Jacek Bednarz: Nie uważam się za najmądrzejszego

Fornalik, Bednarz
 /  fot. Dawid Antecki  /  źródło: Pressfocus

Z Waldemarem Fornalikiem znamy się długo, współpracowaliśmy na różnych płaszczyznach. Nie mam ambicji bycia „nadtrenerem” – przyznaje nowy dyrektor sportowy Piasta Gliwice.

Krzysztof BROMMER: Jak to się w ogóle stało, że trafił pan do klubu z Okrzei?
Jacek BEDNARZ: - Dwie rzeczy „zgrały się w czasie”. Po pierwsze zostałem odwołany z zarządu Ekstraklasy, a po drugie otrzymałem propozycję i tak się złożyło, że ten pomysł pracy w Piaście nie pojawił się w momencie mojego odwołania, ale były sygnały trochę wcześniej. Jestem tutaj dlatego, że będę wykonywał pracę którą lubię i którą znam. Przychodzi mi pracować z ludźmi w których wierzę. Uważam, że drużyna personalnie jest bardzo interesująca i można z nią osiągnąć dużo więcej.

Były jakieś inne propozycje pracy dla pana?
Jacek BEDNARZ: - Jeszcze w trakcie pracy w Ekstraklasie otrzymałem kilka propozycji pracy, ale to czym zajmowałem się w Ekstraklasie wymagało dokończenia rzeczy, które zacząłem. Poza tym życie napisało swój własny scenariusz i walne zgromadzenie akcjonariuszy Ekstraklasy SA odwołało zarząd. Nie planowałem tego, ale tak bywa.

Znajomość z trenerem Waldemarem Fornalikiem to duży atut?
Jacek BEDNARZ: - Dla mnie tak, bo to są dwie bardzo specyficzne role. Nie będzie problemu „wchodzenia sobie do ogródka”. Trzeba potrafić budować sobie relację z trenerem. 15 lat kontaktów z trenerem Fornalikiem sprawia, że nie mam ambicji bycia „nadtrenerem”. Wszystko co będzie się działo tutaj to będzie mój sukces i moja porażka. Z drugiej strony nie chcę, aby trener wchodził w moje kompetencje. Znamy się długo. 4 lata spędziliśmy w jednej szatni, on był również moim trenerem, więc nasze relacje ewoluowały. Dalej się przyjaźnimy, nie we wszystkim się zgadzamy, ale w wielu sprawach myślimy identycznie. To jest platforma na której zbudujemy owocną współpracę.

Do tego podziału „ogródków” musiało dojść, czy po prostu obaj panowie znacie się na tyle, że nie musicie sobie tego dokładnie wyjaśniać?
Jacek BEDNARZ: - Po wspólnej trudnej pracy, albo arcytrudnej w Chorzowie, na takim polu walki albo się ginie, albo wraca się z ciekawym doświadczeniem. To nam pomogło, bo potrafiliśmy się wspierać i gdy trzeba odbyć trudne rozmowy, to je przeprowadzamy. Burze mózgów mamy już za sobą. Nie uważam się za najmądrzejszego. Praca i cierpliwość to dwie rzeczy, które warto doceniać, choć one są mało medialne.

Tak w ogóle to jakie ma pan wspomnienia z Piastem z pana wcześniejszych lat?
Jacek BEDNARZ: - Gdy grałem jeszcze w AKS-ie Chorzów to grywałem na Carbo Gliwice i dostawaliśmy tam baty. Potem pamiętam, że gdy miałem 17 lat zagrałem sparing z Piastem, który grał o klasę wyżej i dla mnie wtedy to byli jacyś kosmiczni piłkarze, bo przez 15 minut piłki w ogóle nie „powąchałem”. To było bolesne, ale sporo nauczyło. Potem w lidze czy Pucharze Polski się nie spotykaliśmy. Później jako pracownik Wisły często bywałem, bo to wiązało się z moim zawodem. Interesowałem się wówczas kilkoma zawodnikami Piasta i nowym stadionem, bo w Krakowie też nie było wówczas nowego obiektu.

Meczów do końca roku jeszcze trochę jest, ale potem otwiera się zimowe okno transferowe. Czy pan już myśli co zmienić, co zrobić zimą?
Jacek BEDNARZ: - Na razie będę się przyglądał i przede wszystkim słuchał trenera i jego sztabu. Będę interesował się nie tylko pierwszym zespołem. Będę analizował, a potem działał.

Postawił pan już przed sobą jakieś konkretne cele?
Jacek BEDNARZ: - Tak, chciałbym żeby w wyniku naszej pracy doprowadzić Piasta do sytuacji, że klub i zespół będzie stabilny, co będzie oznaczało, że drużyna gra równo. Chciałbym, żeby nie trzeba było martwić się tym, że znów będziemy walczyć o utrzymanie.

Od historycznego wicemistrzostwa Polski jest w Gliwicach problem ze stabilizacją – szeroko pojętą. Ma pan pomysł na odwrócenie sytuacji?
Jacek BEDNARZ: - Nie chciałbym tego komentować inaczej, jak ktoś kto był raczej kibicem, interesował się tym z boku. Na Okrzei bywałem w sprawach choćby transferowych, gdy pracowałem w Wiśle. Od tamtej pory zmieniło się wiele i to na dobre. Tamten Piast wykorzystał swój dobry moment, ale jak prześledzimy historię wielu klubów, to często gwałtowny skok jakości, bez tak naprawdę solidnych fundamentów sprawia, że następuje wahnięcie po tym, gdy odchodzi kilka osób. W dłuższej perspektywie każdy jest do zastąpienia, ale w krótszej jest inaczej. To co byśmy chcieli zmienić to właśnie doprowadzić do sytuacji, że w przypadku walki o wyższe cele, jakiekolwiek ubytki nie zachwieją potencjałem i jakością drużyny. Dlatego teraz oprócz zapewnienia sobie dobrego i bezpiecznego miejsca w tabeli, musimy myśleć już o przyszłości. W Gliwicach musi np. powstać akademia.

Zamienił pan Ekstraklasę SA na klub ligowy dlatego ciekawi mnie pana opinia dotycząca systemu rozgrywek ESA-37?
Jacek BEDNARZ: - Moim zdaniem w naszych warunkach to jest dobry pomysł. Jeśli chcemy mieć stały progres w każdym wymiarze, to musi być biznes. A skoro tak, to liga musi być atrakcyjna dla kibica i dla sponsorów. Ten system to sprawił, że do końca nic nie było wiadomo i emocje były ogromne. ESA-37 to jest potwornie trudna rywalizacja, dla niektórych trochę niesprawiedliwa, ale dzięki temu cały czas mamy sytuację, że każdy mecz jest o coś. Gdy ja grałem w latach 90. tak nie było. Poza tym ten system rozgrywek jest według mnie „antykorupcyjny” i praktycznie uniemożliwia coś takiego, że jedna osoba czy grupa osób ma zamiar ustawiać mecze. Nie spodziewam się pojawienia „nowego Fryzjera”. Miałem sygnały, że są na Dalekim Wschodzie kapitały, które próbują penetrować wszystkie ligi, w tym również naszą. To jest ryzyko i trzeba uważać.

 

Komentarze

Napisz komentarz
No photo
No photo~HAnyseKSGUżytkownik anonimowy
~HAnyseKSG :
No photo~HAnyseKSGUżytkownik anonimowy
"Wszystko co będzie się działo tutaj to będzie mój sukces i moja porażka."

Fajnie usłyszeć od osoby która ledwo zasiadła na nowym stołku że z góry już zakłada porażkę.
- Szacun za szczerość p. Jacku.
28 paź 11:42 | ocena:80%
Liczba głosów:5
80%
20%
| odpowiedzi: 1
Link do tego komentarza:
No photo
No photo~DocentUżytkownik anonimowy
~Docent
No photo~DocentUżytkownik anonimowy
do ~HAnyseKSG:
No photo~HAnyseKSGUżytkownik anonimowy
28 paź 11:42 użytkownik ~HAnyseKSG napisał
"Wszystko co będzie się działo tutaj to będzie mój sukces i moja porażka."

Fajnie usłyszeć od osoby która ledwo zasiadła na nowym stołku że z góry już zakłada porażkę.
- Szacun za szczerość p. Jacku.
Wielki Cenzorze.Znowu usunąłeś mój wpis.Jesteś żałosny.
2 lis 18:44
Liczba głosów:0
0%
0%
Link do tego komentarza:
Z tej samej kategorii