W Piaście jeszcze sporo do poprawki

Piast Gliwice - Pogon Szczecin
 fot. Lukasz Sobala  /  źródło: Pressfocus

Drużyna trenera Dariusza Wdowczyka musi wyeliminować błędy, które popełniła w dwóch pierwszych meczach, jeśli chce zacząć wygrywać. W dodatku musi sobie radzić bez ważnych ogniw – Radosława Murawskiego i Gerarda Badii.

Zarówno w spotkaniu z Cracovią, jak i Pogonią przewaga gliwiczan w posiadaniu piłki, w strzałach... nie przełożyła się kompletnie na nic. Poza tym chwile nieuwagi i indywidualne błędy kosztowały Piasta utratę trzech goli i w sumie pięciu punktów. Nietrudno sobie wyobrazić, że przy trochę większej koncentracji i skuteczności gliwiczanie po dwóch kolejkach mieliby komplet punktów. Mają tylko 1.... - Może i mieliśmy optyczną przewagę, ale liczy się wynik, a ten jest niekorzystny. Zbyt wolno rozgrywaliśmy piłkę, nie ustrzegliśmy się też błędów – mówi Martin Konczkowski, który wie, o czym mówi, bo nie najlepiej zachował się przy obu straconych golach w spotkaniu z Pogonią. - Jest bardzo duży niedosyt, bo u siebie trzeba wygrywać, a my już w drugim meczu schodzimy z boiska pokonani – dodaje „Konczi”.

 

Dwie wyrwy
Problemem są nie tylko poszczególne elementy gry, ale i fakt, że w porównaniu do sytuacji przed inauguracją ligi, Piast nie może liczyć na Murawskiego i Badię. Jak się okazuje ich zastąpienie nie jest wcale taką prostą sprawą. Hiszpana będzie brakowało jeszcze przez co najmniej sześć tygodni, a jego zastępca, dopiero co zakontraktowany Joel Valencia, musi nadrobić zaległości treningowe po przebytej kontuzji barku i do dyspozycji sztabu szkoleniowego będzie za co najmniej dwa tygodnie. – Spodziewałem się, że tak może się stać. Musimy sobie radzić w takiej sytuacji. Czy będę szukał nowego następcy dla Murawskiego? Zobaczymy – mówi trener Dariusz Wdowczyk.

 

Oklaski po kontuzji
Jakby tego było mało kontuzji w meczu z Pogonią doznał Marcin Pietrowski, który musiał poprosić o zmianę. – Mam nadzieję, że szybko dojdzie do siebie i to nic poważne– stwierdził szkoleniowiec gliwiczan. Gdyby Pietrowski nie wyleczył się do najbliższego meczu, to Piast zostałby z jednym lewym obrońcą, Adamem Mójtą. – Moim zdaniem mamy mocny i wyrównany skład. Uważam, że mamy bardzo wartościowych zmienników. Adam Mójta i Michal Papadopulos, wchodząc na boisko, wnieśli wiele dobrego i doprowadzili do wyrównania – przekonuje Pietrowski, którego schodzącego z boiska i utykającego, kibice pożegnali oklaskami i skandowaniem jego nazwiska. - Bardzo mi miło z tego powodu, choć żałuję, że akurat w takich okolicznościach. Chciałbym dawać kibicom więcej radości i przede wszystkim zasłużyć na usłyszenie mego nazwiska skandowanego z trybun po dołożeniu cegiełki do kolejnych zwycięstw Piasta... a nie gdy opuszczałem boisko z powodu kontuzji – powiedział najbardziej uniwersalny piłkarz Piasta.

 

Jeden cel - zwycięstwo
Tak czy owak w meczu z Lechem, na trudnym terenie, jakim jest stadion w Poznaniu, bez poprawki nie ma co myśleć o punktach. – Mogę dużo mówić, ze musimy się poprawić, że musimy ciężko pracować, ale tak naprawdę jedyną rzeczą, którą trzeba zrealizować jest wygrana w kolejnym ligowym spotkaniu w Poznaniu. To teraz nasz cel – przyznaje Brazylijczyk Hebert i trudno nie przyznać mu racji.

 

Komentarze

Napisz komentarz
No photo
No photo~JanekUżytkownik anonimowy
~Janek :
No photo~JanekUżytkownik anonimowy
Czyli to samo od lat
26 lip 04:43
Liczba głosów:0
0%
0%
Link do tego komentarza:
Z tej samej kategorii