Joel Valencia coraz pewniejszym elementem gliwiczan

Piast Gliwice - Wisla Plock
 fot. Norbert Barczyk  /  źródło: Pressfocus

Skrzydłowy gliwiczan zdobywa coraz większe zaufanie nie tylko trenera, ale i sympatię kibiców.

Joel Valencia trafił do Piasta pod koniec lipca bieżącego roku. Nie trenował z drużyną podczas okresu przygotowawczego, a także przegapił pierwsze ligowe kolejki. Po raz pierwszy na boisku pojawił się miesiąc później, wchodząc na murawę w przerwie spotkania z Koroną Kielce. 22-latek sporo biegał i walczył, ale w jego grze brakowało pewności. - Pamiętam, że w moim pierwszym meczu w barwach Piasta zanotowałem dużo prostych strat, bo nie do końca znałem resztę drużyny i to, jak chłopaki poruszają się po boisku - wspominał skrzydłowy Niebiesko-Czerwonych.

Faktycznie, w swoim debiucie Valencia zaliczył osiem strat, co nie do końca podobało się niektórym obserwatorom, którzy szybko określili wówczas Ekwadorczyka mianem "jeźdźca bez głowy". Wielu sympatyków Niebiesko-Czerwonych oceniło jednak jego występ pozytywnie, zauważając sporą aktywność, dobry drybling oraz wolę walki.

To między innymi właśnie te cechy sprawiły, że już w kolejnym spotkaniu Valencia wybiegł na murawę w podstawowym składzie. Mało tego, Joel w znacznym stopniu przyczynił się do zwycięstwa Piasta nad Jagiellonią Białystok. To przecież po jego strzale niefortunną interwencją popisał się Guilherme, wbijając piłkę do własnej bramki.

W kolejnych meczach Joel Valencia budował w sobie coraz większe pokłady pewności siebie. Coraz częściej brał ciężar gry na własne barki, próbując pojedynków jeden na jednego oraz rozgrywając piłkę do swoich kolegów. Patrząc tylko na pierwszy ze wspomnianych aspektów, pomocnik jest zawodnikiem, który wykonuje najwięcej zwodów w trakcie meczów Piasta. - Nie wiedziałem, że tak jest. To chyba świadczy, że wykonuję dobrą robotę - uśmiecha się piłkarz.

- A tak na poważnie - czasem pojedynki jeden na jednego kończą się stratą i pojawia się myśl, że lepiej było odegrać piłkę do kolegi obok… jednak wygrane dryblingi otwierają drogę do innych rozwiązań na boisku. Poza tym - na pojedynki jeden na jednego decydują się zawodnicy, który pewnie czują się na boisku. Ja się właśnie tak czuję, a to zasługa trenera oraz reszty zespołu - skomentował skrzydłowy Niebiesko-Czerwonych.

W ostatnich meczach większość dryblingów Valencii kończyła się powodzeniem. Jego indywidualne akcje napędzały zespół do walki, a także stwarzały zagrożenie pod bramką przeciwnika. - Coraz lepiej rozumiem się z chłopakami, a oni wiedzą, kiedy podawać mi piłkę. Cieszę się, że wszystko idzie w tym kierunku. To dobrze wpływa na moją pewność przy piłce - stwierdził 22-latek.

Skrzydłowy Niebiesko-Czerwonych zauważył, że jego pewność na boisku związana jest również z lepszą grą całego zespołu. - Nasz styl gry się zmienia. Ostatnio coraz częściej utrzymujemy się przy piłce, więc nie męczymy się tak bardzo, jakbyśmy ciągle biegali za rywalem. Biorąc pod uwagę naszą kadrę, to właśnie taki styl jest dla nas najlepszy. Wielu z nas ma bardzo dobrą technikę, więc będąc w posiadaniu możemy szybkimi atakami stworzyć groźną sytuację podbramkową - przyznał Valencia.

Postawa skrzydłowego Piasta coraz częściej doceniana jest przez piłkarskich ekspertów. W meczu z Zagłębiem Lubin zdobył swojego pierwszego gola na boiskach Lotto Ekstraklasy za co po raz kolejny został nominowany do najlepszej jedenastki kolejki. Gra 22-latka jest efektowna, a także efektywna. Dostrzegają to również kibice Piasta, w meczu z Wisłą Płock opuszczającego boisko Valencię pożegnali gorącymi brawami.

- Cieszę się, że kibice doceniają moją postawę na boisku i dostrzegają, że zostawiam tam zdrowie. Daję z siebie wszystko dla nich, dla klubu, ale i dla siebie, jako piłkarza - zakończył Joel Valencia.

 

Z tej samej kategorii