Tom Hateley: Mogę pomóc Piastowi

- Trener Fornalik na razie mi się bacznie przygląda, chce zobaczyć, jak się prezentuję i co mogę dać drużynie, którą wiosną czeka trudna walka o utrzymanie - mówi znany z występów w ekstraklasie angielski pomocnik, który obecnie jest testowany przez zespół z Gliwic.

Pilka nozna. Ekstraklasa. Piast Gliwice. Trening. 10.01.2018
 fot. Michał Chwieduk  /  źródło: 400mm

KRZYSZTOF BROMMER: Jak to się stało, że próbuje pan swoich sił akurat w gliwickim klubie?

TOM HATELEY: - Otrzymałem telefon od menedżera z zapytaniem, czy chciałbym przyjechać do Piasta na treningi. Cztery miesiące temu odszedłem ze szkockiego Dundee FC, bo liczyłem na to, że uda mi się trafić do ligi angielskiej. Tak się nie stało, dlatego teraz jestem otwarty na propozycje. Szczerze mówiąc, ucieszyłem się z możliwości ponownego przyjazdu do Polski, bo miło wspominam okres gry w Śląsku Wrocław.

 

We Wrocławiu grał pan ponad dwa lata. Wciąż czuje pan sentyment do tego klubu i miasta?

TOM HATELEY: - To był naprawdę dobry czas. Wraz z żoną dobrze nam się żyło we Wrocławiu. W pewnym momencie podjęliśmy jednak decyzję, żeby wrócić na Wyspy Brytyjskie i być bliżej rodziny, bo żona miała rodzić. Teraz nasza córka ma już dwa lata i zdecydowanie łatwiej nam podjąć decyzję o wyjeździe. Nie mam żadnych oporów przed ponowną grą w polskiej ekstraklasie.

 

Od ponad 4 miesięcy nie ma pan klubu. Jest obawa o pana dyspozycję?

TOM HATELEY: - Muszę powiedzieć, że jestem szczęściarzem, bo mam kilku znajomych w Glasgow Rangers i to dzięki ich uprzejmości mogłem trenować w szkockim klubie w listopadzie i grudniu. Dzięki temu czuję się dobrze, jestem w treningu i nie mam zaległości. Gdybym nic nie robił przez tych kilka miesięcy, nie dałbym rady powalczyć o kontrakt w Polsce.

 

Rozmawiał pan już z trenerem Waldemarem Fornalikiem?

TOM HATELEY: - Tak, ale to była krótka, typowo wstępna rozmowa. Wiem, że na razie mi się bacznie przygląda, chce zobaczyć, jak się prezentuję i co mogę dać drużynie, którą wiosną czeka trudna walka o utrzymanie.

 

Otrzymał pan informację, kiedy można się spodziewać ostatecznej decyzji co do pana przyszłości w Polsce?

TOM HATELEY: - Nie. To raczej pytanie do klubu, nie do mnie. Przeszedłem testy medyczne i badania wydolnościowe, bo to normalne, że w zespole chcą wiedzieć, czy wszystko z moim zdrowiem jest w porządku. Trenuję z zespołem, jadę na pierwszy obóz przygotowawczy i liczę, że zagram w najbliższym meczu sparingowym. Podchodzę do tego spokojnie. Czuję się dobrze, jestem w najlepszym dla piłkarza wieku i uważam, że mogę sporo dać drużynie. Decyzja nie należy jednak do mnie.

 

Komentarze

Napisz komentarz
No photo
No photo~Janek2Użytkownik anonimowy
~Janek2 :
No photo~Janek2Użytkownik anonimowy
Jak synek dał się w tatusia to będzie lepiej niż dobrze. Z drugiej jednak strony gdyby tak było to grał by w jak ojciec w najlepszych klubach angielskich. Może przynajmniej w 50 % jest tak dobry jak Mark Hateley to już będzie przyzwoicie.
12 sty 18:05 | ocena:75%
Liczba głosów:4
75%
25%
Link do tego komentarza:
No photo
No photo~JanekUżytkownik anonimowy
~Janek :
No photo~JanekUżytkownik anonimowy
Szrot Gliwice za kase podatnika!
12 sty 17:01 | ocena:83%
Liczba głosów:6
17%
83%
Link do tego komentarza:
Z tej samej kategorii