Patryk Dziczek przed meczem ze Śląskiem pełen nadziei

- Zagrałem w tym sezonie w 16 spotkaniach ekstraklasy, poza tym jestem powoływany do reprezentacji młodzieżowej, w której też gram. Brakuje jeszcze tego, żeby z drużyną zajmować lepszą pozycję. Mam jednak nadzieję, że 2018 rok będzie jeszcze lepszy - mówi pomocnik Piasta Gliwice.

Piast Gliwice - Slask Wroclaw
 fot. Rafał Rusek  /  źródło: Pressfocus

KRZYSZTOF BROMMER: W tym sezonie już raz graliście ze Śląskiem i akurat panu to pierwsze spotkanie musi dobrze się kojarzyć. Zgadza się?

PATRYK DZICZEK: - Tak. Pamiętam tego gola i chyba zawsze będę go pamiętał, bo była to moja pierwsza bramka w ekstraklasie i jak na razie jedyna, choć mam nadzieję, że to się wkrótce zmieni. Strzeliłem Śląskowi na wagę remisu, miało to miejsce u nas, przy Okrzei, więc ten mecz będę miło wspominał. Jeżeli dostanę znów szansę gry, będę chciał powtórzyć ten wyczyn. Najważniejsze są jednak zwycięstwa.

 

Teraz z czym się panu kojarzy zespół z Wrocławia?

PATRYK DZICZEK: - To nie jest zły zespół, ma kilka punktów więcej od nas i ciekawych zawodników. Jedziemy do Wrocławia zmniejszyć różnicę. Uważam, że nasza gra w ostatnim czasie nie jest zła, przestaliśmy przegrywać i jest to jakiś zalążek czegoś dobrego.

 

Ostatni mecz pod względem gry ofensywnej... był koszmarnie trudny. Lech nie pozwalał wam na zbyt wiele. Sam pan miał do czynienia z bardzo mocną i trudną linią pomocy poznańskiej drużyny.

PATRYK DZICZEK: - Zgadza się. Wiemy, jacy zawodnicy grają tam w pomocy. Jevtić, Makuszewski, Trałka... Na mnie największe wrażenie zrobił Jevtić, który nie tylko jest świetnie wyszkolony technicznie, ale potrafi też dokładnie dograć do kolegów czy wygrać pojedynek. To był jeden z trudniejszych przeciwników, jakich musiałem powstrzymywać. W obronie graliśmy jednak nieźle, kompaktowo i to jest akurat powód do optymizmu.

 

Niedawno miała miejsce nowa dla pana sytuacja, bo w meczu z Cracovią zagrał pan tylko 5 minut, a mecz w Szczecinie przesiedział pan na ławce. Wcześniej grywał pan regularnie. To był trudny moment?

PATRYK DZICZEK: - Trzeba sobie radzić z takimi sytuacjami, bo takie jest życie piłkarza. Nie można się przyzwyczajać do pierwszego składu, bo zawsze to trener decyduje, a konkurencja jest liczna i nie śpi. Na treningu nie ma odpuszczania. Złożyło to się akurat z moim powrotem z kadry młodzieżowej, kiedy rozegrałem dwa mecze. Myślę, że trener chciał mi dać trochę odpocząć. Rozmawiałem zresztą z nim o tym.

 

Wspomniał pan o „młodzieżówce”, a tam ostatnio tworzy pan duet środkowych pomocników z Szymonem Żurkowskim z Górnika. Jest to zalążek śląskiego duetu na lata w kadrze?

PATRYK DZICZEK: - Wszystko zależy on nas samych. Jeśli nadal będziemy tak pracowali i robili swoje, to czemu nie. Stać nas na to, aby zajść daleko. Trzeba jednak poprawiać kolejne elementy i samodoskonalić się.

 

Trochę już podsumowując 2017 rok, to dla pana akurat jest on bardzo udany?

PATRYK DZICZEK: - Myślę, że tak. Zagrałem w tym sezonie w 16 spotkaniach ekstraklasy, poza tym jestem powoływany do reprezentacji młodzieżowej, w której też gram. Brakuje jeszcze tego, żeby z drużyną zajmować lepszą pozycję. Mam jednak nadzieję, że 2018 rok będzie jeszcze lepszy.

 

Komentarze

Napisz komentarz
No photo
No photo~hahaUżytkownik anonimowy
~haha :
No photo~hahaUżytkownik anonimowy
Pełen nadziei czyli w ciąży, hmm... pewnie go Janek dopadł i zasiał :D
10 gru 17 13:49 | ocena:100%
Liczba głosów:1
100%
0%
Link do tego komentarza:
Z tej samej kategorii