Kto pierwszy, ten lepszy. Co nam przyniósł czerwiec w transferach?

Deniss Rakels
 /  fot. AFP  /  źródło: East News

Tego lata kluby ekstraklasy zakontraktowały już kilkunastu zagranicznych piłkarzy „z zewnątrz”. To jednak dopiero początek „polowania”, więc trudno na razie rozstrzygnąć, czy będzie to towar dobrej jakości, czy szrot.

Niektóre zespoły prawie zakończyły zakupy, inne przebierają, sprawdzają, może nawet wybrzydzają. A czas nagli, bo do inauguracji rozgrywek sezonu 2017/2018 pozostały niespełna trzy tygodnie.

 

„Zauroczenie” obcokrajowcami
Szybki na rynku transferowym był tego lata poznański Lech. Do drużyny trenera Nenada Bjelicy dołączyli wyłącznie obcokrajowcy, bo powracających po wypożyczeniach do innych klubów zawodników trudno uznać za nowe nabytki. Najpierw „Kolejorz” wykupił z Lechii Gdańska Macieja Makuszewskiego, a potem wziął na tapetę piłkarzy zagranicznych. Do dyspozycji trenera Bjelicy są więc nowi obrońcy - Austriak Emir Dilaver i Argentyńczyk Vernon De Marco oraz trzech pomocników - Łotysz Deniss Rakels (na zdjęciu), Chorwat Mario Szitum i Szwed Nicklas Barkroth. Ostatni z wymienionych może dodać kolorytu rozgrywkom ekstraklasy, bo znany jest doskonale wyszkolonym technicznie skrzydłowym, który chętnie demonstruje sztuczki techniczne. Z tego przynajmniej znany jest w swojej ojczyźnie.


„Zauroczona” obcokrajowcami jest także Wisła Kraków, która na razie pozyskała czterech piłkarzy z obcym paszportem. Do zespołu Kiko Ramireza dołączyli Chorwaci Zoran Arsenić i Tibor Halilović oraz dwóch Hiszpanów - napastnik Carlos Daniel Lopez Huesca posługujący się przydomkiem Carlitos i bramkarz Julian Cuesta. Inne kluby też pozyskały zagranicznych piłkarzy, lecz nie na taką skalę jak „Kolejorz” i „Biała gwiazda”.

 

Rozbiór spadkowiczów
Chociaż Ruch Chorzów i Górnik Łęczna okazały się najsłabszymi zespołami w minionych rozgrywkach, to wcale nie znaczy, że nie ma popytu na zawodników, którzy zakładali ich koszulki. Nowych pracodawców znaleźli już trzej piłkarze zatrudnieni poprzednio na Cichej – do Cracovii przeniósł się Michał Helik, do Górnika Zabrze Michał Koj, zaś do Piasta Gliwice Martin Konczkowski. „Gorącym towarem” jest Łukasz Moneta, ale na razie żaden klub ekstraklasy się o niego nie upomniał.


Trwa „rozbiórka” Górnika Łęczna. Po okresie wypożyczenia wrócił do Lecha Poznań pomocnik Szymon Drewniak, nową przystań znaleźli Grzegorz Piesio (Arka Gdynia) i Bartosz Śpiączka (Bruk-Bet). Do klubów zagranicznych odeszli Javi Hernandez i Gabriel Matei, do wyjazdu szykuje się Piotr Grzelczak, a stoper Gerson poszukuje nowego pracodawcy.

 

Powroty
Lato 2017 roku jest też okresem powrotów piłkarzy - polskich i zagranicznych - do ekstraklasy, którzy w przeszłości pozostawili po sobie lepsze lub nieco gorsze wrażenie. O Denissie Rakelsie była już mowa wcześniej, Łotysz półtora roku temu „uciekł” z Cracovii do angielskiego Reading. W Polsce mógł być królem strzelców, bo w 20 meczach zdobył 15 goli, na Wyspach furory nie zrobił.


Innymi, którzy stęsknili się za futbolem w polskim wydaniu są między innymi Arkadiusz Piech i Jakub Kosecki, którzy dołączyli do Śląska Wrocław, Tomasz Hołota (Pogoń Szczecin, wyjeżdżał do Niemiec ze Śląska Wrocław), Michał Nalepa (Lechia Gdańsk, wyjeżdżał na Węgry z Wisły Kraków).
Do ekstraklasy powrócił również Jakub Świerczok, który w poprzednim sezonie występował w I-ligowym GKS-ie Tychy, a wcześniej grał w elicie jako piłkarz Piasta Gliwice (to drobne nadużycie, bo w ciągu roku zagrał… jeden mecz!), Zawiszy Bydgoszcz, Górnika Łęczna.

 

Na następnej stronie przegląd transferów w klubach ekstraklasy

 

Z tej samej kategorii