Karol Angielski trenuje i gra w specjalnej masce

Karol Angielski
 fot. piast-gliwice.eu  /  źródło: Materiał prasowy

Napastnik Piasta doznał urazu na początku maja, ale - jak sam przyznał - z maski może korzystać dopiero od niedawna.

Karol Angielski wrócił do treningów wraz z początkiem okresu przygotowawczego. Początkowo musiał jednak trenować indywidualnie. Do zajęć z zespołem wrócił dopiero na zgrupowaniu Niebiesko-Czerwonych w Opalenicy. Wtedy również po raz pierwszy założył specjalną maskę, chroniącą część jego twarzy, która ucierpiała podczas meczu.

To konsekwencja przykrej i bolesnej kontuzji, jakiej doznał grając na wypożyczeniu w Olimpii Grudziądz. Został niechcący kopnięty w głowę przez stopera drużyny rywali. Potem szpital i rehabilitacja. Teraz napastnik wrócił do Piasta Gliwice. Aby zapewnić mu bezpieczeństwo skonstruowano specjalny ochraniacz.

- Po maskę miałem jechać do Hanoweru, ale w klubie zadecydowano, że nie będę musiał jednak tego robić. Stwierdzono, że wyrobią ją w gliwickim Fizjoficie. Została specjalnie dopasowana do kształtu mojej twarzy. Nie musiałem zbyt długo czekać, ponieważ wykonali mi ją praktycznie od razu. Zrobili pomiary i za dwie-trzy godziny wszystko było już gotowe - mówi piłkarz.

W barwach Piasta w podobnych maskach grali wcześniej Paweł Oleksy i Kamil Wilczek. Czy w takim sprzęcie można swobodnie grać? - Początkowo trzeba było się do niej przyzwyczaić, bo nie jest to normalne, że trenuje się w czymś na twarzy. Z każdym treningiem jest jednak coraz lepiej. Dobrze, że w ogóle nie zmniejsza mi pola widzenia i mogę bez problemów główkować. Niekiedy mam małe kłopoty z rzepami, które nie zawsze się trzymają. Wówczas trzeba sobie radzić tradycyjnymi metodami i przyklejać plastry - żartował Angielski.

 

Z tej samej kategorii