Już wiem, co to „zola” - były legionista w barwach Górnika

Prezentacja Gornika Zabrze
 fot. Rafał Rusek  /  źródło: Pressfocus

W sobotę o 20.30 - wielkie święto przy Roosevelta. Zabrzanie inaugurują sezon meczem z Legią. Ofensywę mistrzów Polski na środku obrony beniaminka zatrzymać ma Mateusz Wieteska - facet z dyplomem ukończenia akademii piłkarskiej klubu z Łazienkowskiej.

DARIUSZ LEŚNIKOWSKI: Dużo czasu - tydzień - upłynęło między pana przyjazdem do Zabrza a oficjalnym potwierdzeniem transferu. Ćwiczył pan z Górnikiem i... denerwował się, co to będzie?

MATEUSZ WIETESKA: Z obu stron otrzymywałem zapewnienia, że wszystko jest na najlepszej drodze do sfinalizowania umowy. Miałem po prostu trenować i czekać na pozytywny finisz negocjacji.

Czuje się pan warszawiakiem?
MATEUSZ WIETESKA: Nie do końca. Pochodzę z Grodziska Mazowieckiego i zawsze powiem, że jestem grodziszczaninem.

Ale pewnie wielu grodziszczan jeździ na mecze Legii. Pana też ktoś - za dziecka - zabierał na Łazienkowską?
MATEUSZ WIETESKA: Też za Legię trzymałem kciuki, ale okazji, by ją dopingować z trybun, miałem niewiele. Pamiętam co najwyżej wycieczkę organizowaną przez klub - Pogoń Grodzisk, znaczy się. To była jeszcze „stara Łazienkowska”, przed remontem. A więc sporo lat temu.

Kibicowało się Legii, a jakich się miało idoli?
MATEUSZ WIETESKA: No... raczej międzynarodowych. Od małego byłem fanem Realu. A jeżeli dołożyć do tego, że w tym czasie grałem jako ofensywny zawodnik, to podpatrywałem głównie Zinedine Zidane'a i Xabiego Alonso.
A Raula nie?
MATEUSZ WIETESKA: Nie. Czułem, że moje miejsce na boisku to środek pola, więc zwracałem uwagę głównie na pomocników.

Dziś jest pan stoperem. Kto pana „cofnął” na murawie?
MATEUSZ WIETESKA: Trener Tomasz Sokołowski - jako pierwszy. A potem byli i inni, również w rocznikach starszych, niż mój - bo często w takich grywałem.

No właśnie: w Pogoni ponoć trenował pan z chłopakami starszymi o 3-4 lata?
MATEUSZ WIETESKA: To prawda, bo w klubie nie było szkolenia 6-latków. Ale tyle właśnie miałem lat, jak starsi bracia zaczęli mnie zabierać na treningi.

Taki talent w panu ujrzeli?
MATEUSZ WIETESKA: Nie. Po prostu nie chciałem zostawać w domu sam, jak biegli na zajęcia (śmiech).

Starsi chcieli podawać piłkę maluchowi?
MATEUSZ WIETESKA: Piłka to gra zespołowa, więc nie mieli wyjścia. Pewnie, że odstawałem fizycznie od kolegów, więc musiałem być sprytniejszy. No i okazało się, że ta gra ze starszymi i większymi dużo mi dała.

Bracia jeszcze kopią?
MATEUSZ WIETESKA: Nie. No, może czasem w lidze szóstek. Bartek złapał kontuzję, po której sam - mimo testów w kilku wyżej notowanych od Pogoni klubach - uznał, że to już nie to, że lepiej pójść w naukę. A Sebastian - najstarszy z nas - po okresie gry w rezerwach Pogoni - postawił na kursy trenerskie.

Wróćmy do najmłodszego z braci. Zły pan dziś na trenera Sokołowskiego za jego decyzję?, Zamiast zdobywać bramki, musi pan... bronić własnej?
MATEUSZ WIETESKA: Jako obrońca też je mogę strzelać. Stałe fragmenty w dzisiejszym futbolu - i w niektórych drużynach - to bardzo groźna broń.

Zaraz zaraz; w Chrobrym wiosną strzelał pan nie tylko po stałych fragmentach...
MATEUSZ WIETESKA: Fakt. W meczu z Podbeskidziem, przy stanie 0:2, na ostatnie 10 minut trener „rzucił” mnie do ataku. Coś zostało widocznie ze starych czasów - jakieś czucie piłki, umiejętność przewidzenia, gdzie spadnie - skoro gola akcji zdobyłem. Szkoda, że tylko honorowego.

Znajdzie pan paru znajomych w sobotę po drugiej stronie barykady?
MATEUSZ WIETESKA: Znam praktycznie wszystkich, skoro od 17. roku życia byłem w Legii włączony do pierwszej drużyny. Więc z każdym przed i po meczu kilka słów zamienię. A w trakcie meczu - będzie tylko walka, jak to w sporcie.

Komentarze

Napisz komentarz
No photo
No photo~JanekUżytkownik anonimowy
~Janek :
No photo~JanekUżytkownik anonimowy
Koham legie i mojego hłopaka.
14 lip 16:30 | ocena:86%
Liczba głosów:7
86%
14%
Link do tego komentarza:
Z tej samej kategorii