Kozak w szatni – snajper na boisku...

ROW 1964 Rybnik - Gornik Zabrze
 fot. Krzysztof Porebski  /  źródło: Pressfocus

Bracia Wolsztyńscy wreszcie zagrali razem w meczu o stawkę w pierwszej drużynie Górnika. No i efekt był piorunujący. Rafał strzelił dwa gole, zaś Łukasz należał w końcowej fazie gry pucharowej do najlepszych piłkarzy zabrzan.

- Wreszcie był ten pierwszy raz. Wcześniej, w meczu z Zagłębiem było tak, że ja zmieniłem Łukasza – przyznaje podekscytowany Rafał, o którym jego mentor z lat młodzieńczych, czyli Ryszard Wieczorek mówi, że „jest kozakiem w szatni i snajperem na boisku"...

 

Spływa po nim jak po kaczce...
- Oczywiście, cieszę się, że strzeliłem wreszcie swoje pierwsze bramki w pierwszej drużynie, ale tego się ode mnie wymaga. Na to zapracował cały zespół. Po pierwszej, nieudanej połowie w Ostródzie, porozmawialiśmy spokojnie w szatni i zrobiliśmy swoje – cieszy się Rafał, który urodził się 5 minut później po Łukaszu. W życiu zdarza mu się spóźnić, ale już nie na murawie. - Gdy obu „bracików" miałem w Limanovii, to Rafałowi zdarzało się spóźnić na trening. Jak to młody, lubi pospać. Dostawał reprymendę, ale po nim takie rzeczy spływają jak po kaczce. To u niego jest jednak pozytywne, otrzepie się i idzie do przodu. Nie przejmuje się takimi rzeczami, nie stresuje się niepotrzebnie. W życiu jest trochę wybuchowy, ma niewyparzoną buzię, mówi to, co myśli. Ale przy tym pokazuje na boisku duże umiejętności i dzięki temu starsi gracze szybko go akceptują. On nie należy do tych, o których się mówi, że to „ciepłe kluchy...". Takich trenerzy nie lubią – zaznacza Wieczorek, który bliźniaków prowadził w II-ligowych klubach, takich jak wspomniana Limanovia i Legionovia. Zanim ich talent eksplodował byli wypożyczani do niższej ligi, by zdobyli niezbędne doświadczenie.

 

Lewonożny, czyli zwariowany...
Wieczorek cały czas ma kontakt z bliźniakami, po wygranej z Sokołem najpierw był sms z gratulacjami, a dzień później rozmowa telefoniczna. To już rytuał między tymi panami... - Rafał ma ogromny potencjał, takich zawodników to ze świeczką się szuka. Jest lewonożny, a lewonożni gracze są zwariowani. To mu pomaga, ma ciekawy zwód, odwagę. Jak złapie doświadczenie i boiskowe cwaniactwo to będzie w Górniku kolejnym objawieniem po Łukaszu. Jest jeszcze coś co go wyróżnia, on nie lubi, a wręcz nie umie przegrywać. Nawet na treningu, jak jego drużyna przegra w gierce wewnętrznej to się denerwuje, trudno mu się z tym pogodzić. Na zajęciach pokazuje szczególny hart ducha, rozwija się z każdym dniem – dodaje Wieczorek.
Młodszy z Wolsztyńskich miał odpalić już rok temu, ale w trakcie przedsezonowego sparingu w Karvinie zerwał więzadła krzyżowe. Nawet w takiej sytuacji Rafał nie stracił rezonu, ta cała sprawa spłynęła po nim, jak po tej przysłowiowej kaczce, o której wspominał Wieczorek. Może dzięki temu szybko wrócił na boisku i zdążył zadebiutować w Nice I lidze w spotkaniu z Zagłębiem.

 

Swoje zrobił
Rafał ma teraz coraz większy apetyt na bramki i występy w ekstraklasie. Tylko czy poradzi sobie z syndromem gracza, który nie umie przegrywać? - To prawda, bardzo nie lubię przegrywać i mam z tym problem. Nie cierpię tego... Na szczęście, Górnik teraz praktycznie nie przegrywa i tak ma być w meczu z Arką. W pucharze ja swoje zrobiłem, teraz czekam na kolejną szansę od trenera – dodaje pewnym głosem.

 

Komentarze

Napisz komentarz
No photo
No photo~HAnyseKSGUżytkownik anonimowy
~HAnyseKSG
No photo~HAnyseKSGUżytkownik anonimowy
do ~Baran:
No photo~BaranUżytkownik anonimowy
15 sie 09:35 użytkownik ~Baran napisał
Comment removed due to violation of forum rules.
Piątek dzień pedeUa, na pewno lajkoniki ci dogodzą...:)))
15 sie 14:42 | ocena:100%
Liczba głosów:3
100%
0%
Link do tego komentarza:
Z tej samej kategorii