Sedlar jest na siebie zły

Remis z Arką Gdynia dał Piastowi jeden punkt. Do 70 minuty obrońca gliwiczan rozgrywał świetny mecz. Potem jednak musiał opuścić boisko.

Piast Gliwice - Jagiellonia Bialystok
 fot. Norbert Barczyk  /  źródło: Pressfocus

- Jestem rozdarty. Z jednej strony cieszę się, że drużyna - pomimo gry w osłabieniu - zdołała wyrównać. Z drugiej jestem zły na siebie za to, że przedwcześnie opuściłem boisko - powiedział po spotkaniu z Arką Aleksandar Sedlar.

Aleksandar Sedlar rozgrywał w Gdyni dobre zawody, ale po 70 minucie obejrzał dwie żółte kartki i musiał opuścić boisko. Obrońca Piasta nie chciał się wypowiadać na temat sędziowania w tym spotkaniu. - Powiem tylko, że to był bardzo nerwowy mecz. Sporo fauli, szarpanej gry i żółtych kartek. Ja - po raz drugi w tym sezonie - otrzymałem od tego sędziego dwie żółte i w konsekwencji czerwoną kartkę - stwierdził Serb.

Obrońca Piasta przyznał, że ma mieszane uczucia po meczu w Gdyni. - Jestem rozdarty. Z jednej strony cieszę się, że drużyna - pomimo gry w osłabieniu - zdołała wyrównać. Z drugiej jestem zły na siebie za to, że przedwcześnie opuściłem boisko - przyznał piłkarz.

- Najważniejsze, że pokazaliśmy charakter i zdobyliśmy ważny punkt. Uważam, że ten remis wywalczyliśmy dzięki temu, że nie załamaliśmy się, walczyliśmy o swoje i wspieraliśmy się nawzajem. Myślę, że to pozytywnie wpłynie na naszą psychikę. To pomoże nam w wygraniu kolejny meczu, który rozgrywamy w domu - podkreślił Sedlar.

Zawodnik zdradził również dlaczego Piast rozegrał zgoła odmienną połowę od pierwszych 45 minut. - W przerwie odbyliśmy męską rozmowę. Powiedzieliśmy sobie, że musimy więcej walczyć i wyżej atakować, aby strzelić gola, bo nie mamy nic do stracenia. Wysokość porażki nie ma znaczenia. Bramka natomiast mogła nam pomóc zdobyć chociaż punkt i tak właśnie się stało. Ta rozmowa była potrzebna, dała nam zastrzyk motywacji. Trener nas zmotywował do walki - zakończył Sedlar.

 

Z tej samej kategorii