Jeszcze trochę cierpliwości

Mateusz Mak wciąż nie potrafi ostatecznie odgonić pecha, który prześladuje go od pewnego czasu.

Pilka nozna. Piast Gliwice. Zgrupowanie Hiszpania. 27.01.2018
 /  fot. Irek Dorożański  /  źródło: 400mm

Gdy kilka miesięcy temu uporał się z poważną kontuzją kolana i przeszedł długo i trudną rehabilitację, to liczył, że znów pokaże maksimum swoich umiejętności i będzie mocnym punktem Piasta. Tak jak w sezonie, który zakończył się wicemistrzostwem Polski dla gliwiczan.
Jesienią 26-letni skrzydłowy na boiskach ligowych pojawił się 12 razy i strzelił jednego gola, w meczu z Sandecją Nowy Sącz.
Na początku tego roku pech znów dopadł „Maczka”. – Ktoś chyba nie do końca szczerze życzył mi zdrowia podczas świąt Bożego Narodzenia – przyznaje w swoim stylu pomocnik. – Mam problem z mięśniem, przez co straciłem trochę przygotowań. Dziś lub jutro wracam jednak do pełnych treningów z drużyną. Co prawda trenowałem indywidualnie, wzmacniałem inne partie mięśni, ale to nie to samo – informuje Mateusz Mak, który nie chce deklarować żadnego terminu w którym będzie na sto procent gotowy do gry w ekstraklasie. – Nie mam pojęcia, ile zajmie mi nadrobienie zaległości. Muszę być cierpliwym i krok po kroku wracać do formy. Bardzo chciałbym w końcu pomóc drużynie – stwierdza piłkarz pochodzący z Suchej Beskidzkiej.

 

Komentarze

Napisz komentarz
No photo
No photo~UnkielUżytkownik anonimowy
~Unkiel :
No photo~UnkielUżytkownik anonimowy
Ważne że kasa się zgadza.
31 sty 20:42
Liczba głosów:0
0%
0%
Link do tego komentarza:
Z tej samej kategorii