Marcin Pietrowski: Wina nie leży po jednej stronie

Arka Gdynia - Piast Gliwice
 /  fot. Piotr Matusewicz  /  źródło: Pressfocus

Wiemy jak wyglądały nasze mecze od początku. Ile mieliśmy pecha, ale ile było też szczęścia. W zawodzie trenera także potrzebne jest szczęście - przyznaje obrońca gliwiczan.

Krzysztof BROMMER: Jak wyglądały pierwsze chwile po zmianie trenera?
Marcin PIERTOWSKI: - Prezes pojawił się w szatni przed treningiem i przedstawił nam nowego trenera i jego asystenta. Szkoleniowcy się z nami przywitali. Potem po krótkiej rozmowie odbyliśmy pierwszą jednostkę treningową, bo do meczu z Arką nie było zbyt wiele czasu.

 

Widać na pierwszy rzut oka jakieś różnice między podejściem do zajęć Waldemara Fornalika a Dariusza Wdowczyka?
Marcin PIERTOWSKI: - Na pewno jest za wcześnie, aby coś więcej powiedzieć. Dopiero się poznajemy, ale muszę powiedzieć, że jako drużyna optymistycznie podchodzimy do nowej współpracy.

 

Nowy szkoleniowiec dużo z wami rozmawia, stara się dowiedzieć co „nie grało” wcześniej?
Marcin PIERTOWSKI: - Była już rozmowa przed całą drużyną o czym wspominałem. Na boisku podczas treningów przekazywał wiele uwag i swoich spostrzeżeń. Było trochę taktyki, ale na dłuższe rozmowy indywidualne przyjdzie czas.

 

Zmiana trenera was zaskoczyła?
Marcin PIERTOWSKI: - Trzeba podkreślić, że cała sytuacja, która jest w Piaście jest trudna, bo nie jest tak, że tylko jedna strona jest winna. Nie można jednoznacznie powiedzieć gdzie był problem. To była na pewno trudna decyzja dla zarządu klubu. My w zasadzie musimy się dostosować.

 

Znów okazuje się jak trudnym zawodem jest zawód trenera, bo to najczęściej on ponosi pełną odpowiedzialność za niepowodzenia. Często mówi się, że łatwiej zmienić szkoleniowca niż pół drużyny.
Marcin PIERTOWSKI: - Dokładnie tak. Wiemy jak wyglądały nasze mecze od początku. Ile mieliśmy pecha, ale ile było też szczęścia. Po prostu w tym zawodzie potrzebne jest szczęście, bo potem przebieg meczów i wyniki mogą się różnie poukładać.

 

Jako drużyna szybko musicie się przystosować do nowych warunków, bo w piątek już mecz z Arką. Każdy oczekuje od was poprawy.
Marcin PIERTOWSKI: - Teraz każdy z zawodników ma czysta kartę i sam musi zapracować sobie na miejsce w drużynie i udowodnienie swojej przydatności nowemu trenerowi. Liczymy na to, że rywalizacja będzie jeszcze większa, co wpłynie na formę każdego z nas, jak i oczywiście całej drużny.

 

W krótkim odstępie czasu rozegracie trzy mecze. Arka, potem Puchar Polski, no i wyczekiwane derby z Górnikiem. Każde z tych spotkań jest niezwykle ważne.
Marcin PIERTOWSKI: - Przede wszystkim nie można wybiegać myślami w przyszłość, bo to nic nie da. Teraz skupiamy się na Arce, wiadomo jak bardzo potrzebujemy zwycięstw w lidze.

 

Pan jako wychowanek Lechii i jej wieloletni zawodnik doskonale zna smak derbów Trójmiasta, bo dla Lechii najważniejszym meczem były właśnie starcia z Arką...
Marcin PIERTOWSKI: - Zgadza się. Bardzo dobrze wspominam mecze z gdynianami, bo bardzo dużo punktów udało mi się ugrać z nimi. Także liczę, że ta passa będzie podtrzymana już w Piaście. W poprzednim sezonie było nieźle (dwa zwycięstwa i remis przyp. red.).

 

Arka uchodzi za bardzo niewygodnego rywala, który swoją siłę opiera na wybieganiu i agresywności.
Marcin PIERTOWSKI: - Będę cały czas powtarzał, że musimy skupić się na sobie, bo drzemie w nas naprawdę spory potencjał piłkarski. Wydaje mi się, że my także pokazywaliśmy ambicje i zaangażowanie, ale rzeczywiście możemy dawać tego jeszcze więcej. Jeśli te wszystkie czynniki będą, to będzie nas stać na zwycięstwo.

 

Koncentracja i nastawienie mentalne – to główne rzeczy do poprawy?
Marcin PIERTOWSKI: - Gdzie był problem, nie wiem. Myślę, że był to problem złożony, a nowy sztab będzie szukał przyczyny i postara się ją wyeliminować.

 

Z tej samej kategorii