Za takie derby to ja dziękuję!

W derbowym starciu w Zabrzu zawiedli piłkarze, sędziowie i część kibiców. Gdyby nie żenujące sceny na boisku, i na trybunach, nic szczególnego nie zapamiętałbym z tego słabego widowiska.

Gornik Zabrze - Piast Gliwice
 fot. Norbert Barczyk  /  źródło: Pressfocus

- Przed derbami się o nich mówi, chciałbym, żeby i po spotkaniu wiele było rozmów w kontekście dobrej gry, mnóstwa sytuacji i emocji – przyznawał kilka dni temu trener Marcin Brosz.
W niedzielny wieczór szkoleniowiec nie był wylewny i wcale mu się nie dziwię. Wolał milczeć niż wspominać o braku jakości w starciu Górnika z Piastem i nagłym zaćmieniu, jakiego doznał sędzia Piotr Lasyk. Przez 80 minut oglądaliśmy przeraźliwie nudną konfrontację. Było bardzo mało ciekawych akcji, strzałów, czasami zawodnicy obu drużyn zachowywali się tak, jakby piłka ich... parzyła. Często ją gubili, wybijali na oślep, rzadko przytrzymywali dłużej. Piast, który wyszedł na boisko z dwójką graczy w ataku, w całym spotkaniu oddał tylko jeden strzał celny!
W słabej formie był także sędzia Piotr Lasyk. Tylko on zauważył faul w polu karnym na Igorze Angulo. Bytomski arbiter wyprowadził z równowagi bardzo spokojnych zwykle braci Fornalików. Starszy z nich Waldemar chciał bezpośrednio po spotkaniu porozmawiać z arbitrem, ale nie udało mu się. Jakub Szmatuła, który dostał czerwoną kartkę, jeszcze godzinę po meczu kipiał z emocji. Przeprosił za swoją impulsywną reakcję arbitra, ale miał także rację, mówiąc, że Lasyk powinien przeprosić drużynę z Gliwic za karnego z kapelusza. Piast przegrał czwarte spotkanie z rzędu, ale wczoraj poległ po megawpadce sędziego.
Zdecydowanie najgorzej zachowali się jednak pseudokibice z Gliwic, chociaż trzeba ich bardziej nazwać bandytami. W drugiej połowie wystrzeliwali race w kierunku sektora, w którym zasiadały między innymi dzieci! Dobrze, że nie doszło do tragedii. Powinno wyłapać się takich zbirów, postawić przed sądem i surowo ukarać. Dorzucić do tego należy demolkę, jaką zrobili w sektorze gości. Bandyci wyrywali krzesełka, a niektóre z nich podpalili. W sektorze Górnika z kolei spalono flagę Piasta. Za takie derby to ja dziękuję.

 

Komentarze (24)

Napisz komentarz
No photo
No photo~HAnyseKSGUżytkownik anonimowy
~HAnyseKSG
No photo~HAnyseKSGUżytkownik anonimowy
do ~fdsh:
No photo~fdshUżytkownik anonimowy
2 paź 22:43 użytkownik ~fdsh napisał
Wasze pochodzenie to PZPR wieśniaki z całej Polski!!!!
Resort górnictwa to nie komuna.
Górnictwo istniało na Śląsku wiele lat nim do Polski zawitał komunizm.
Natomiast resort MSW i MO dzięki której utworzono Piasta owszem.
Jak wiadomo komuna to i korupcja więc...

Jak komuniści ukraińscy ustawiali mecze:

Najistotniejszą rolę w ustawianiu meczów Piasta Gliwice odgrywał Marian D. - wpływowy działacz ze Śląska, były sędzia, szef kolegium sędziów katowickiego ZPN i obserwator PZPN. Mieszkał w Gliwicach i był sympatykiem tej drużyny. Odpowiadał za ustalenie obsady meczów, złożenie propozycji korupcyjnej i w części przypadków wręczanie łapówek. Marian D. współpracował z ówczesnym prezesem Piasta Marcinem Ż. i działaczem tego klubu, byłym zawodnikiem Januszem B. - obecnie kierownik drużyny i menadżer Marianowi D. w ustalaniu obsad meczów pomagał Ryszard F. "Fryzjer".

139. Tłoki Gorzyce - Piast Gliwice 3:0 (8 listopada 2003)
Polscy sędziowie wiedzieli komu kibicuje Marian D. i często sami dzwonili do niego z informacją, że sędziują mecze Piasta. Tak było w przypadku Artura Sz., który dzień przed meczem zadzwonił do Mariana D. Ten zaproponował mu co najmniej 5 tys. zł. łapówki, a propozycja została przyjęta.
Mecz zakończył się niekorzystnym dla Piasta wynikiem i arbiter pieniędzy nie dostał.

140. Piast Gliwice - Szczakowianka Jaworzno 1:2 (15 listopada 2003)
W przypadku tego meczu między Marianem D. a sędzią tego spotkania Marcinem P. ze Szczecina pośredniczył Ryszard F. Marian D. obiecał arbitrowi co najmniej 5 tys. zł. łapówki. Ponieważ Szczakowianka prowadziła do przerwy 1:0 Fryzjer interweniował u sędziego. Mimo tego Piast mecz przegrał. Marcin P. pieniędzy nie dostał, ale po spotkaniu zabiegał u Mariana D. o wysoką ocenę od obserwatora PZPN. Marcin D. w śledztwie potwierdził, że otrzymał korupcyjną propozycję, ale jak zapewniał nie przyjął jej, bo Szczakowianka była zbyt dobrym zespołem.

141. Polar Wrocław - Piast Gliwice 1:2 (22 listopada 2003)
Przed meczem Marian D. skontaktował się z krakowskim arbitrem tego meczu Piotrem W. Poinformował sędziego, że dobry wynik byłby prezentem na urodziny dla prezesa Piasta Marcina Ż. i (21 listopada) zaproponował 10 tys. zł. Piast wygrał, ale Piotr W. nie dostał pieniędzy bo gliwiccy działacze stwierdzili, że w niewystarczający sposób pomagał ich drużynie. Piotr W. przyznał się do zarzutu.

142. Podbeskidzie Bielsko-Biała - Piast Gliwice 0:3 (8 maja 2004)
Przed meczem Marian D. skontaktował się z Grzegorzem Sz. - świętokrzyskim sędzią tego spotkania. Za pomoc zaproponował 10 tys. zł., a arbiter propozycję przyjął. Pieniądze Grzegorz Sz. dostał jeszcze przed meczem. Grzegorz Sz. przyznał się do zarzutu.

143. Piast Gliwice - Arka Gdynia 1:0 (3 kwietnia 2004)
Przed meczem Marian D. skontaktował się z podkarpackim sędzią tego spotkania Adamem K. i zaproponował mu 10 tys. zł. W trakcie pomeczowej kolacji pieniądze zostały przekazane. Adam K. przyznał się do zarzutu.

144. Piast Gliwice - Aluminium Konin 1:0 (22 maja 2oo4)
Przed meczem Marian D. skontaktował się z podkarpackim sędzią tego spotkania Adamem K. Ponownie obiecał mu 10 tys. zł., a po meczu przekazał pieniądze. Adam K. przyznał się do zarzutu.

145. Szczakowianka Jaworzono - Piast Gliwice 1:1 (6 czerwca 2004)
Był to jeden z decydujących meczów Piasta w walce o utrzymanie w drugiej lidze. Sędzią tego spotkania był dobry znajomy Mariana D. i Ryszarda F. Grzegorz G. z Warszawy. Z kolei obserwator PZPN Jacek K. był dobrym znajomym Fryzjera. O ich dobrych kontaktach świadczyć może liczba połączeń w badanym przez prokuraturę czasie (Ryszard F. - Jacek K. - co najmniej 1274, Ryszard F. - Grzegorz G. - 450).
Marian D. zaproponował Grzegorzowi G. co najmniej 5 tys. zł. Remis został uznany przez działaczy Piasta za sukces i arbiter dostał obiecaną łapówkę. Prokuraturze nie udało się ustalić czy łapówka rzeczywiście wynosiła 5 tys., bo Marian D. w swoich wyjaśnieniach często zaniżał podawane kwoty.

146. MKS Mława - Piast Gliwice 0:1 (14 sierpnia 2004)
Sędzią tego spotkania był Zbigniew R. z Poznania dlatego przy ustawianiu tego meczu Marianowi D. pomagał Ryszard F. znający świetnie wielkopolskie środowisko piłkarskie. Fryzjer i Zbigniew R. znali się bardzo dobrze. Mecz MKS z Piastem był pierwszym tego arbitra w II lidze. Za awans miał się później odwdzięczać Ryszardowi F. i jego przyjaciołom w ustawianiu meczów. Marian D. obiecał sędziemu wysoką notę od obserwatora PZPN Edwarda H. z Pomorskiego ZPN i pieniądze.
Zbigniew R. dostał za ten mecz notę 8,0. Przed meczem Marian D. rozmawiał z prezesem Piasta Marcinem Ż., który powiedział, że jest zainteresowany ustawieniem tego spotkania i przeznaczy na ten cel 5 tys. zł. I taką kwotę arbiter dostał od Mariana D. przekazem pocztowym. Zbigniew R. przyznał się do zarzutu.

147. Piast Gliwice - ŁKS Łódź 0:0 (21 sierpnia 2004)
Przed meczem Marian D. skontaktował z Januszem O. mazowieckim sędzią tego spotkania. Zaproponował mu pieniądze za pomoc Piastowi. Kwoty jednak nie ustalono. Z powodu remisowego wyniku arbiter pieniędzy nie dostał.

148. Piast Gliwice - Świt Nowy Dwór 2:1 (23 października 2004)
Przed meczem Marian D. rozmawiał z sędzią tego spotkania Zbigniewem R. Do arbitra dzwonił też Ryszard F. Przed meczem, w obecności obserwatora PZPN Aleksandra S., obiecał sędziemu wysoką notę za mecz oraz pieniądze. Łapówkę obiecał też obserwatorowi. Sędzia dostał za zwycięstwo Piasta co najmniej 7 tys. zł., a obserwator 5 tys. zł. Zbigniew R. dał swoim asystentom - Hieronimowi T. i Robertowi H. po 500 zł. Wszyscy trzej dostali wysokie noty od obserwatora.

149. Piast Gliwice - Szczakowianka Jaworzno (30 kwietnia 2005)
Marian D. przed meczem złożył korupcyjne propozycje sędziemu Pawłowi S. i obserwatorowi Wiesławowi K. z Łodzi. Propozycję miał potwierdzić przed meczem Janusz B. - jak pisze prokuratura - "wymownym mrugnięciem okiem do sędziego". Do przekazania pieniędzy nie doszło po meczu, bo jak stwierdził jeden z działaczy Piasta "prezes jest chory". Tydzień później w Łodzi Janusz B. miał przekazać Wiesławowi K. 10 tys. zł. Wiesław K. przyznał się do zarzutu.
2 paź 23:56 | ocena:71%
Liczba głosów:21
71%
29%
Link do tego komentarza:
No photo
No photo~HAnyseKSGUżytkownik anonimowy
~HAnyseKSG
No photo~HAnyseKSGUżytkownik anonimowy
do ~m1:
No photo~m1Użytkownik anonimowy
2 paź 20:19 użytkownik ~m1 napisał
zabolalo??? prawda w twoim przypadku jest okrutna gorolu!
ty smie.ciu, gorol to ty !!!
Ślązacy mają swój honor, bronią się sami i walczą tylko z wrogami.
ty wyjeżdżasz z tematem na czyjąś rodzinę której nie znasz - typowo gorolskie zachowanie !!!
2 paź 22:00 | ocena:79%
Liczba głosów:19
79%
21%
| odpowiedzi: 7
Link do tego komentarza:
No photo
No photo~HAnyseKSGUżytkownik anonimowy
~HAnyseKSG :
No photo~HAnyseKSGUżytkownik anonimowy
Czemu tu się dziwić ?
Do Zabrza przyjechało lwowskie bydło z prowincji.
2 paź 14:36 | ocena:80%
Liczba głosów:25
80%
20%
| odpowiedzi: 15
Link do tego komentarza:
Z tej samej kategorii