Konstantin Vassiljev: Wytrzymałem ile mogłem

- Być może był to mój najlepszy mecz po powrocie do Gliwic, ale jest jeszcze sporo do poprawienia. Jestem przekonany, że takich spotkań, przede wszystkim zwycięskich, teraz będzie znacznie więcej - przyznał reprezentant Estonii.

Gornik Zabrze - Piast Gliwice
 fot. Norbert Barczyk  /  źródło: Pressfocus

Krzysztof BROMMER: Ktoś może powiedzieć, że wrócił „Kostia” i od razu Piast wygrał...
Konstantin VASSILJEV: - Czy to jest bezpośrednio związane z moim powrotem? Nie byłbym tego taki pewien. Tak naprawdę najważniejsze było zwycięstwo i to jest najcenniejsze. Momentami nasza gra nie wyglądała może tak, jakbyśmy wszyscy tego chcieli, ale nie liczy się styl, tylko punkty.

 

Zagrał pan po długiej przerwie. Jak z pana siłami, bo został pan zmieniony w drugiej połowie meczu?
Konstantin VASSILJEV: - Na pewno to jeszcze nie jest to. Wytrzymałem ile mogłem. Przerwę miałem długą i po 70 minucie zaczęło mi brakować sił. Mam nadzieję, że zdrowie będzie dopisywało i dzięki temu z każdym spotkaniem będę w lepszej formie i będę mógł grać do ostatniej minuty. Być może był to mój najlepszy mecz po powrocie do Gliwic, ale jest jeszcze sporo do poprawienia. Jestem przekonany, że takich spotkań, przede wszystkim zwycięskich, teraz będzie znacznie więcej.

 

Pana występ przeciwko Cracovii mógł być bardziej okazały, bo kilka razy idealnie dośrodkował pan piłkę w pole karne i koledzy byli blisko strzelenia gola. Trochę szkoda, że kończy pan mecz znów bez „liczb”?
Konstantin VASSILJEV: - Faktycznie, dobrze wychodziły nam niektóre stałe fragmenty gry czy akcje skrzydłami. Mogliśmy być bardziej skuteczni, ale na szczęście nie przeszkodziło nam to wygrać, a tak przecież było w poprzednich meczach, na przykład w Niecieczy. Idziemy dalej, czekają nas w tym roku jeszcze ważne spotkania. Świętowania nie będzie, bo sytuacja w tabeli jest jaka jest.

 

Maciej Jankowski w końcu się przełamał. To świetna sprawa dla niego samego, jak i dla całej drużyny, bo nie ma nic gorszego niż „zacięty”, zdołowany napastnik?
Konstantin VASSILJEV: - Oczywiście. Strzelenie gola w takim meczu i przełamanie się to świetna i ważna sprawa. Liczy się każda uda akcja i każdy gol mocno podbudowuje. Mam nadzieję, że to doda jemu i całej drużynie jeszcze więcej pewności siebie.

 

Od momentu strzelenia gola znów jednak było nerwowo, bo cofnęliście się do defensywy, a Cracovia mocno atakowała. Trudno było to przetrwać?
Konstantin VASSILJEV: - Na pewno. Cracovia ma swoje atuty. Jednym z nich są stałe fragmenty gry i z każdej pozycji starali się dośrodkowywać w nasze pole karne, także z autów. Im byli bliżej naszej bramki, tym było bardziej niebezpiecznie. Dobrze się jednak broniliśmy, trochę szczęścia też było. Uważam, że idziemy w dobrym kierunku.


Liczba 4
Tyle ligowych spotkań z powodu kontuzji mięśnia dwugłowego. Ostatni raz reprezentant Estonii zagrał w derbowym meczu z Górnikiem (1.10.).

 

Z tej samej kategorii