Lubi grać, nie chce odpoczywać

Polska - Finlandia
 /  fot. Adam Starszynski  /  źródło: Pressfocus

Gra w lidze, gra w reprezentacji młodzieżowej. 20-letni Szymon Żurkowski to jeden z najbardziej eksploatowanych piłkarzy w tegorocznym sezonie. – Nie przeszkadza mi to – mówi jednak otwarcie.

Żurkowski z rozpędu wywalczył sobie miejsce w pierwszym składzie Górnika. Zimą zeszłego roku, kiedy jeszcze występował w Gwarku Zabrze, był sprawdzany przez Piasta. Potem pojawiła się propozycja Cracovii. Najbardziej konkretny był jednak Górnik, do którego trafił latem zeszłego roku. Na początku występował w trzecioligowych rezerwach. Jeszcze jednak w rundzie jesiennej zadebiutował na I-ligowych boiskach, wchodząc na boisko w ostatnich minutach meczu z Wisłą Płock.
W końcu, kiedy wydawało się, że sezon dla Górnika jest już przegrany, trener Marcin Brosz zdecydował się na wstawienie nastolatka do wyjściowego składu. Jego gra w pierwszej jedenastce, od wygranego meczu z Chojniczanką 6:1, zbiegła się z niesamowitą serią zwycięstw zabrzan, uwieńczoną upragnionym awansem.
Żurkowski I-ligowy sezon skończył z 9 występami na koncie i bramką w meczu ze Stomilem Olsztyn. Od maja trudno sobie wyobrazić drużynę z Zabrza bez harującego w środku pola za dwóch zawodnika. 20-latek jest skuteczny w defensywie, a także widoczny w ataku. Choć w ekstraklasie nie udało mu się jeszcze trafić, pokazał kilka niekonwencjonalnych zagrać. Potrafi celnie uderzyć na bramkę rywala z dystansu, i to zarówno z lewej, jak i prawej nogi. Potrafi też w ostatniej minucie przeprowadzić odważną szarżę, zakończoną rzutem karnym, jak to było w ostatnich derbach z Piatem.
Żurkowski, razem z bramkarzem Tomaszem Loską, a także środkowym obrońcą Mateuszem Wieteską, jest jednym z trzech piłkarzy, którzy w tym sezonie w ekstraklasie zagrali we wszystkich 11 spotkaniach, od pierwszej do ostatniej minuty.
- Faktycznie mam tych meczów na koncie sporo, ale nie chcę odpoczywać, a grać jak najwięcej. Nie przeszkadza mi to, że muszę dużo biegać. Każdy występ mnie cieszy – podkreśla.
Za ostatni bardzo dobry mecz z Piastem, który zabrzanie wygrali 1:0, od kibica numer 1 Górnika, pana Stanisława Sętkowskiego, otrzymał dorodnego koguta. – Co z nim zrobię? Będę go zjadł – mówił z uśmiechem, nawiązując do pamiętnej wypowiedzi byłej gwiazdy Górnika, Prejuce Nakoulmy.
Teraz Żurkowski, razem z trójka kolegów, Tomaszem Loską, Mateuszem Wieteską i Maciejem Ambrosiewiczem, jest na zgrupowaniu młodzieżowej reprezentacji Polski. Miesiąc temu zadebiutował w eliminacyjnym meczu przeciwko Gruzji. W piątek zaliczył całe spotkanie przeciwko Finlandii w Łodzi (3:3), a dziś czeka go kolejny mecz w młodzieżówce z Litwą na wyjeździe w Gorżdy.
Dla Żurkowskiego takie wyjazdy na młodzieżową kadrę, to nic nowego. Wcześniej był już w juniorskich zespołach narodowych, tyle że w... bejsbolu, jako zawodnik Gepardów Żory! W tej dyscyplinie, jako miotacz, radził sobie równie dobrze, co na piłkarskim boisku. Podczas mistrzostw Europy kadetów w Chorwacji kilka lat temu, został wybrany najlepszym miotaczem.
- Obojętnie czy to była piłka czy bejsbol, dawał czy daje z siebie sto i więcej procent. A skąd taka wydolność? Myślę, że ma to w genach, bo ja sam biegałem. Do tego Szymon ma też mocną głowę. Wie, że ma wydolność, ale wszystko poparte jest codzienną pracą na treningu. Cały czas walczy i stara się o to, żeby było jeszcze lepiej – podkreśla Arkadiusz Żurkowski, jeden z trzech starszych braci Szymona, który od lat związany jest z bejsbolowym klubem Gepardy Żory.

 

Liczby imponujące
990
- tyle minut (czyli komplet) na ekstraklasowych boiskach w tym sezonie zaliczył już Szymon Żurkowski...

180
-... a tyle tych minut ma na koncie w dwóch dotychczasowych meczach o punkty kadry młodzieżowej.

 

Z tej samej kategorii