Mamrot: Brakuje nam koncentracji w najważniejszym momencie

Korona Kielce - Jagiellonia Bialystok
 fot. Lukasz Laskowski  /  źródło: Pressfocus

Rozgoryczony trener Jagiellonii. Duża przewaga, ale stracona bramka. Trochę ponarzekał na taktykę Piasta...

Ireneusz MAMROT, trener Jagiellonii Białystok: - Przegraliśmy mecz, którego nie mieliśmy prawa nawet zremisować. Po pięciu minutach powinno być 2:0, stworzyliśmy sobie bardzo dużo sytuacji, ale nie będę zwalał winy na szczęście, bo to nie może być tak, że w tylu meczach brakuje szczęścia.

Brakuje nam koncentracji w najważniejszym momencie, kiedy trzeba dołożyć nogę. Jak się nie mylę, mieliśmy dwie sytuacje do pustej bramki i z tego muszą paść gole. Mogliśmy zamknąć ten mecz jeszcze w pierwszej połowie i w drugiej go spokojnie kontrolować. Strata kolejnych trzech punktów na własnym stadionie bardzo boli. Myślę, że przez te dwa tygodnie drużynę czeka ciężka praca. Trzeba doprowadzić kilku zawodników do wyższej formy, kilku innych wyleczyć, bo tych kontuzji jest bardzo wiele. Dzisiaj musieliśmy dokonać dwóch kolejnych wymuszonych zmian. Pod tym względem sytuacja jest nieciekawa, ale trzeba cały czas walczyć i przede wszystkim podnieść tych chłopaków. Oni sami są zdenerwowani, bo widzieli, że mecz, w którym stwarza się tyle sytuacji, trzeba po prostu wygrać.

Zmiany Łukasza Burligi i Guilherme były wymuszone, a na ile są to poważne urazy, to nie jestem w stanie w tej chwili powiedzieć. Trzeba poczekać do badań. Jeśli chodzi o debiut Piotrka Wlazły, to na pewno stać go na lepszą grę, ale on też miał świetną sytuację i gdyby strzelił tę bramkę, to jego występ ocenilibyśmy zupełnie inaczej. Mieliśmy plan na trochę inne zmiany w drugiej połowie, już w przerwie miałem plan na inną zmianę, ale dostałem sygnał, żeby się wstrzymać, bo z Łukaszem może być kłopot. Żałuję, że nie mogłem wpuścić na boisko Łukasza Sekulskiego, bo przy takim wyniku potrzebny był drugi napastnik, ale dwie zmiany trzeba było wykorzystać jako wymuszone. Jeśli chodzi o kontuzjowanych, to trudno mi powiedzieć, jak poważne są to urazy.

Nie znam taktyki, w której trener nakazałby grać drużynie do tyłu. Piast mocno się wycofał i budowaliśmy tę grę. Na pewno inaczej prowadzi się atak pozycyjny, gdy zmian w składzie jest mniej, bo drużyna pewne rzeczy robi automatycznie i w poprzednich meczach tak to wyglądało. Dzisiaj znowu kilka zmian wymuszonych, nie chciałem w ogóle się do tego odnosić, bo nawet mimo tego powinniśmy ten mecz wygrać. W kilku sytuacjach, zwłaszcza w drugiej połowie, można było szybciej zagrać tę piłkę do przodu, ale nigdy nie ma taktyki, żeby grać do tyłu.

Z tej samej kategorii