Niepotrzebny stres Szmatuły. „Jeżdżenie na d... daje nam punkty”

Mimo 36 lat na karku Jakub Szmatuła nie ukrywa, że trochę obawiał się powrotu do gry po półtoramiesięcznej przerwie.

Piast Gliwice - Slask Wroclaw
 fot. Lukasz Laskowski  /  źródło: Pressfocus

Wydawałoby się, że ktoś taki, jak Szmatuła, który od kilku sezonów utrzymuje wysoki poziom i jest jednym z najpewniejszych punktów gliwiczan, nie za bardzo będzie się przejmował meczem z Cracovią, który był dla niego pierwszym od momentu czerwone kartki i dyskwalifikacji w meczu z Górnikiem. – Byłem trochę zestresowany, bo po takiej formie niczego nie można być pewnym. Nie rozegraliśmy przecież żadnego meczu kontrolnego. Wiedziałem, że solidnie przepracowałem te tygodnie bez grania, ale co mecz to mecz – mówi nam doświadczony golkiper, który do ostatniej chwili nie wiedział na 100 procent, że zagra w sobotnim meczu z „Pasami”. – Dopiero na odprawie dowiedziałem się, że zagram z Cracovią. Podczas treningów tak naprawdę... trudno było wywnioskować kto z nas zagra. Wiadomo coś tam można było przeczuwać, ale lepiej nie zapeszać, bo różnie w piłkarskim życiu bywa – mówi Szmatuła, który zastąpił w bramce Słowaka Dobrivoja Rusova.

 

Akurat spotkanie z ekipą trener Michała Probierza dla bramkarza Piasta nie było łatwe, bo miał wiele momentów, w których... nie miał co robić. – Pierwsza połowa była dość senna, szczególnie dla mnie, bo Cracovia nie zagrażała jakoś mocno. W drugiej goście przejęli inicjatywę. Kilka razy piłka leciała w moim kierunku, a po tej sytuacji gdy odbiła się od słupka szybko do mnie wróciła – opowiada Jakub Szmatuła.

 

Koniec, końców trzy punkty zostały przy Okrzei, dzięki czemu zespół i kibice mogli odetchnąć z ulgą. – Pokazaliśmy, że „jeżdżenie na du..daje nam punkty. Każdy walczył, każdy robił wślizgi i to dało nam zwycięstwo i czyste konto. Jestem zadowolony z wielu rzeczy, także z tego, że obrona zagrała bardzo dobrze, ale także z tego, że Maciek Jankowski się odblokował, bo było to jemu i nam potrzebne. Teraz w zdecydowanie lepszych humorach przygotowujemy się do mecz z Pogonią – mówi bramkarz. – Czego nam brakuje? Meczu w którym strzelimy nie tylko jednego gola, ale pójdziemy za ciosem, zdobywając drugą i trzecią bramkę. Chodzi o to, żeby nie drżeć o wynik, ale wręcz „ulepić” sobie przeciwnika jak mówił nam swego czasu trener Dariusz Wdowczyk – dodaje Szmatuła.

Z tej samej kategorii