Ekstraklasa oglądana z ławki

Kiedy niemal trzy lata Erik Grendel wstecz podpisywał kontrakt przy Roosevelta, nie krył, że marzy o powtórzeniu zabrzańskiej przygody swego starszego rodaka, Roberta Jeża.

Pilka nozna. Ekstraklasa. Gornik Zabrze - Piast Gliwice. 01.10.2017
 źródło: 400mm

Dla tegoż występy w „górniczej” ekipie stały się przepustką do zespołu narodowego. A Grendel ma przecież w CV występy w reprezentacji młodzieżowej swego kraju.
W Zabrzu Erik był ważną postacią Górnika, choć nie omijały go „przygody ze zdrowie”. Jesienią 2015 roku na przykład stracił kilka tygodni, gdy poddać się musiał zabiegowi wszczepienia siatek, wzmacniających mięśnie brzucha. Prawdziwa katastrofa - z której skutkami zmaga się do teraz - przydarzyła się jednak 29 października ub. roku. W pierwszoligowym meczu ze Zniczem Pruszków zerwał bowiem więzadło krzyżowe! I nie o sam uraz - przecież jeden z najpoważniejszych, jaki może się przydarzyć piłkarzowi - chodzi, ale o to wszystko, co wydarzyło się równolegle z jego dochodzeniem do zdrowia i sił. Górnik stawkę rywali gonił, dogonił i przegonił, awansując do ekstraklasy. I Słowak po okresie rekonwalescencji miejsca w jedenastce już nie odzyskał! Pojawił się co prawda na ostatnie 10 minut w inaugurującym ekstraklasowe zmagania lipcowym starciu z Legią, ale potem - pomijając pucharowe granie w Rybniku i Ostródzie - „terminował” w III-ligowych rezerwach. Do pierwszej drużyny powrócił... bardzo pechowo; samobójczym golem w meczu 1/8 finału Pucharu Polski przeciwko Sandecji, na dodatek zdobytym po... niewykorzystanym rzucie karnym sądeczan! Krótko potem zagrał jeszcze 20 minut w derbowym starciu z Piastem Gliwice. - I było to bardzo dobre 20 minut - utrzymywał wtedy Marcin Brosz, kiedy zapytaliśmy o ocenę występu Słowaka. - Jego wejście dodało jakości naszej grze. Wziął bowiem na siebie ciężar odpowiedzialności za nasze poczynania - dodawał szkoleniowiec przypominając, że w tym nadspodziewanie trudnym dla zabrzan spotkaniu Grendel wchodził na murawę jeszcze przy stanie 0:0 (ostatecznie Górnik wygrał 1:0). - Jego zmiana zrobiła różnicę, okazała się wartością dodaną - komplementował podopiecznego Brosz. - Myślę, że bardzo potrzebował niezłego występu. On generalnie chce nie tylko być, ale wywierać piętno na drużynie.
Za słowami - przecież wartościowymi - czyny jednak nie poszły. W kolejnych grach Grendel pojawiał się już w dużo mniejszym wymiarze czasowym; w sumie jesienią nazbierał ledwie 72 minuty na boiskach ekstraklasy. Wynik dalece niesatysfakcjonujący dla kogoś, kto ma za sobą występy w Lidze Mistrzów....
Co dalej ze Słowakiem? Okres świąteczno-noworoczny nie sprzyjał rozmowom ze sztabem trenerskim i działaczami, będzie na nie czas na początku stycznia. W ojczyźnie zawodnika przyjąłby z otwartymi ramionami niejeden klub, ale on - patrz niżej - twardo powtarza: „Mogę jeszcze Górnikowi wiele zaoferować”. Tym niemniej jeden ze scenariuszy przewiduje, że na ostatnie pół roku zostanie z Zabrza wypożyczony do innego klubu ekstraklasy. Rozwiązanie umowy - choć do jej końca już tylko pół roku - raczej w grę nie wchodzi.

 

Komentarze

Napisz komentarz
No photo
No photo~HAnyseKSGUżytkownik anonimowy
~HAnyseKSG :
No photo~HAnyseKSGUżytkownik anonimowy
Grendel to zawodnik drobny, wątły narażony na różne większe i mniejsze urazy, bez wielkiej techniki bazujący jedynie na szybkości. Przez te jego częste kontuzje i przerwy w grze i treningach i to przez coraz dłuższe okresy poświęcone na leczenie, rehabilitacje nim wracał do dawnej formy to łapał ponowne urazy i stopniowo wytracał tą swoją szybkość. Na dziś nie jest nawet wyróżniającym się zawodnikiem w III-ligowych rezerwach. Tak więc pozostaje tylko podziękować Mu za dotychczasową grę w Górniku i życzyć powodzenia w nowym klubie bo ogólnie to miły, sympatyczny gość a przy tym oddany klubowi, po spadku do 1 ligi został w Zabrzu i na siłę nie szukał innego klubu by uciec np. jak jego ziomal - Gergel.
1 sty 10:14 | ocena:100%
Liczba głosów:6
100%
0%
Link do tego komentarza:
Z tej samej kategorii