Prezes ma być najmniej zauważalny!

Pilka nozna. Ekstraklasa. Piast Gliwice. Konferencja prasowa. 26.07.2017
 /  fot. Michał Chwieduk  /  źródło: newspix.pl

Znajomość ekstraklasy od środka, doświadczenie z pracy w Lechii Gdańsk i Śląsku Wrocław oraz pracowitość – to główne powody, dla których Paweł Żelem objął funkcję prezesa klubu z Okrzei.

Paweł Żelem nie marnuje czasu - od początku swojego pobytu w Piaście pracuje od rana do późnego wieczora. Wszystko po to, by jak najszybciej poznać klub od podszewki. Po 13 dniach od nominacji na prezesa spotkał się z przedstawicielami mediów i mówił o...

 

O propozycji pracy w Piaście

- Po prostu pojawił się kontakt ze strony właścicieli klubu, ze strony rady nadzorczej. Propozycja była na tyle konkretna, że nie było zawahania. Nie jestem spoza branży, w środowisku funkcjonuję od 9 lat, to dla mnie żadna nowość. Piast to oczywiście dla mnie wyzwanie, choć jest organizacyjnie i właścicielsko stabilny. Dość szybko osiągnęliśmy porozumienie i od ponad 10 dni wgłębiam się we wszystkie aspekty funkcjonowania klubu.

 

O różnicy pomiędzy Piastem, a wcześniejszą pracą w w Lechii i w Śląsku

- Piast jest fajnym klubem. Tak jak mówiłem - jest stabilny i dzięki temu można myśleć o funkcjonowaniu w aspekcie długoterminowym. Miasto jest sympatyczne. Co spodobało mi się od razu - w odróżnieniu od Wrocławia czy Gdańska - nie ma korków i wszędzie można szybko dojechać. Ludzie na Górnym Śląsku są bardzo życzliwi. Na pewno dzięki wcześniejszym pracom wiem, czego się wystrzegać, na co zwracać uwagę. Wyciągnąłem odpowiednie wnioski. Nie można poddawać się emocjom i presji. Trzeba kierować się rozumem i rozsądkiem.

 

O głównych celach

- Można je podzielić na trzy grupy: sportowe, organizacyjne i finansowe. Oczywiście jeszcze jest za wcześnie, żeby mówić o pewnych kwestiach, bo po prostu jestem tutaj za krótko. Szczegółowo staram się poznać wszystkie aspekty i obszary. Sportowo - to oczywiście walka o górną połowę tabeli. Z tym jest związana premia za osiągnięcie celu. Liczymy także na dobrą postawę w Pucharze Polski, bo losowanie było dla nas łaskawe, drabinka ułożyła się korzystnie. Jest szansa, żeby - w odróżnieniu od poprzednich lat - powalczyć w tych rozgrywkach. Puchar to najkrótsza droga do europejskich pucharów. Nie tylko wynik będzie się liczył, ale i rozwój drużyny, zwłaszcza tych młodych zawodników, którzy dostali się do drużyny. Interesy trenera i interesy klubu czasem się rozjeżdżają. Tutaj jest inaczej. Wszyscy chcemy, aby był dopływ młodych chłopaków, aby ich promować i sprzedawać. Jeśli chodzi o organizację, to na pewno musimy popracować nad frekwencją. To złożony problem, miałem z nim do czynienia np. we Wrocławiu. Najpierw musimy poznać sprawę, problem, a potem spróbować coś zdziałać w tej kwestii.

 

O finansach Piasta

- Chciałbym, aby Piast był przedsiębiorstwem samofinansującym się. Klub powinien być ukierunkowany na generowanie dodatniego wyniku finansowego i inwestowanie tej nadwyżki w rozwój sportowy drużyny, akademii itd. Komisja Licencyjna nałożyła swoje kagańce, przez co musimy działać w warunkach rynkowych i nie można pozwolić sobie na zadłużanie klubu. Źródła budowania budżetu powinny być zbilansowane. Na nie musi się składać dzień meczowy, prawa telewizyjne, marketing oraz wsparcie właścicielskie. Takie cztery zbilansowane nogi. Gdy z jedną coś będzie gorzej, to nie będzie wywrotki. Miałem już okazję rozmawiać z prezydentem Gliwic, panem Frankiewiczem. Miasto jest z klubem, wspiera i daje gwarancje oraz stabilność. Jest to ważne przy poszukiwaniu alternatywnych źródeł finansowania.

 

O pracy w Śląsku Wrocław

- Gdy ktoś prześledzi kadrę tego zespołu, stawialiśmy przede wszystkim na piłkarzy zagranicznych, ale było to podyktowane sytuacją spółki. Polscy piłkarze zazwyczaj mają oczekiwania finansowe nieadekwatne do tego, co oferują w zamian. Ten aspekt, plus spłata zaległości, sprawił, że szukaliśmy nowych graczy za granicą. Uważam, że w szatni powinna być równowaga, ale czasem oczekiwania polskiego odpowiednika są dwukrotnie większe od obcokrajowca. Jeśli chodzi o zagraniczne transfery do Śląska za moich czasów, to ja się ich nie wstydzę. Proszę zobaczyć, kto do nas trafił: Morioka, Dwali, Roman. Potem Pich, Riera i Filipe Goncalves. Każdy z nich coś dla Śląska zrobił.

 

O polityce transferowej

- Chcemy rozwijać drużynę i poszczególnych piłkarzy. Cieszę się, że oprócz kogoś takiego jak Konstantin Vassiljev, który „gra na fortepianie”, w drużynie są piłkarze, którzy „noszą mu ten fortepian”. I są to młodzi, utalentowani zawodnicy, jak Patryk Dziczek. Podoba mi się to ,że w Gliwicach chcą stawiać na piłkarzy z regionu, na szkolenie młodych. Do tego potrzebna jest akademia i odpowiednie podejście. Dlatego zastanawiamy się czy czwartoligowe rezerwy mają sens? Czy nie lepiej te środki - a mówimy o około milionie złotych - przeznaczyć na zespoły juniorskie i szkolenie młodzieży?

 

O nowym sponsorze na koszulkach

- Trzeba pamiętać o jednym. Duże firmy budują budżety jesienią i to na kolejny rok. Dlatego najpierw chcę poznać tematy i rozmowy, które w tym zakresie były prowadzone przez marketing, a potem działać. Perspektywa jest taka, że sponsor może pojawić się na początku roku. Dziś możemy właśnie zachęcać firmy do związania się z Piastem, ale dopiero od początku następnego roku.

 

O znajomości z prezesem Górnika Zabrze

- Z tego, co wiem, to władze Piasta i Górnika zawsze żyły ze sobą w szacunku, zrozumieniu i współpracy. Wiadomo, że rywalizujemy, bo każdy chce być wyżej w tabeli. Z Bartoszem Sarnowskim pracowaliśmy razem w Lechii, przez około rok byliśmy w zarządzie gdańskiego klubu. Jednak dopiero po przyjściu do Piasta wykonałem do Bartka telefon. Zadeklarował pomoc w poznaniu środowiska i miasta, bo sam też mieszka w Gliwicach.

 

O współpracy ze sztabem szkoleniowym i trenerem Dariuszem Wdowczykiem

- Nie boję się rozmów i rozwiązywania problemów. Szatnia jest jednak świętością, wodzem jest pierwszy trener. Zarząd pojawia się w szatni od „wielkiego dzwona”. Oczywiście, lubię wiedzieć przed meczem, jaki jest plan, bo potem mogę patrzeć, czy zawodnicy realizują nakreśloną przez sztab taktykę. Jeżdżę na mecze wyjazdowe, staram się oglądać na żywo wszystkie spotkania. Uważam, że prezes ma być najmniej zauważalną osobą w klubie. Najważniejsi są piłkarze i trener.

 

O premiach dla piłkarzy

- Jestem zwolennikiem płacenia za konkretny wynik, osiągnięty cel. Takie podejście zawsze pokazuje, czy zawodnicy wierzą w powodzenie projektu. Obie strony muszą być świadome, o co i za ile gramy. Pewna część premiowania jest zapisana w kontraktach. Im lepsze wyniki, tym oni więcej zarabiają. Do tego dochodzi konkretny cel, w naszym przypadku awans do grupy mistrzowskiej.

 

O Zbigniewie Bońku

- Nie mamy żadnych dalszych, ani bliższych relacji. Związek się rozwija, generuje coraz większe przychody, które można przeznaczać na rozwój dzieci i młodzieży. Kontakt z prezesem Bońkiem miałem ostatni raz bodajże na zjeździe PZPN w 2008 lub 2009 roku.

 

O współpracy z kibicami

- Jeszcze nie spotkałem się z przedstawicielami stowarzyszenia, ale jesteśmy już umówieni. Chcę poznać problemy i trudności kibiców. Stwierdzić czy możemy pomóc. Liczę na aktywny udział kibiców w budowaniu frekwencji. Jestem zwolennikiem dialogu. Nie ma problemu, którego nie można rozwiązać. Kibice mogą liczyć na nasze wsparcie, bo nie organizujemy wydarzeń dla siebie, tylko dla nich.

 

O pierwszych dwóch kolejkach w wykonaniu Piasta

- Czujemy ogromny niedosyt, bo spokojnie mogliśmy mieć 6 punktów, a mamy tylko jeden. Potencjał zespołu jest naprawdę duży. Może brakuje większego luzu w przodzie, bo z tyłu wygląda to bardzo solidnie. Tak naprawdę indywidualne błędy sprawiły, że nie udało się wygrać meczu z Cracovią i Pogonią. Pozytywne jest to, że zespół odrabiał straty po straconych golach.

 

O spędzaniu wolnego czasu

- Kilka razy byłem na rynku, w pierogarni. Już takie zboczenie zawodowe mam, że idąc tamtędy zerknąłem czy gdzieś nie przesiadują piłkarze przed meczem, ale nie było takiej sytuacji. Kilku spotkałem z rodzinami na spacerze i to było bardzo pozytywne. Nie mam zbyt dużo wolnego czasu, bo siedzę ostatnio w klubie od rana do godz. 19-20. Pan Grzegorz Jaworski się śmieje, że non stop „ciągnę” nadgodziny jak szalony. Taki jestem, że mocno żyję tematami klubu, czasem może i za mocno, bo przenoszę je do domu. Mam też dwóch synów, którzy mają 9 i 6 lat. I oczywiście lubię z nimi pograć w piłkę!

 

Komentarze

Napisz komentarz
No photo
No photo~JanekUżytkownik anonimowy
~Janek :
No photo~JanekUżytkownik anonimowy
Wyjątkowo się zgadzam.Prezes ma wydoić z miasta jak najwięcej kasy by było czym sie dzielić.
27 lip 14:16 | ocena:50%
Liczba głosów:2
50%
50%
| odpowiedzi: 1
Link do tego komentarza:
No photo
No photo~znawcaUżytkownik anonimowy
~znawca :
No photo~znawcaUżytkownik anonimowy
Hewj plebsy z zabrza - nawet wasz prezes mieszka w gliwicach bo kazdy wie, ze zabrze to syfiaste miasto i strasznie brzydkie. Do gliwic nawet porównania nie ma
29 lip 14:47
Liczba głosów:0
0%
0%
Link do tego komentarza:
No photo
No photo~HAnyseKSGUżytkownik anonimowy
~HAnyseKSG
No photo~HAnyseKSGUżytkownik anonimowy
do ~Janek:
No photo~JanekUżytkownik anonimowy
27 lip 14:16 użytkownik ~Janek napisał
Wyjątkowo się zgadzam.Prezes ma wydoić z miasta jak najwięcej kasy by było czym sie dzielić.
i ma być niezauważalny jak ją podbiera :))) buhahahha.....
28 lip 12:27 | ocena:100%
Liczba głosów:1
100%
0%
Link do tego komentarza:
Z tej samej kategorii