Ken Kallaste: Przepraszam za ten faul

Pilka nozna. Ekstraklasa. Piast Gliwice - Korona Kielce. 19.08.2017
 fot. Michał Chwieduk  /  źródło: 400mm

- Przeciwnikowi odskoczyła piłka i chciał do niej doskoczyć. Ja też chciałem do niej dojść i przypadkowo nadepnąłem na jego stopę. Absolutnie nie było to celowe zagranie – tłumaczy swój faul na Martinie Bukacie estoński obrońca Korony.

28-letni lewy defensor swoją przygodę z polską piłką zaczynał w Górniku, w którym występował wiosną 2016 roku. Zaraz potem trafił do Korony. W ekstraklasie wystąpił dotąd w 45 spotkaniach.

 

Michał ZICHLARZ: Przegrana w Gliwicach, po takim meczu, to duże rozczarowanie? – pytamy reprezentanta Estonii.
Ken KALLASTE: - Oczywiście. W pierwszej połowie stworzyliśmy sobie pięć, sześć wyśmienitych okazji do zdobycia bramki. Niestety, nie udało się ich wykorzystać. Rywal z kolei dwa razy trafił po przerwie, no i było po meczu. Szkoda, że tak to się dla nas skończyło.

Co w takim razie się stało, w pierwszych minutach, w pierwszej połowie kontrolowaliście to, co działo się na boisku, a później wszystko dla was potoczyło się źle?
Ken KALLASTE: - Drugą połowę przeciwnik rozpoczął znaczniej lepiej. Jedna kontra, dwa rzuty rożne, z którego udało im się zdobyć bramkę. Potem my staraliśmy się odrobić stratę, ale naraziliśmy się na ich kolejny kontratak. Po tym, jak po raz drugi trafili do naszej bramki, to było już bardzo ciężko.

Dwa ligowe mecze, dwie porażki. Można mówić o kryzysie w waszym wykonaniu?
Ken KALLASTE: - Nie. Z naszej strony w Gliwicach zagraliśmy przecież dobry mecz, stwarzaliśmy sobie sytuacja, kontrolowaliśmy to, co działo się na boisku. Trzeba wykorzystywać nadarzające się okazje, dawać z siebie wszystko, a wtedy wszystko wróci do normy. To jest dopiero początek sezonu, o żadnym kryzysie nie ma mowy. Taki jest futbol.

Po tej kolejce kilka zespołów, z Koroną włącznie, ma na swoim koncie po pięć punktów. Jak pan to oceni?
Ken KALLASTE: - Taka jest polska liga. Każdy sezon tak się zaczyna. Mecze są bardzo wyrównane i może paść praktycznie każdy wynik. Dlatego ta liga jest tak ciekawa.

Nie sposób nie zapytać o sytuację z początku spotkania, kiedy po pana zagraniu, boisko na noszach opuścił Martin Bukata. Rozmawiałem z pana rodakiem Konstantinem Vassiljevem, mówił, że może w takiej sytuacji mógłby pomóc system VAR. Jak z pana perspektywy wyglądało to zagranie? Brutalny faul czy przypadek?
Ken KALLASTE: - Nie zrobiłem w tej sytuacji niczego złego. Przeciwnikowi odskoczyła piłka i chciał do niej doskoczyć. Ja też chciałem do niej dojść i przypadkowo nadepnąłem na jego stopę. Absolutnie nie miałem zamiaru celowo faulować piłkarza Piasta. Jeśli w takiej sytuacji, ktoś zrobiłby to celowo, to powinien się zająć innym sportem, nie piłką. Przykro mi z tego powodu, przepraszam za to. Nikt nie chce przecież, żeby przez jakiekolwiek zagranie, twój rywal musiał potem pauzować.

O co Korona gra w nowym sezonie?
Ken KALLASTE: - O czołową ósemką. Kogokolwiek o to zapytasz, to odpowie w ten sposób. Gra o same utrzymanie mogłaby się źle skończyć.

Pana pierwszym polskim klubem był Górnik. Obserwuje pan to, co dzieje się w Zabrzu?
Ken KALLASTE: - Dobrze weszli w sezon. Mają dobrego snajpera, zdobywają bramki. W ostatnim meczu z Cracovią prowadzili 3:1, ale nie udało im się zdobyć kompletu punktów. Czy jestem w kontakcie z kimś z Górnika? Od kiedy stamtąd odszedłem, to w zespole doszło do wielu zmian. Z pierwszego składu został chyba tylko Kurzawa. Szeweluchin siedzi na ławce, a w zespole jest wielu zawodników, którzy wtedy byli w drugim zespole. Jak jednak pokazują wyniki dobrze sobie radzą.

 

Z tej samej kategorii