Dwie strony medalu z transferami

- Jesteśmy przygotowani na odejście niektórych piłkarzy – te słowa dyrektora sportowego, Łukasza Piworowicza, wywołały spory niepokój i domysły kibiców klubu z Okrzei. Jeśli rzeczywiście tak się stanie, to w końcu uda się zarobić poważne pieniądze na transferach.

Cracovia Krakow - Piast Gliwice
 /  fot. Wojciech Włoch  /  źródło: Pressfocus

Darmowe odejścia Kamila Wilczka, Konstantina Vassiljeva czy Kamila Vacka sprawiły, że działacze Piasta mocno zmobilizowali się do tego, aby taka sytuacja już nigdy się nie powtórzyła. Zamiast sporych jak na gliwickie warunki pieniędzy, śląski klub dostał „figę z makiem”. W związku z tym od wielu miesięcy działacze dbali o to, by najlepsi i najbardziej wartościowi piłkarze przedłużyli umowy. Wszystko po to, by klub był zabezpieczony na każdą ewentualność. Jeśli kadra zostanie utrzymana, będzie dobrze. Jeśli ktoś odejdzie, to za konkretne pieniądze, które będzie można przeznaczyć na transfery.

 

Długo to trwa
Aż trudno w to uwierzyć, ale ostatni raz klub z Okrzei zarobił solidne pieniądze na transferach z klubu w sezonie 2013/2014, gdy udało się wytransferować Damiana Zbozienia do Rosji i Marcina Robaka do Szczecina. Blisko zarobku było tej zimy, bo wypożyczenie Saszy Żivca do włoskiego klubu US Latina miało być płatne, a jeśli po pół roku drugoligowiec zdecydowałby się na wykup Słoweńca, musiałby jeszcze trochę dołożyć. Nic z tego nie wyszło, ale „Saszka” jest jednym z tych zawodników, którzy tego lata mogą odejść i nie za darmo, bo ma jeszcze ważny kontrakt przez rok. - Jest kilku piłkarzy, którzy są obserwowani przez inne kluby, zamożniejsze od nas. Jeśli pojawi się atrakcyjna oferta, to się pochylimy. Nie ukrywam, że negocjujemy ewentualny transfer jednego lub dwóch piłkarzy, ale na ten moment nic nie jest przesądzone. Jeśli utrzymamy skład, jaki obecnie mamy, to będziemy zadowoleni. Przy ewentualnym odejściu może być tak, że będziemy szukali zastępców czy raczej następców. Jesteśmy już przygotowani na odejście niektórych zawodników – stwierdził na naszych łamach dyrektor sportowy Piasta, Łukasz Piworowicz.

 

Ambicje i rozwój
Kto więc oprócz Żivca może zostać sprzedany? Ruchy do klubu oraz stan kadry gliwiczan sugeruje, że może to być jeden ze środkowych obrońców, czyli Hebert lub Aleksandar Sedlar. Wydaje się, że prędzej trener Dariusz Wdowczyk zgodzi się na sprzedaż Brazylijczyka niż Serba. Szkoleniowiec Piasta był zachwycony grą Sedlara wiosną i widzi w nim lidera tej formacji. Hebert z kolei od dawna jest łączony z mocniejszymi ligami czy też klubami. Już zimą 2015 roku mówiło się o zainteresowaniu ze strony czeskich klubów z Pragi, stopera mieli też obserwować wysłannicy klubów hiszpańskich (oczywiście nie tych zamożnych czy topowych). Dwukrotnie jednak Hebert przedłużał o kolejny rok kontrakt z Piastem. Oczywiście wszystko może być kwestią pieniędzy, bo gdyby na stole prezesa [Marka Kwiatka] pojawiła się oferta oscylująca w okolicach miliona euro, to chyba nikt by się nawet nie zastanawiał. Takie pieniądze udało się uzyskać jedynie w przypadku Kamila Glika, który odchodził do Palermo jako najdroższy transfer z Piasta.

 

Promocja na Euro?
Wielu ekspertów uważa, że klub z Okrzei powoli staje się „za ciasny” dla wychowanka i kapitana Radosława Murawskiego. Poza tym jeśli „Muraś” chciałby wskoczyć na wyższy poziom, potrzebny jest transfer do mocniejszego klubu. W nowym długoterminowym kontrakcie, który nie tak dawno podpisał, ma być zawarta kwota odstępnego. Udane występy na młodzieżowych mistrzostwach Europy mogłyby podbić cenę. - Trzymamy kciuki za Radka, ale nie w kontekście transferu, ale w kontekście tego, że jest jedynym reprezentantem naszego klubu – mówi nam prezes Kwiatek.
- Nie zamykam się na żadne tematy, a nowa umowa nie stoi na przeszkodzie takiemu scenariuszowi. Za to daje mi poczucie stabilizacji. Na razie jednak nie wybiegam tak daleko w przód. Jest robota do wykonania: utrzymanie Piasta w ekstraklasie, potem mistrzostwa Europy – mówił niedawno na naszych łamach sam zainteresowany. Po cichu w drużynie szykują już jego następcę, którym ma być Patryk Dziczek, też wychowanek i też gliwiczanin z urodzenia. Panika wśród gliwickich kibiców może więc być na wyrost, a w dłuższej perspektywie Piast może dobrze wyjść na napływie „świeżej krwi” i gotówki.

 

Najdroższe transfery z Piasta w historii
Kamil Glik (1 mln euro) do US Palermo w sezonie 2010/11
Kamil Wilczek (350 tys. euro) do Zagłębia Lubin w sezonie 2010/11
Wojciech Kędziora (215 tys. euro) do Zagłębia Lubin w sezonie 2008/09
Damian Zbozień (200 tys. euro) do Amkaru Perm w sezonie 2013/14
Grzegorz Kasprzik (175 tys. euro) do Lecha Poznań w sezonie 2009/10
Marcin Robak (150 tys. euro) do Pogoni Szczecin w sezonie 2013/14

 

Z tej samej kategorii