Kostia Vassiljev: Trudne sytuacje są sprawdzianem

Rozmowa z Konstantinem Vassiljevem, pomocnikiem Piasta Gliwice

Pilka nozna. Ekstraklasa. Piast Gliwice - Legia Warszawa. 12.12.2017
 /  fot. Michał Chwieduk  /  źródło: 400mm

Krzysztof BROMMER: Tak się ostatnio zastanawiałem, czy da się wyprowadzić z równowagi Konstantina Vassiljeva?
Konstantin VASSILJEV: – Wszystko jest możliwe, ale faktycznie doprowadzić mnie do takiego stanu raczej nie jest łatwo.

Pytam, bo jesienią odbył pan kilka ostrych i żywiołowych dyskusji z fanami przy płocie. Szedł pan do kibiców Piasta jako pierwszy...
Konstantin VASSILJEV: – Tak było. Czasami trzeba podejść, zwłaszcza po porażkach. Po zwycięskich meczach łatwo nawiązać kontakt z fanami, ale gdy się przegrywa któryś kolejny mecz, to już tak prosto nie jest. Trudne sytuacje są sprawdzianem dla każdego człowieka; wychodzi, kto jakim jest piłkarzem i kto jakim jest kibicem. Z tych sytuacji można się jednak czegoś nauczyć, coś dobrego z tego wyciągnąć na przyszłość.

Jesień była nieudana dla całej drużyny, ale dla pana - chyba wyjątkowo. Jak nie zmarnowane rzuty karne, to kontuzja; jak nie kontuzja, to niewykorzystane sytuacje.
Konstantin VASSILJEV: – Na pewno było daleko od tego, jak bym chciał, żeby było. Uważam, że to w pewien sposób naczynia połączone: moje słaba gra i wyniki zespołu. Podchodzę do tego jednak tak, że teraz już nie ma czasu i miejsca na nowe błędy. Zawsze analizuję, jak gram, co robię źle. I wiem, co muszę poprawić.

Czyta pan komentarze po słabszych meczach? Nawet po pana transferze do Piasta można było znaleźć opinie, że przychodzi pan do Gliwic na „piłkarską emeryturę”.
Konstantin VASSILJEV: – W Internecie ludzie nie mają żadnych hamulców. Nie można jednak zabronić nikomu wyrażania swojego zdania. Piłka nożna to moja praca i tylko na boisku mogę odpowiadać na takie teksty. W inny sposób niż grą się z tym walczyć nie da. Dla mnie to dziwne, gdy wysyła się 33-letniego piłkarza na emeryturę, gdy w obecnych czasach w najlepszych ligach grają zawodnicy mający 38, 39 czy nawet 40 lat!

Ile lat gry jeszcze przed panem?
Konstantin VASSILJEV: – Na pewno nie myślę o końcu, na pewno nie jest to mój ostatni kontrakt w zawodowym futbolu. Chcę grać jak najdłużej, na ile zdrowie pozwoli. A jeśli przestanę być pomocny dla drużyny, to po prostu skończę karierę.

Ma pan już na siebie pomysł po zakończeniu piłkarskiej kariery?
Konstantin VASSILJEV: – Pierwszą opcją będzie próba zostanie przy piłce nożnej. Czy będę trenerem, kierownikiem czy menedżerem - tego jeszcze nie wiem. Choć najbardziej chciałbym się jednak sprawdzić jako trener.

Spodziewał się pan, że Polska i ekstraklasa będą stanowiły tak ważną i długą część pana kariery piłkarskiej?
Konstantin VASSILJEV: – Na początku nie. Wszystko się jednak potoczyło w takim, a nie innym kierunku. Dobrze się czuję w Polsce. Przyjemnie się tu mieszka i gra. Mam nadzieję, że kibicom Piasta dam jeszcze wiele radości.

Fani z Gliwic długo się zastanawiali, jaki był prawdziwy powód pana odejścia za pierwszym razem i odrzucenia oferty nowego kontraktu w Piaście?
Konstantin VASSILJEV: - Długość kontraktu była kwestią kluczową. Gdy przyjechałem do Polski, podpisałem roczny kontrakt i pokazałem się z niezłej strony, więc liczyłem na lepszą i dłuższą umowę. Piast zaproponował wariant 1+1, na co nie chciałem się zgodzić. Pojawiła się Jagiellonia, który przyjęła moje oczekiwania.

Najlepszy czas miał pan w rosyjskim Amkarze Perm. Nie żałuje pan tego, że nie udało się wtedy przejść do silnej ligi i do silnego klubu?
Konstantin VASSILJEV: – Na pewno każdy piłkarz czeka na ofertę z najlepszych zachodnich lig. Oczywiście chciałbym się sprawdzić w mocnej lidze czy drużynie. Tak się jednak nie wydarzyło i nic z tym nie zrobię. W swoim najlepszym okresie miałem wrażenie, że poradziłbym sobie o poziom wyżej. Na pewno bym się łatwo nie poddał. Z drugiej strony - trzeba grać jak najlepiej tam, gdzie się jest, a nie tylko marzyć.

Gdy 3 lata temu Piast z panem w składzie grał sparing z Zenitem St. Petersburg, przedstawiciele rosyjskiej drużyny dobrze pana pamiętali...
Konstantin VASSILJEV: – To był taki czas, że jeszcze mnie pamiętali i wiedzieli, kim jestem, bo niewiele wcześniej odszedłem z ligi rosyjskiej. Przyjemne to było, że ktoś podszedł, przywitał się i porozmawiał. To pokazuje, że moje 3 lata spędzone w Amkarze nie były złe.

99 występów dla reprezentacji Estonii. U siebie w ojczyźnie jest pan uznawany za legendę?
Konstantin VASSILJEV: – Jakoś pozycję mam, w środowisku piłkarskim jestem rozpoznawalną postacią, ale ogólnie w Estonii piłka nożna nie jest popularna. Presji ze strony kibiców na drużynę narodową nie ma. Takiego czegoś doświadczam w klubach, także w Polsce. Jestem blisko setnego meczu i to będzie... przyjemna chwila. Takie rzeczy nie zdarzają się zbyt często. Chciałbym, żeby wydarzyło się to na boisku w Estonii, ale w marcu mamy dwa mecze wyjazdowe...

Gdyby bronił pan barw innej reprezentacji, osiągnąłby pan znacznie więcej - ryzykowna teza czy coś w tym jest?
Konstantin VASSILJEV: – Można tak powiedzieć, ale tego akurat nie da się zmienić; zobaczyć „co by było, gdyby...”. Raz byłem z Estonią blisko osiągnięcia awansu na mistrzostwa Europy. Może jeszcze nadejdzie taki moment?

A mogło się tak stać, że miałby pan rosyjskie obywatelstwo i walczył o grę w tej reprezentacji? W przeszłości dużo pan opowiadał o części rodziny, która pochodzi z Rosji.
Konstantin VASSILJEV: – Musiałbym zmienić obywatelstwo. Moi rodzice rzeczywiście pochodzą z terytorium dzisiejszej Rosji. Przyjechali do Estonii, ale wtedy był to teren Związku Radzieckiego i ja - wraz z siostrą - urodziliśmy się w ZSRR. Tyle że w Tallinnie, który dziś jest stolicą Estonii. Moje dzieci są już w stu procentach są Estończykami.

Sam pan mówi w kilku języka, więc domyślam się, że dzieci są lub będą jeszcze większymi poliglotami.
Konstantin VASSILJEV: – Prawdopodobnie tak będzie. Dobrze mówią po rosyjsku i po polsku. Do tego uczą się oczywiście estońskiego i angielskiego. Starsza córka ma jeszcze w szkole język niemiecki. Dla nich to ciekawa sprawa i cenna rzecz.

Opowiadał pan, że nigdy nie miał problemów z nauką i z dobrymi ocenami w szkole. Zwłaszcza z przedmiotów ścisłych. Taka wiedza jest przydatna na boisku, na pana pozycji?
Konstantin VASSILJEV: – Sądzę, że jakieś procesy myślowe i obliczeniowe zachodzą w mojej głowie (śmiech). To na pewno pomaga, choćby gdy trzeba podać do kolegi na skrzydle. Trzeba wziąć poprawkę na warunki atmosferyczne, na to gdzie jest przeciwnik, jak szybko biegnie kolega i pod jakim kątem należy uderzyć piłkę. To może wydawać się zabawne, ale uważam, że coś w tym jest. Matematyki w futbolu jest ogromnie dużo, choć oczywiście... wzoru na precyzyjne podanie nie ma.

Czyli rozumiem, że zadania domowe z matematyki z dziećmi pan odrabia bardzo często?
Konstantin VASSILJEV: – Jeszcze ten moment nie nadszedł, bo starsza córka jest w pierwszej klasie szkoły podstawowej. Ale na pewno nadejdzie taka chwila - wtedy chętnie usiądę i pomogę.

A jak z czytaniem książek, bo nie tylko u piłkarzy, ale generalnie w dzisiejszym społeczeństwie różnie z tym bywa?
Konstantin VASSILJEV: – Nie będę oszukiwał i mówił, że czytam bardzo dużo, ale... jednak czytam. Lubię usiąść i się trochę wyłączyć. To przyjemne uczucie, gdy trafiasz na dobrą książkę.

Jeszcze przyjemniejsze są gole i pomoc w utrzymaniu Piasta w ekstraklasie?
Konstantin VASSILJEV: – Oczywiście. Wierzę, że tak będzie, ale trzeba punktować już od pierwszego meczu. Nasz zespół się wzmocnił. Uważam, że to są dobre ruchy dla drużyny. Rywalizacja jest, zwłaszcza w linii pomocy. Kto z nas zagra? To już pytanie do trenera.

 

Komentarze

Napisz komentarz
No photo
No photo~P G to DNOUżytkownik anonimowy
~P G to DNO :
No photo~P G to DNOUżytkownik anonimowy
Dno jest dnem i na dnie zostanie. Już im dzisiaj Jaga w tym pomoże : D
11 lut 18:38 | ocena:67%
Liczba głosów:9
67%
33%
| odpowiedzi: 1
Link do tego komentarza:
No photo
No photo~JontekUżytkownik anonimowy
~Jontek :
No photo~JontekUżytkownik anonimowy
Kto by dziadkowi dał tak długi kontrakt jak nie klub na wikcie podatnika.
11 lut 17:27 | ocena:55%
Liczba głosów:11
45%
55%
Link do tego komentarza:
No photo
No photo~HoffikUżytkownik anonimowy
~Hoffik
No photo~HoffikUżytkownik anonimowy
do ~P G to DNO:
No photo~P G to DNOUżytkownik anonimowy
11 lut 18:38 użytkownik ~P G to DNO napisał
Dno jest dnem i na dnie zostanie. Już im dzisiaj Jaga w tym pomoże : D
Jak już to jutro i cała ekstraklasina to dno.Po co wyróżniać dno od dna!Różnica jest taka że w normalnych miastach na dno nie chodzą a w innych chodzą!Wystarczy policzyć ilu poszło na tą kolejkę fanów....?
11 lut 18:50 | ocena:75%
Liczba głosów:8
25%
75%
Link do tego komentarza:
Z tej samej kategorii