Albański cyngiel gotowy do walki z Górnikiem

Armando Sadiku
 źródło: AFP

Dwa treningi z zespołem ma już za sobą 26-letni snajper, Armando Sadiku. To wystarczyło, by znalazł się w meczowej kadrze na dzisiejszą konfrontację z Górnikiem.

Armando Sadiku kontrakt z mistrzem Polski podpisał w środę. W czwartek po raz pierwszy wziął udział w zajęciach, a wczoraj udał się z drużyną na Górny Śląsk. Jeśli dziś zadebiutuje w barwach Legii, bez względu na końcowy rezultat obiekt przy Roosevelta zapamięta na bardzo długo.

 

Prawda na wykresie
- Sadiku nie grał z nami w sparingach, ale to doświadczony zawodnik – mówi trener obrońców tytułu, Jacek Magiera. - Nie potrzebuje wiele czasu na aklimatyzację. Badania wykazały, że jest w dobrej formie fizycznej, a dla mnie to podstawa. Mogę otwarcie powiedzieć, że będzie brany pod uwagę przy ustalaniu składu na sobotni mecz.
Zupełnie inaczej wygląda sytuacja z drugim zawodnikiem, który podpis na kontrakcie również złożył w ostatnich dniach. Chodzi o portugalskiego defensora Hildeberto. – Tu z kolei badania wykazały, że zawodnik ma braki w przygotowaniu fizycznym – dodaje Magiera. - Będzie gotowy dopiero za miesiąc. Musi solidnie pracować i gonić kolegów.

 

Kalejdoskop absencji
Hildeberto to przede wszystkim prawy obrońca. O obsadę tej pozycji legioniści nie muszą się jednak martwić. Kiedy w środę przed meczem z fińskim IFK Mariehamn niedyspozycję zgłosił Michał Pazdan, spod linii bocznej do środka bloku obronnego przesunięty został Artur Jędrzejczyk. Na prawą flankę wszedł Łukasz Broź, wiosną tylko rezerwowy. I spisał się znakomicie. Brał udział przy dwóch bramkowych akcjach, a z zadań defensywnych wywiązał się modelowo. Jego występ dzisiaj w Zabrzu wydaje się pewny.
Lista absencji w stołecznej ekipie jest jednak długa. Oprócz Pazdana, który się przeziębił, problemy zdrowotne wciąż mają inni kluczowi gracze – Michał Kucharczyk i Miroslav Radović. Ten pierwszy wystąpi dzisiaj w sparingu rezerw. O grze w piłkę na razie zapomnieć musi Tomasz Jodłowiec. Treningi wznawia natomiast powoli Daniel Chima Chukwu.

 

Zamiast falstartu
Przed dzisiejszym starciem w ekipie mistrza Polski panuje najwyższy stopień mobilizacji. Drużyna nie chce powtórzyć fatalnego początku z poprzednich rozgrywek. Skończyło się to tym, że w pewnym momencie warszawianie zbliżyli się nawet do dna tabeli.
- Nie ma mowy o tym, by Górnika zlekceważyć – zapewnia Magiera. - Nie możemy dopuścić do takiego rozpoczęcia ligi, jak przed rokiem. Chcemy od razu wejść na wysokie obroty. To, że zabrzanie są beniaminkiem, nie ma dla mnie znaczenia. Do każdego meczu trzeba przygotowywać się tak samo. Na początku sezonu jest trudniej, bo trzeba wyciągać wnioski po meczach sparingowych, w których przeprowadza się nawet osiem czy 10 zmian, a to zaciemnia obraz. Dopiero po kilku kolejkach będzie można zobaczyć u przeciwników pewne elementy do rozpracowania.
W poprzednim sezonie w pierwszych sześciu kolejkach Legia wygrała tylko raz. Ale stało się to… w gościnie u beniaminka. Wtedy Płock, teraz Zabrze?

 

Z tej samej kategorii