Jacek Bednarz: Potrzebowaliśmy świeżej krwi

Rozmowa z Jackiem Bednarzem, dyrektorem sportowym Piasta Gliwice

Pilka nozna. Piast Gliwice - CSKA Moskwa. Oboz treningowy w Hiszpanii. 29.01.2018
 /  fot. Irek Dorożański  /  źródło: 400mm

Krzysztof BROMMER: Czy główne cele na zimowe okno transferowe zostały zrealizowane?
Jacek BEDNARZ: - Cele transferowe zostały zrealizowane, jednak to, czy nasze decyzje okażą się optymalne, będzie można stwierdzić dopiero w maju. Ruchy kadrowe zawsze weryfikuje boisko.

Wy jako działacze swoją część zadania wykonaliście...
Jacek BEDNARZ: - Powiedzmy, że w tym momencie zakończyliśmy poszukiwania. Być może będziemy jeszcze podchodzić do tematu lewego obrońcy. Zresztą, prędzej czy później i tak będziemy ten temat poruszali, bo docelowo jest nam potrzebny zawodnik o trochę innym profilu niż ci, których obecnie posiadamy. Ale nie chcieliśmy robić czegoś na siłę i opierać się tylko na tymczasowych rozwiązaniach. Dlatego wszystko wskazuje na to, że zaczniemy z tymi zawodnikami, których aktualnie mamy w kadrze.

Wrócę jeszcze do tego lewego obrońcy. Czyli raczej można spodziewać się wzmocnienia tej pozycji latem?
Jacek BEDNARZ: - W tym okienku będzie trudno zrealizować ten pomysł, bo mamy bardzo wiele ofert lewych obrońców, ale są to pomysły na krótką metę. Wzmocniliśmy znacznie drugą linię i to zawodnikami, którzy pomogą drużynie w defensywie, dlatego wydaje nam się, że w ramach tego, co mamy, możemy sobie poradzić na razie bez nowego lewego obrońcy.

W stosunku do początkowych założeń, udało się zrealizować plan w stu procentach?
Jacek BEDNARZ: - Mieliśmy zrobić dwie rzeczy. Po pierwsze, mieliśmy trochę pozmieniać tą drużynę dlatego, że w kształcie z jesieni wymagała dopływu świeżej krwi; aby morale się podniosło, aby była to świadoma grupa, która będzie się przykładała w stu procentach. Na tych kluczowych pozycjach znaleźliśmy odpowiednich ludzi. To oznaczało, że musieliśmy się pozbyć niektórych piłkarzy, dla których czas w Piaście się skończył. Na tym polu jest jeszcze trochę do zrobienia. Nie ma już Stojana Vranjesza i Josipa Bariszicia, ale do rozwiązania jest też kwestia Adama Mójty, który wciąż szuka klubu. Do zagospodarowania jest też trochę naszej młodzieży, który powinna grać wiosną na wyższym poziomie niż IV-ligowe rezerwy. Już nad tym pracujemy i będziemy pracowali też po powrocie z obozu.

Który sześciu dotychczasowo przeprowadzonych transferów cieszy pana najbardziej?
Jacek BEDNARZ: - Cieszą mnie wszystkie. Karol Dybowski jest naszą przyszłością, a to bardzo ciekawy bramkarz z odpowiednim charakterem. Jest Frano Plach, który będzie realną alternatywą dla Kuby Szmatuły i o obsadę bramki możemy być spokojni. Są Tom Hateley i Tomek Jodłowiec, a to gotowi ludzie do tego, by zapewnić spokój w defensywie i w drugiej linii. Po odejściu Heberta potrzebowaliśmy jakości w obronie, stąd transfer Jakuba Czerwińskiego, który bardzo dobrze się wkomponował i podniósł jakość gry defensywnej. Jeśli z kolei chodzi o Mateusza Szczepaniaka, nie ukrywamy, że był nam potrzebny zawodnik o innej charakterystyce niż nasi pozostali napastnicy. Ten transfer pozwoli trenerowi na większe pole manewru w formacji ataku. Czerwiński i Jodłowiec byli piłkarzami, którzy dostali jasne sygnały od swojego klubu, że mają sobie znaleźć nowego pracodawcę. Z Tomem była trochę inna sytuacja. Z Mateuszem też, a o nim myśleliśmy od momentu, w którym okazało się, że Cracovia wystawia go na listę transferową. Dla mnie najważniejsze jest, że większość piłkarzy ma za sobą co najmniej jeden obóz, a Mateusz szybko wszystko nadrobi. Z punktu widzenia tego krótkoterminowego celu, czyli utrzymania w lidze, trener miał ich do dyspozycji bardzo szybko. Nowi zawodnicy dobrze wpłynęli na pozostałych, bo sam z własnego doświadczenia pamiętam, że pojawienie się nowych ludzi daje nową motywację. Wtedy trzeba się sprężyć, budować swoją pozycję od nowa. To jest stymulujące. Widać, że zespół się ze sobą dobrze czuje i nikt się nie obija.

Czy pana przeszłość w Legii, w roli piłkarza i pracownika, miała jakikolwiek wpływ na to, że pomimo licznych ofert, dwaj piłkarze klubie z Warszawy, czyli Tomasz Jodłowiec i Jakub Czerwiński akurat wybrali Piasta?
Jacek BEDNARZ: - Kandydatów na każdą z tych pozycji było kilku. Ostateczne zdanie należało przede wszystkim do trenera i to jego słuchałem. To po prostu zbieg okoliczności, że pozyskaliśmy akurat dwóch piłkarzy z Legii.

Bacznie obserwuje pan każdy trening drużyny. Przemiana, o której pan wspomniał, musi pana i sztab szkoleniowy cieszyć.
Jacek BEDNARZ: - Był mi potrzebny wyjazd z drużyną, żeby chłopaków lepiej poznać. Gdy w październiku poprzedniego roku przyszedłem do klubu, tak naprawdę pozostawało 1,5 miesiąca rozgrywek do przerwy. Miałem sporo pracy, przygotowując się do zimy, przez co miałem kontakt z zespołem nie był częsty. A przecież każdy trening jest uczeniem się tych ludzi, możliwością dostrzeżenia, jak się zachowują, jakie mają silne i słabe strony. Dyrektor sportowy powinien to wiedzieć, skoro potem ma dopasowywać do drużyny kolejne nowe elementy. Indywidualne umiejętności są ważne, ale chcemy przede wszystkim mieć dobry zespół.

 

Komentarze

Napisz komentarz
No photo
No photo~GitesUżytkownik anonimowy
~Gites :
No photo~GitesUżytkownik anonimowy
Gdzie Mójta tam upadek lub spadek. Tak jest od lat. To black widow polskiej piłki.
2 lut 21:28 | ocena:67%
Liczba głosów:6
33%
67%
Link do tego komentarza:
No photo
No photo~BoratUżytkownik anonimowy
~Borat :
No photo~BoratUżytkownik anonimowy
Która to ta świeża krew?
3 lut 03:49 | ocena:100%
Liczba głosów:2
100%
0%
Link do tego komentarza:
No photo
No photo~hahaUżytkownik anonimowy
~haha :
No photo~hahaUżytkownik anonimowy
J. BEDNARZ: "POTRZEBOWALIŚMY ŚWIEŻEJ KRWI"?
Co kurczaki, mało macie krwi na tej waszej ubojni brojlerów???
2 lut 18:09 | ocena:53%
Liczba głosów:17
53%
47%
Link do tego komentarza:
Z tej samej kategorii