Bij (niestety dosłownie) mistrza!

Wyjazdowa porażka z poznańskim Lechem miała swoją chuligańską dogrywkę już w stolicy. Piłkarze z Łazienkowskiej zostali zaatakowani przez swoich kibiców na klubowym parkingu.

MECZ 20. KOLEJKA T-MOBILE EKSTRAKLASA SEZON 2013/14: LECHIA GDANSK - LEGIA WARSZAWA 2:0 --- POLISH TOP LEAGUE FOOTBALL MATCH: LECHIA GDANSK - LEGIA WARSAW 2:0
 /  fot. Piotr Kucza  /  źródło: newspix.pl

Schyłek weekendu okazał się dla obrońców tytułu wyjątkowo bolesny. Najpierw ligowa przegrana 0:3 w hicie kolejki w Poznaniu, a kilka godzin później konfrontacja z kibolami przy Łazienkowskiej. Tym razem nie skończyło się jednak na agresji werbalnej. W życie wcielone zostało wyświechtane hasło „Bij mistrza!”.

 

„Listopad” znienacka
Na powrót legionistów ze stolicy Wielkopolski czekała w Warszawie grupa około 50 nieprzyjaźnie nastawionych osób. Na co dzień nazywają się fanami Legii, ale tym razem przyszli tam jako złoczyńcy. Czekali na klubowym parkingu, blisko bramy numer 4, którą pokonuje autokar z zespołem na pokładzie. Napastników wpuściła prawdopodobnie ochrona, przekonana, że kibice chcą tylko porozmawiać z piłkarzami.
Wedle niepotwierdzonej relacji jednego z uczestników zajścia, kiedy autobus pojawił się na terenie obiektu, wszedł do niego „Staruch” - nieformalny przywódca kiboli z Łazienkowskiej – i spokojnym tonem zaprosił zawodników na zewnątrz. Ci do końca byli przekonani, że chodzi tylko o dosadną pogadankę, ale byli w błędzie. Od razu posypały się na nich seryjne ciosy. Byli uderzeni w tył głowy lub otwarta ręką w twarz, czyli techniką „na liścia”.

 

Tercet niewiniątek
Incydent trwał niespełna 10 minut i przypominał egzekucję. Uderzony został nawet – podobno w ferworze zdarzenia – drugi trener Aleksandar Vuković, uchodzący za fanatyka Legii. Oszczędzeni zostali tylko trzej zawodnicy: Michał Kucharczyk, Arkadiusz Malarz i młodzian Sebastian Szymański. Nie naruszono również nietykalności cielesnej pierwszego szkoleniowca, Romeo Jozaka, który wszystkiemu przyglądał się z boku. Wcześniej Chorwat publicznie nazwał swoich podopiecznych dziewczynkami, komentując w ten sposób ich fatalną postawę w starciu z „Kolejorzem”.
Pobici piłkarze usłyszeli, że po kolejnej porażce sytuacja się powtórzy. Najbliższy mecz mistrzowie Polski rozegrają po przerwie na występy drużyn narodowych. Przed własną publicznością podejmą 15 października gdańską Lechię.

 

Kontrakty do zsypu?
Legia odniosła się do skandalicznych wydarzeń w komunikacie opublikowanym dopiero w godzinach popołudniowych (patrz obok). Wcześniej przez cały dzień konsekwentnie odmawiano oficjalnego komentarza. Żadnego zgłoszenia nie odnotowała natomiast stołeczna policja. Nieoficjalnie mówi się, że część piłkarzy, która ucierpiała w zajściu – głównie obcokrajowcy – rozważa rozwiązanie kontraktów z winy pracodawcy. Jeśli takie wnioski zostaną wystosowane, zajmie się nimi Izba ds. Rozwiązywania Sporów Sportowych przy PZPN. Szanse na werdykt korzystny dla piłkarzy są jednak znikome. Do tej pory sprawa o podobnym charakterze nie miała precedensu.
Dalszy ciąg tej historii może potoczyć się różnie, bowiem teren, na którym doszło do pobicia zawodników, objęty jest monitoringiem. Nie wiadomo jednak, czy napaść udało się zarejestrować. Więcej szczegółów bulwersującego incydentu powinniśmy poznać w najbliższych dniach.

 

 

Klub potępia i… analizuje


Dokładnie o 16:19 na oficjalnej witrynie internetowej Legii ukazało się w poniedziałek oświadczenie następującej treści: „Legia Warszawa informuje, że dokładnie analizuje zajścia, które miały miejsce w nocy z 1 na 2 października, po powrocie drużyny z przegranego meczu w Poznaniu. Pierwsze ustalania wskazują, że grupa osób weszła na teren stadionu zgodnie z przyjętą praktyką po meczach wyjazdowych, co nie dawało ochronie obiektu podstaw do niepokoju. Niestety po wjeździe autokaru na parking doszło do ostrej wymiany zdań i szarpaniny z udziałem zawodników oraz członków sztabu, które łącznie trwały ok. 8 minut.
Klub ma świadomość silnych emocji związanych z niepowodzeniem sportowym drużyny, ale jednoznacznie potępia wyrażanie ich w sposób odbiegający od przyjętych norm. Podstawową zasadą w Legii powinna być zasada wzajemnego szacunku. Nawet w trudnych i konfliktowych sytuacjach klub nie będzie tolerował przekraczania normalnie obowiązujących granic.
Legia będzie dalej wnikliwie analizowała wszystkie fakty związane z incydentem i na podstawie wyciągniętych wniosków podejmie wszelkie możliwe działania, aby zapewnić zawodnikom i wszystkim pracownikom klubu pełne bezpieczeństwo".

 

 

Komentarze (4)

Napisz komentarz
No photo
No photo~LEONUżytkownik anonimowy
~LEON
No photo~LEONUżytkownik anonimowy
do ~B1:
No photo~B1Użytkownik anonimowy
3 paź 15:45 użytkownik ~B1 napisał
W zeszłym sezonie pisemne ostrzeżenie otrzymali piłkarze Śląska Wrocław.
Efekt ? 6:0 z Ruchem
pare lisci nie zaszkodzi moze przestana udawac pilkarzy i wezma sobie do serca ze nie tylko pieniadze i samochody ale herb legii na klacie ZOBOWIAZUJE
4 paź 14:03 | ocena:100%
Liczba głosów:2
0%
100%
| odpowiedzi: 1
Link do tego komentarza:
No photo
No photo~MusashiUżytkownik anonimowy
~Musashi
No photo~MusashiUżytkownik anonimowy
do ~LEON:
No photo~LEONUżytkownik anonimowy
4 paź 14:03 użytkownik ~LEON napisał
pare lisci nie zaszkodzi moze przestana udawac pilkarzy i wezma sobie do serca ze nie tylko pieniadze i samochody ale herb legii na klacie ZOBOWIAZUJE
Tobie kierownik w pracy też daje z liścia, jak coś schrzanisz? Idź do lekarza, może jeszcze nie jest za późno.
4 paź 18:03 | ocena:100%
Liczba głosów:2
100%
0%
Link do tego komentarza:
No photo
No photo~QsmUżytkownik anonimowy
~Qsm :
No photo~QsmUżytkownik anonimowy
Sporo szumu a dostali tylko ostrzeżenie, co to będzie jak ich naprawdę pobiją?
3 paź 12:23 | ocena:75%
Liczba głosów:4
75%
25%
Link do tego komentarza:
Z tej samej kategorii