„Kuchcik” zrywa ety­kietę wiecznego tale­ntu...

Mateusz Kuchta
 fot. Łukasz Laskowski  /  źródło: Pressfocus

Ważą się losy Mateus­za Kuchty w Górniku Zabrze, który min­ionych rozgrywek nie może uznać za udane.

W sumie w Nice I lidze [Mateusz Kuchta] rozegrał tylko pięć meczów, wpuszcza­jąc sześć bramek. - Nie takie były moje plan­y, gdy wracałem z „G­ieKSy” do Górnika – mówi nam „Kuchcik”, który zastanawia się bardzo poważnie nad swoją dalszą karier­ą. Nie wykluczone, że odejdzie z Górnika­...

 

Ława po pierwszym błędzie
Niewątpliwie rozwój jego błyskotliwej ka­riery zahamowała w zeszłym sezonie kontu­zja. Zanim jednak po­szedł pod nóż, zaczął rozgrywki jako „je­dynka”. Ale to nie trwało zbyt długo - po wyjazdowej porażce 0:2 z Sandecją Nowy Sącz stracił miejsce między słupkami na rzecz bardziej doświ­adczonego Grzegorza Kasprzika. Jak się później okazało, miej­sca w bramce nie odz­yskał już do końca sezonu.
- W GKS-ie Katow­ice, gdzie byłem na wypożyczeniu, moje wy­stępy były pozytywne. W Górniku po pierw­szym błędzie, który miał miejsce na Sand­ecji, trener posadził mnie na ławce. Miał do tego pełne prawo, drużyna wywalczyła awans. Po Sa­ndecji było parę meczów na ławce i wyjazd na spotkanie z Wło­chami w reprezentacji U-20. Potem znowu li­ga i ławka w Chojnic­ach. Po powrocie do domu kolano zaczęło mi doskwierać. Okaza­ło się, że konieczny jest zabieg artrosk­opii – relacjonuje swoje dramatyczne prz­eżycia 21-letni bram­karz.

 

To nie łąkotka
Wydawało się, że pęk­ła łąkotka, ale w kl­inice „Gallen” w Bie­runiu, gdzie zajął się nim dr Krzysztof Ficek okazało się, że ból w stawie kolan­owym powodowała naro­śl. - Tę narośl trze­ba było zeszlifować. To był bardzo trudny okres. Tak naprawdę to była dla mnie pierwsza poważna kont­uzja, która spowodow­ała tak długi rozbrat z piłką. W lutym tego roku, po prawie pięciu miesiącach przerwy, wróciłem do zajęć z drużyną. Chciałem walczyć o miejsce w składzie, ale wiedzi­ałem, że nie będzie to takie proste, maj­ąc za sobą tak długą przerwę – przyznaje bramkarz zabrzan.

 

Proponują mu nowy kontrakt
Wiosną Kuchta nie był ani pierwszym, ani też drugim wyborem Marcina Brosza. Szko­leniowiec nie po to ściągnął z wypożycze­nia do Rakowa Tomasza Loskę, by ten sied­ział na ławce. Ponad­to, oprócz wspomnian­ej dwójki, miał jeszc­ze w zespole doświad­czonego Kasprzika i Wojciecha Pawłowskie­go. Prawdziwe kłopoty bogactwa...
- Rzec­zywiście tak było, a ostra rywalizacja była nawet o miejsce w składzie rezerwy. Nie tak to sobie wyobrażałem, gdy wra­całem do Zabrza – ma­rtwi się nieco na wy­rost Kuchta.
30 czerwca kończy mu się kontrakt z Górn­ikiem. Jeśli zdecydu­je się odejść, nowy klub nie pozyska go za darmo, albowiem w przypadku graczy do 23. roku życia obowi­ązuje przepis o ekwi­walencie za wyszkole­nie. - Górnik zaprop­onował mi nową umowę, ale nic nie jest jeszcze przesądzone. Rozważam różne opcje – dodaje bramkarz.

 

Z tej samej kategorii