Brawa za to, że walczą do końca

KGHM Zaglebie Lubin - Piast Gliwice
 fot. Tomasz Folta  /  źródło: Pressfocus

Wiadomo, w którym miejscu jest nasza ligowa piłka. Wystarczy tylko spojrzeć na ranking UEFA. Jeśli chodzi tylko o tegoroczny sezon, to współczynnik punktów zdobytych przez kwartet naszych pucharowiczów, ligowych potentatów, Legię, Lecha, Jagiellonię czy Arkę daje nam na Starym Kontynencie 28 miejsce, pomiędzy Macedonią, a Litwą.

Mecze i poziom w ekstraklasie są jakie są, wszyscy to widzą, a w konfrontacji z zagranicznymi rywalami, wychodzi czarno na białym, gdzie polska ligowa piłka jest. Jednak za ostatnią kolejkę trzeba naszych piłkarzy pochwalić. Można i grać słabiej, ale jednego kibic nie wybaczy, kiedy widzi, że zawodnicy z zespołu, któremu kibicuje, nie przykładają się, jak należy i nie walczą do końca. Tymczasem w 13 kolejce nie brakowało emocji, zwrotów akcji i bramek właśnie w ostatnich minutach. Choć nie zawsze wszystko kończyło się dla wszystkich happy-endem, to jednak powodów do narzekań nie powinno być zbyt wiele.
Weźmy dwie jedenastki z Górnego Śląska, które swoje mecze rozgrywały w piątek. Walczący o przerwanie fatalnej passy meczów bez wygranej Piast, po raz drugi w przeciągu kilku dni uratował punkt w ostatnich sekundach. W spotkaniu Sandecją w ostatnich sekundach wyrównał Mateusz Mak, w starciu z Zagłębiem bohaterem okazał się najlepszy w ostatnim czasie piłkarz jedenastki z Gliwic Joel Valencia. Być może tak „wyszarpane” punkty pomogą w odbudowaniu morale i odbiciu się od ligowego dna?
Co do Górnika, to zabrzanie nie popisali się w drugiej połowie i zremisowali praktycznie wygrany mecz. Patrząc na przebieg I połowy można było się zastanawiać nad rozmiarami porażki kielczan. Piłka jest jednak nieprzewidywalna, szczególnie ta w wykonaniu naszych ligowców i w drugiej połowie losy się odmieniły, a Korona dwie bramki dające jeden punkt zdobyła w ostatnich minutach. Bartosz Rymaniak po meczu w Zabrzu powiedział, że zespół w którym występuje pokazał charakter i miał rację.
Gole w końcówkach decydowały też o wynikach innych spotkań, jak choćby starcia w dole tabeli pomiędzy Pogonią, a Termaliką. W meczu w Szczecinie cenne zwycięstwo „Słoniom” zapewnił ligowy joker David Guba. Słowacki napastnik wszedł na boisko w końcówce i najpierw miał współudział przy bramce na 2:2, a potem zapewnił swojemu zespołowi trzy cenne punkty. Jako rezerwowy uratował już punkt w meczu przeciwko Zagłębiu na początku sezonu. Gdyby nie jego gole, to jedenastka z Niecieczy byłaby teraz tam, gdzie Pogoń. Walczyć, bez względu na wszystko, trzeba jednak do końca.

 

Z tej samej kategorii