W Polsce się z niego śmiano, a w Hiszpanii darzą go ogromnym szacunkiem

Ekstraklasa. Piast Gliwice. Alberto Cifuentes sesja zdjeciowa. 25.09.2014
 /  fot. Michał Chwieduk  /  źródło: Fokusmedia

O Alberto Cifuentesie w Gliwicach pamiętają już nieliczni, bo Hiszpan furory przy Okrzei nie zrobił. Myślał nawet o zakończeniu kariery, ale odbudował się w Cadiz, z którym był o krok od Primera Division!

Ostatnie lata w wykonaniu tego bramkarza nadawałyby się na scenariusz do amerykańskiego filmu, w którym wyśmiewany sportowiec zagryza zęby i zamyka usta krytykom.
Od początku pobytu w Gliwicach Alberto Cifuentes nie miał łatwo. Bramkarz musiał zmierzyć się z opiniami, że zabiera miejsce utalentowanemu Jakubowi Szumskiemu. Hiszpan wcześniej grał tylko w swojej ojczyźnie, choć nigdy nie miał okazji wystąpić w Primera Division. – Rozegrałem ponad 200 spotkań w Segunda Division, więc nie jest to powód do wstydu. Chciałem grać na najwyższym poziomie ligowym, ale osiągnąłem to dopiero w Polsce – opowiada golkiper.

 

Trudny czas
„Cifu” trafił do Piasta na prośbę trenera Angela Pereza Garcii, który ręczył za rodaka. Początek sezonu miał słaby, podobnie jak cały zespół. Były reprezentant Polski Grzegorz Szamotulski nazwał Hiszpana siatkarzem. – Takie jest życie piłkarza, krytyka to coś normalnego. Jak do tego podchodzę? W każdym meczu staram się zagrać tak, żeby nie mieć do siebie zastrzeżeń i pomóc drużynie. Jeśli będę grał dobrze, to nie będzie powodów do narzekań – przekonywał nas podczas pobytu na Górnym Śląsku.
Cifuentes w gliwickim klubie rozegrał jedną rundę, w trakcie której wystąpił w 15 meczach. Miał lepsze i gorsze momenty, ale 23 stycznia 2015 roku dowiedział się, że nie leci z drużyną z zgrupowanie do Turcji. Wiosnę doświadczony golkiper spędził w rezerwach, a latem odszedł jako wolny zawodnik. Trafił do Cadiz FC i to właśnie w klubie z południa Hiszpanii jego los znów się odmienił. „Cifu” zaczął broni regularnie, a zespół z Kadyksu awansował na zaplecze Primera Division i w poprzednim sezonie był o krok od sprawienia wielkiej niespodzianki, czyli awansu do elity. Cadiz awansował do fazy play off, gdzie mimo dobrej gry, trochę pechowo odpadł z CD Tenerife.

 

Beniaminek z renomą
– Nie spodziewaliśmy się, że ostatni sezon tak będzie wyglądał. Byliśmy beniaminkiem i skupialiśmy się na kolejnych meczach. Takie podejście doprowadziło nas do walki o awans do Primera Division. Poza tym naszą siłą była atmosfera w drużynie. Stworzył się prawdziwy zespół, grupa ludzi, którzy walczyli za siebie wzajemnie. Z pomocą trenera rywalizowaliśmy z faworytami Segunda Division – opowiada nam kapitan Cadiz FC. Mimo, że zespół z Kadyksu był beniaminkiem, w Hiszpanii cieszy się jednak sporą renomą. - To klub ze wspaniałą historią, z licznymi fanami, którzy żywiołowo nas dopingują. Całe miasto żyje sportem i piłką nożną – dodaje „Cifu”, który nie ukrywa, że właśnie na południu Hiszpanii odżył i nie martwi go ani swój wiek, ani stracona okazja do awansu. – Czy mam za sobą ostatnią szansę dostania się do Primera Division? Nie mam pojęcia. Staram się cieszyć z życia i z każdego dnia w tym klubie. Nie wybiegam zbyt daleko myślami – mówi.

 

Zmartwychwstanie w Kadyksie
Co takiego zmieniło się w Cifuentesie, że stał się tak ważnym ogniwem swojego zespołu? – Nie ma w tym żadnego sekretu czy cudu. Gdy wróciłem z Polski, najpierw poważnie myślałem o zakończeniu piłkarskiej kariery. Potem jednak skupiłem się na pracy i stałem się twardszy, odporniejszy na kłopoty. Pomogło mi także zaufanie ze strony klubu. W dwa lata rozegrałem dla Cadizu 85 spotkań i chcę jeszcze więcej! – opowiada Cifuentes, który wracając wspomnieniami do okresu gry w Piaście, nie chce pamiętać złych rzeczy. - To był dla mnie ciekawy rok. Naprawdę mam wiele miłych wspomnień. Spotkałem wielu ciekawych ludzi, bardzo zasmakowała mi polska kuchnia – uśmiecha się bramkarz, którego dopytujemy o krytykę, jaka na niego spadła. – Każdy mógł mieć swoje zdanie na mój temat. Robiłem co w mojej mocy i miałem lepsze oraz gorsze momenty. Przytrafił mi się uraz, a gdy wróciłem do pełni sił, to miały miejsce rzeczy, których nie byłem w stanie zrozumieć – mówi golkiper o swoim „zesłaniu” do rezerw.
Wracając do Piasta, „Cifu” nie zerwał wszystkich kontaktów z tamtego okresu. - Czasem zdarza mi się wymienić wiadomość z Carlesem Martinezem, Rubenem Jurado czy Gerardem Badią. Kilka razy rozmawiałem z Csabą Horvathem czy Kubą Szumskim – mówi Alberto, który świetnie zaczął kolejny sezon na zapleczu Primera Division. Cadiz pokonało na wyjeździe mocny zespół Cordoby 2:1. - Czuję się ważną częścią tej drużyny. Klub mi ufa i wierzy we mnie, a ja mam nadzieję, że nadchodzący sezon będzie równie udany, co poprzedni. Niech tylko zdrowie mi dopisuje, bo nadal chcę się cieszyć grą w piłkę nożną – kończy 38-latek.

 

 

Mecze Alberto Cifuentesa
Cadiz CF – 85 meczów, 34 bez straconej bramki.
Real Murca CF – 58 meczów, 12 bez straconej bramki.
UD Salamanca – 55 meczów, 16 bez straconej bramki.
Piast Gliwice – 16 meczów, 6 bez straconej bramki.
Lorca FC – 5 meczów, 1 bez straconej bramki.

Komentarze

Napisz komentarz
No photo
No photo~JaaaUżytkownik anonimowy
~Jaaa :
No photo~JaaaUżytkownik anonimowy
Brawo Dla Cifu bo był pozytywnie nastawiony i szkoda było ze odchodzi bo każdy bramkarz który nie broni i dostaje pare meczy to zawsze popełni błedy. Cieszy mnie to że powodzi mu się w Hiszpanii
24 sie 19:42 | ocena:100%
Liczba głosów:1
100%
0%
Link do tego komentarza:
Z tej samej kategorii