Patrzenia w niebo ciąg dalszy?

O klubie kokosa mowy nie będzie, a budżet klub jest na to gotowy – tak w Piaście odpowiadają na pytanie, co stanie się, jeśli tej zimy nie odejdzie do innego klubu niechciany w Gliwicach Stojan Vranjesz.

Piast Gliwice - Korona Kielce
 /  fot. Norbert Barczyk  /  źródło: Pressfocus

Już na początku stycznia dyrektor sportowy Jacek Bednarz poinformował, że Adam Mójta, Josip Bariszić i Stojan Vranjesz (na zdjęciu) nie będą przygotowywali się z drużyną do rundy wiosennej i mogą szukać nowych klubów. Cała trójka ma kontrakty obowiązujące do końca sezonu. Z tego, co wiemy, Mójta rozgląda się za nowym pracodawcą w Nice 1 Lidze. Chorwat Bariszić także jest zdeterminowany, by opuścić Gliwice i wiosną grać w nowych barwach. Największy problem może być z Bośniakiem Vranjeszem. Pomocnik otrzymał podobno ofertę gry na Cyprze, lecz ją odrzucił. Chętni raczej nie będą się zabijać o jego usługi, bo rozczarowywał nie tylko jesienią, ale już wcześniej. Vranjesz nie grał wiele. Gdy już wybiegał na boisko, to z pewnością na nim nie błyszczał. A przecież miało być zupełnie inaczej…

 

Czech wniebowzięty
Doskonale pamiętamy, jak zimą 2017 roku trener Radoslav Latal nie ukrywał dużego zadowolenia z faktu, że klubowi udało się pozyskać tak klasowego piłkarza. Kosztowny transfer się jednak nie opłacił, a jeśli zawodnik w tym oknie nie znajdzie nowego pracodawcy, to gliwiczanie będą musieli utrzymywać go jeszcze przez kilka miesięcy.

 

– Jeśli ci zawodnicy, którzy otrzymali zielone światło na zmianę pracodawcy, nie znajdą klubu, to… Cóż, naturalną konsekwencją podpisanych kontraktów jest to, że będziemy musieli im płacić do lata. Życie jest czasem surowe, ale sprawiedliwe. Ostatnie 6 miesięcy pokazało, że nie możemy liczyć na tych zawodników. Nic nie wskazywało na to, że wiosną nam pomogą. Dlatego potrzeba było świeżej krwi – przyznaje dyrektor sportowy gliwiczan, Jacek Bednarz, który zapewnia, że żadnych praktyk typu „klubu kokosa” nie będzie przy Okrzei.

 

Rozwiązać raz na zawsze
Z Vranjeszem problem był o tyle duży, że nie posiada paszportu kraju Unii Europejskiej. Jako że jesienią regularnie grał Serb Aleksandar Sedlar oraz Brazylijczyk Hebert, Stojan mógł się czuć kompletnie niepotrzebny. – Chcemy rozwiązać sytuację z limitem spoza UE. Okresowo tak się da egzystować, ale na dłuższą metę nie. Może dziwić to, że Piast przed dłuższy czas miał dwóch kluczowych piłkarzy bez paszportu UE, czyli Heberta i Sedlara. W lecie była taka sytuacja, że wśród obrońców był deficyt, a za wielu było skrzydłowych – bo nawet 6-7. I w takiej sytuacji wzięcie kolejnego zawodnika bez paszportu UE nie było przemyślaną decyzją. Vranjesz trafił na pozycję, gdzie Piast ma przyszłość: mam na myśli Dziczka i kilku innych piłkarzy, którzy grali dobrze. Podjęto tę decyzję trochę pochopnie. Podobno już rok temu miał odejść Hebert. Tak się nie stało. Musieliśmy to rozwiązać, bo to komplikowało życie wszystkim: trenerowi, księgowej czy także Stojanowi. Siedzenie na trybunach i patrzenie w niebo chyba nie jest najlepszym rozwiązaniem – mówi Jacek Bednarz, który nawet pomimo odejścia Brazylijczyka Heberta niespecjalnie chce powiększać liczbę obcokrajowców, zwłaszcza tych z państw nienależących do wspólnoty europejskiej. Ale to już osobny temat.

 

Komentarze

Napisz komentarz
No photo
No photo~JanekUżytkownik anonimowy
~Janek :
No photo~JanekUżytkownik anonimowy
Kto szrot brał niech teraz płaci!
17 sty 13:07
Liczba głosów:0
0%
0%
Link do tego komentarza:
Z tej samej kategorii