Erik Grendel: Przydałoby się wygrać coś i w Polsce

Daję sobie radę z obecną sytuacją, zimą będę walczyć o to, by w następnej rundzie tych minut na murawie mieć więcej mówi pomocnik Górnika Zabrze.

Gornik Zabrze - Wigry Suwalki
 fot. Norbert Barczyk  /  źródło: Pressfocus

Dariusz LEŚNIKOWSKI: Za panem chyba najtrudniejszy - patrząc na pańskie trofea i sukcesy zapisane w piłkarskim CV - rok w futbolowym życiu. Zgodzi się pan z taką opinią?
Erik GRENDEL: - Staram się zawsze szukać pozytywów w życiu. Dokładnie rok temu o tej porze.... leżałem w łóżku, po operacji kolana. Dziś jestem w pełni zdrowy, nic mnie nie boli i znów jestem do dyspozycji trenera. Choć... w samej końcówce rundy, przed meczem z Cracovią, naciągnąłem mięsień międzyżebrowy - stąd spotkanie oglądałem z trybun. Ale to na szczęście nic poważnego. Generalnie zaś... takie jest życie piłkarza. Daję sobie radę z obecną sytuacją, zimą będę walczyć o to, by w następnej rundzie tych minut na murawie mieć więcej.

A czemu jesienią było tak trudno o te minuty?
Erik GRENDEL: - Odpowiedzią jest gra drużyny w całym roku. Wiosną - w czasie mojej rehabilitacji - chłopaki zrobili awans do ekstraklasy. Zgrali się, nauczyli się pewnych automatyzmów... Trener obdarzył zaufaniem pewną grupę ludzi, którzy jesienią też grali zaje....fajnie.

No właśnie; u progu 2017 roku, kiedy się pan rehabilitował, spodziewał się pan czegoś takiego, czego dokonał Górnik w kolejnych miesiącach?
Erik GRENDEL: - Oglądałem mecze pierwszoligowe, które... układały się różnie. Myślę, że po awansie ekstraklasa dla wszystkich w Zabrzu była zagadką; mało kto też zapewne przypuszczał, że jesteśmy w stanie skończyć rok w czołowej trójce. Brawa dla chłopaków za to wszystko.

Od kilku miesięcy jest pan w regularnym, codziennym treningu z grupą, więc owych automatyzmów, o których była mowa, pewnie też się już pan nauczył.
Erik GRENDEL: - Oczywiście. Nie gram przecież pierwszy rok w piłkę i wiem, czego wymaga trener. Inna rzecz, że kiedy wchodziłem na boisko, zwykle nie grałem na swojej pozycji, tylko bardziej z boku, przy linii. Nie widzę w tym jednak problemu; Górnikowi jestem gotów pomóc w każdej wskazanej przez trenera roli.

Rozumiem, że cała pańska kariera to jednak była gra w centralnej części boiska, a nie na skrzydłach?
Erik GRENDEL: - Tak. Jestem rozgrywającym; pomocnikiem, który lubi kreować grę, zmieniać jej tempo. Potrzebuję wielu kontaktów z piłką, lubię być „pod grą”. Może więc odpowiedź na pytanie o niewielką liczbę minut na murawie kryje się w stylu gry Górnika? Trener przy obecnej taktyce nie potrzebuje specjalnie kreatywnego pomocnika w środku pola.

W środku pola - przy obecnym ustawieniu Górnika - trzeba by wygryźć zbierających dobre noty Szymona Żurkowskiego lub Szymona Matuszka...
Erik GRENDEL: - Albo Igora Angulo, bo przecież - na „dziesiątce” - on w dużym stopniu kreuje naszą grę ofensywną.

Słowem - nie jest łatwo. A skoro pański kontrakt kończy się 30 czerwca, to już 1 stycznia może pan szukać nowego pracodawcy. Skorzysta pan z tej opcji?
Erik GRENDEL: - Nie mam na razie zamiaru odchodzić z Górnika. Bardzo chcę tutaj powalczyć o swoją szansę, bo wierzę w siebie i w to, że mogę jeszcze drużynie wiele zaoferować. Nie mam zamiaru się poddać, rezygnować z tej walki, szukać wypożyczenia. Chcę wiosną powalczyć z chłopakami o kolejne trofeum w mojej przygodzie z piłką. Mam na koncie trzy tytuły mistrzowskie i dwa puchary kraju na Słowacji. Przydałoby się teraz wygrać coś i w Polsce.

Ostatnimi czasy w Górniku nastąpił „wysyp” przedłużonych kontraktów: Igor, Szymon Matuszek, Tomek Loska, Adam Wolniewicz. Pana też zaproszono do rozmów?
Erik GRENDEL: - Na razie nie. Wiele pewnie zależeć będzie od tego, czy uda mi się wywalczyć miejsce w podstawowym składzie. Mówiąc wprost - nie mam małego kontraktu, więc Górnikowi nie raczej nie opłacałoby się trzymać takiego zawodnika na ławce. A mnie by to też nie satysfakcjonowało, więc może się zdarzyć, że latem odejdę z Zabrza. Na pewno jednak do tego momentu będę próbował wrócić do jedenastki.

Zadecyduje zima?
Erik GRENDEL: - Mam nadzieję, że rywalizacja zimą rozpocznie się dla wszystkich od zera. W takiej sytuacji jestem przekonany, że - o ile znów nie przeszkodzi zdrowie - będzie dobrze; że dam sobie radę.

Zaproszenia do rozmów o nowym kontrakcie nie było. Ale hasła: „masz wolną rękę w szukaniu zimą nowego klubu” też nie?
Erik GRENDEL: - Nie. Nikt ze mną nie rozmawiał na ten temat. Na razie zakończyliśmy rundę i wszyscy myślą raczej o krótkich urlopach. Ja - przyznaję - też. 2,5 roku jestem już tutaj, świetnie się w Polsce czuję, język - jak pan widzi - nie sprawia mi trudności, i na dodatek są ze mną najbliżsi, ale... cieszę się na te dni spędzone w rodzinnej Dubnicy, u mamy w domu.

 

Z tej samej kategorii