Joel Valencia napędza grę Piasta. „Staram się wykorzystać swoje atuty”

KGHM Zaglebie Lubin - Piast Gliwice
 fot. Paweł Andrachiewicz  /  źródło: Pressfocus

Sprowadzenie do Gliwic Ekwadorczyka z hiszpańskim paszportem było najlepszym letnim ruchem transferowym.

22-letni skrzydłowy trafił do Piasta pod koniec lipca, ale zadebiutował w nowych barwach dopiero 19 sierpnia. Od pierwszego momentu pokazał jednak, że może wiele wnieść do zespołu. Na początku wniósł przede wszystkim dużo ożywienia, energii i nieprzewidywalności. Po czasie jednak Valencia daje gliwiczanom spore możliwości w ofensywie, a także - co pokazał choćby ostatni mecz w Lubienie - gole na wagę punktu. Ekwadorczyk miał trochę pecha, bo już w Białymstoku tak naprawdę strzelił pierwszego gola, ale tamto trafienie uznano jako bramkę samobójczą Brazylijczyka Guilherme.

 

Coraz lepiej

Przeglądając statystyki Valencii w Piaście rzuca się w oczy przede wszystkim to, że niewysoki skrzydłowy nie boi się podejmować bezpośrednich pojedynków z rywalem, uwielbia drybling i nieszablonowe akcje. Co prawda taka gra obarczona jest ryzykiem straty piłki, ale gdy wszystko się udaje gliwiczanie mogą liczyć na sytuacje bramkowe. – Jestem zadowolony z tego, jak prezentuję się w ostatnich meczach. Mogę jedynie żałować, że mimo tego wciąż nie wygrywamy, to rzecz, która musi się zmienić. Potrzebujemy nie 1 punktu, ale 3 i to w kilku kolejnych spotkaniach – przyznaje Joel Valencia. – Zawsze staram się wykorzystać swoje atuty, czyli szybkość i drybling. Nie boję się takich pojedynków. Nie zawsze wszystko wychodzi, ale takie jest życie piłkarza. Moja gra poprawia się także z tego powodu, że lepiej znamy się jako drużyna. Koledzy wiedzą także czego się spodziewać po mnie i jak zagrywać mi piłkę. Dzięki temu wszystko lepiej funkcjonuje – dodaje skrzydłowy.

 

Boi się zimy

Valencia niezbyt długo musiał czekać na zmianę na stanowisku pierwszego trenera. Czy ta roszada także miała jakiś wpływ na jego dyspozycję? – Są momenty gdy trenujemy mocniej, ale są także lżejsze treningi. Na pewno gdy więcej utrzymujemy się przy piłce, to nie odczuwa się tak zmęczenia. Po ostatnim meczu z Zagłębiem powiedziałem kolegom w szatni, że mogę rozegrać kolejne spotkanie. Dlatego jestem pewny, że zwycięstwa przyjdą. Wiele klubów gra długą piłką, bardzo siłowy. My chcemy grać inaczej i to jest dobry pomysł. Wiem w jakim miejscu w tabeli jesteśmy, ale musimy skupić się na treningach i na grze – dodaje Joel, któremu coraz lepiej życie się w Gliwicach. - Mieszkam w centrum i niczego mi nie brakuje. Zdarza mi się, że kibice proszą mnie o zdjęcie czy autograf. To miłe – uśmiecha się Ekwadorczyk.

 

Obecnie Valencia czeka na powrót do gry partnerów z pomocy, a także na... nadejście zimy. – Gerard, Sasza czy Kostia mogą nam wiele dać. Co do zimy, to... słyszałem wiele o warunkach w jakich przyjdzie nam trenować i grać. Teraz mówi się, że będzie bardzo sroga zima, ze śniegiem i morzem. Zobaczymy... trochę się tego obawiam – przyznaje Valencia.

Komentarze

Napisz komentarz
No photo
No photo~sławUżytkownik anonimowy
~sław :
No photo~sławUżytkownik anonimowy
Jest potrzebny drużynie, na pewno, dobrze by było, aby widział,
swoich kolegów mając piłkę przy nodze, ewentualnie poprawił swój celownik.
Ma naprawdę okazje, ale jakoś nie może trafić w światło bramki,
okazje dość duże i tego typu piłkarz powinien strzelać
z zamkniętymi oczami, na wyczucie.
1 lis 14:50
Liczba głosów:0
0%
0%
Link do tego komentarza:
No photo
No photo~JonekUżytkownik anonimowy
~Jonek :
No photo~JonekUżytkownik anonimowy
Widać w tabeli marnej ekstraklasy ten napęd!
27 paź 21:48
Liczba głosów:0
0%
0%
Link do tego komentarza:
Z tej samej kategorii