Samuraj i diabeł wcielony

O boiskowym obliczu wrocławskiego Śląska i Wisły Kraków decydują dwie indywidualności, chociaż każda z nich to zupełnie inny charakter.

Ryota Morioka i Patryk Małecki to piłkarze, bez których można sobie wyobrazić drużyny Śląska Wrocław i Wisły Kraków. Kiedy jednak są w wysokiej formie, to ich wartość i znaczenie trudno doprawdy przecenić. Bo obaj mają nieprzeciętne umiejętności.
Japończyk to ułożony, zrównoważony człowiek, który równie wysoką wagę co do futbolu przykładał do wykształcenia. Może pochwalić się dyplomem wyższej uczelni, co w dzisiejszych czasach wymaga nie lada samozaparcia, jeżeli naukę łączy się z wyczynowym uprawianiem sportu na najwyższym poziomie.
Pierwszy mecz rundy wiosennej przeciwko Wiśle Płock nie wyszedł Japończykowi. Zapisał wprawdzie na swoje konto asystę przy golu Roberta Picha, ale zmarnował kilka dogodnych okazji do zdobycia bramki. Gdyby chociaż jedną z nich wykorzystał, zespół Jana Urbana wracałby do domu bogatszy o trzy punkty, a nie o jedno „oczko”. Łukasz Madej wziął Moriokę w obronę i nie obarczył go winą za stratę punktów w Płocku. Szansę do rehabilitacji Japończyk będzie miał w potyczce z Wisłą, ale tą z Krakowa.
- To już się zdarzało w poprzednim sezonie i w rundzie jesiennej, że Morioka nie błyszczał w każdym spotkaniu - powiedział trener Romuald Szukiewicz, który był trenerem wrocławian, gdy Japończyk dołączył do zespołu. - Nie odpowiem, czym to było i jest spowodowane, ale jedno wiem na pewno - Morioka ma bardzo wysokie umiejętności. Mogę one, a nawet powinny, uczynić z niego gwiazdę ekstraklasy. Wiele razy popisywał się znakomitymi strzałami, po których padały gole oraz genialnymi asystami. Jak przystało na samuraja, imponuje na boisku stoickim spokojem. Żartuję nawet sobie z tego, że ktoś kiedyś wyciął mu nerwy. Piłkarza o takich nietuzinkowych umiejętnościach i niekonwencjonalnych zagraniach chciałby mieć w swoim zespole każdy trener. Morioka jest świetnie wyszkolony technicznie, znakomicie drybluje i fenomenalnymi, prostopadłymi podaniami uruchamia kolegów. Wierzę, że „odpali” już w najbliższym meczu.
Patryk Małecki to zupełnie inny charakter niż piłkarz Śląska. Zwykło się mówić, że to krnąbrne dziecko polskiego futbolu. Indywidualista, chadza własnymi ścieżkami, trudno za nim nadążyć. Wywołuje skrajne emocje, ale nic sobie z tego nie robi. - Nie przejmuję się opiniami na mój temat. Mam to gdzieś - mówi dosadnie.
Swego czasu trener młodzieżowej reprezentacji Polski, Andrzej Zamilski, w ramach „resocjalizacji” stosował kary w postaci „pompek”, a raz nawet zalecił swojemu podopiecznemu wizytę w Kościele Mariackim. Ale na boisku Małecki to diabeł wcielony, nie boi się ryzyka i odpowiedzialności, jest przebojowy. Do tej pory „Mały” strzelił 5 goli dla „Białej gwiazdy”, a jego trafienia zadecydowały o komplecie punktów w spotkaniach z Piastem Gliwice (1:0) i z Wisłą Płock (3:2). W ostatnim meczu z Koroną Kielce to on zdobył pierwszego gola dla wiślaków, który zapewnił jego drużynie komfort gry.

Ryota Morioka

Pawel Andrachiewicz


Ur. 12 kwietnia 1991 roku
Wzrost/waga: 180 cm/70 kg
Kluby: Higashijoyo Junior High School, Kumiyana High School, Vissel Kobe, Śląsk Wrocław
Mecze w ekstraklasie/bramki: 36/11

 


Patryk Małecki

Rafal Rusek


Ur. 1 sierpnia 1988 roku
Wzrost/waga: 170 cm/70 kg
Kluby: Wigry Suwałki, Wisła Kraków, Zagłębie Sosnowiec, Wisła K., Eskisehirspor Kulubu (Turcja), Wisła K., Pogoń Szczecin, Wisła K.
Mecze w ekstraklasie/bramki:233/34

 

Z tej samej kategorii