Biegają więcej niż w Lidze Mistrzów!

W czym tkwi sekret świetnych wyników Górnika w tegorocznym sezonie? Piłkarze lidera ekstraklasy korzystają z najnowocześniejszej technologii Catapult Sports, która znacznie pomaga zwiększyć wydajność zawodników. Czołowi Górnicy biegają średnio więcej, niż ci w Champions League.

Pilka nozna. Ekstraklasa. Gornik Zabrze - Piast Gliwice. 01.10.2017
 źródło: Pressfocus

Stały monitoring podczas codziennego treningu i meczów, stały dostęp sztabu szkoleniowego do tego, ile kto przebiegł metrów, ile wykonał skoków czy sprintów. Piłkarze z Zabrza monitorowani są niczym maszyny.

 

- Klub zainwestował w nas, w nasz rozwój. Tego typu GPS-y czy czytniki są coraz bardziej popularne, na Zachodzie to norma. Dobrze, że dociera to też teraz do nas. Z czasem te czytniki na pewno trafią do zespołów młodzieżowych, będzie to więc z korzyścią dla innych – podkreśla Szymon Matuszek, kapitan Górnika.

 

Nauka w służbie sportu
Nowoczesne technologie wchodzą do sportu coraz mocniej. Australijski Instytut Sportu od lat prowadził badania i testy dotyczące poprawy wydajności, wytrzymałości i szybkości sportowców. Laboratoryjne sprawdziany nie przynosiły spodziewanych i zadowalających wyników, to przecież nie to samo, co konkurowanie na bieżni czy boisku. Do poprawy wyników wprzęgnięto więc nowoczesne zdobycze nauki, mikrotechnologię czy nanotechnologię. Powstała firma Catapult Sports, która swoją siedzibę ma w Melbourne, a oddziały w Leeds czy Chicago. Australijscy sportowcy od lat korzystają z osiągnięć, wyników i pracy systemu opracowanego przez Catapult Sports.

 

Firma współpracuje z czołowymi klubami czy reprezentacjami na świecie. Przed mundialem w Brazylii z jej usług korzystała reprezentacja Kolumbii, która była jedną z rewelacji turnieju, dochodząc do ćwierćfinału. Z jej wsparcia korzystają amerykańskie kluby z NBA czy z NFL, a także angielskiej Premier League.
Po wprowadzeniu stałego monitoringu piłkarzy w Australii, w przeciągu niespełna dekady udało się poprawić wydajność zawodników o 40 procent, a także zmniejszyć liczbę urazów tkanek miękkich o 1/3. Catapult Sports chwali się tym, że ma ponad pół tysiąca klientów w 35 państwach, a z jej zdobyczy korzystają sportowcy w 35 dyscyplinach. Teraz, jak się okazuje, w tej elicie znaleźli się też piłkarze Górnika Zabrze.

 

Stały monitoring
Piłkarze zakładają przez głową czarną kamizelkę z czytnikiem, noszą ją podczas meczów i treningów. Nie wszyscy czują się w niej dobrze i komfortowo, ale trenerzy przekonali piłkarzy, że to dla dobra ich i wyników drużyny.

 

- Trener wrzuca potem wszystkie dane z monitorowanych treningów czy meczów do komputera i drukuje, a także wysyła nam na maila. Wiadomo ile się przebiegło, ile wykonało skoków, ile było biegów w prawo czy w lewo, ile było przyspieszeń czy stopowań. Potem szkoleniowiec wszystkie te dane wykorzystuje przy intensywności treningów. Wiadomo, każda pozycja ma swoją specyfikę, inaczej trenują środkowi obrońcy, inaczej my pomocnicy, a jeszcze inaczej napastnicy. Wszystko jest urozmaicone – tłumaczy nam Szymon Matuszek.

 

Kapitan Górnika podaje przykład.– Napastnicy wracają z treningu strzeleckiego i są bardzo zadowoleni, mówią, że były fajne zajęcia, nie było ciężko. Tymczasem z GPS-ów wychodzi coś zupełnie innego, a okazuje się, że trening był ciężki, 10 na 10 w skali trudności. Cały czas biegali, wykonali mnóstwo sprintów, ale w głowie gdzieś tam wydawało się, że nie było tak źle – opowiada Matuszek.

 

Biegają średnio po 12 kilometrów
Na przykładzie tego, ile biegają środkowi pomocnicy Górnika widać, jak zespół przygotowany jest do rozgrywek. - Zawsze jest tak, że raz ja, raz Szymon Matuszek mamy tych kilometrów przebiegniętych więcej i jesteśmy „obok" siebie, o te 300 przebiegniętych metrów. Ile przebiegamy? Średnio w meczu po 12 kilometrów – mówi z uśmiechem młodzieżowy reprezentant Polski Szymon Żurkowski.

 

- To sporo i są to mocne liczby, bo zdarza się też, że nasze przebiegi osiągają 13 kilometrów, a w pucharowym meczu z Sandecją, który wygraliśmy po dogrywce, przekroczyły nawet 16. Ja na pewno muszę z siebie więcej dać i bardziej dbać o siebie poza boiskiem, bo jestem starszy od kolegów, a przecież organizmu nie da się oszukać. Żona też jest tego świadoma i kiedy na przykład jest coraz bliżej meczu, to nie dokłada mi domowych obowiązków – tłumaczy Szymon Matuszek i dodaje.

 

- Na pewno trener tak buduje zespół, żeby stawiać na mocno i dużo biegających defensywnych pomocników, którzy łatają te dziury od lewej do prawej, biegają i do przodu, i do tyłu. Szymon Żurkowski więcej stara się grać do przodu, ja z kolei bardziej skupiam się na defensywie. Muszę zresztą przyznać, że jak przeglądałem wyniki, które udostępnia trener, to byłem zdziwiony. W trójce tych najwięcej biegających jest nie tylko Damian Kądzior, ale też Rafał Kurzawa. Wydawałoby się, że „Kurzi" to nie jest taki piłkarz do biegania, a raczej skupiony na rozgrywaniu, wykonywaniu stałych fragmentów gry, ale nic bardziej mylnego. Też osiąga przebiegi sięgające 12 kilometrów i jest w czołówce najwięcej biegających – tłumaczy kapitan jedenastki z Zabrza.

 

Był z siebie dumny
O liczbę przebiegniętych kilometrów pytamy Damiana Kądziora, który właśnie co wrócił ze zgrupowania kadry narodowej po wygranych meczach z Armenią i Czarnogórą w eliminacjach mistrzostw świata.

 

- Ciężko mi powiedzieć, jak, czy ile przebiegałem tych kilometrów wcześniej, bo teraz pierwszy raz mam na plecach ten czytnik czy GPS. Zawsze dużo biegałem na boisku, często zmieniam pozycje, dużo się poruszam i zawsze tych kilometrów sporo nabijałem, ale teraz mogę się dowiedzieć ile tego jest. Z tych meczów, które dograłem do końca, to najwięcej uzbierało się w spotkaniu z Termaliką, zrobiłem 13 kilometrów i sam byłem z siebie dumny. Trzeba jednak mądrze się poruszać, to jest najważniejsze – podkreśla Kądzior.

 

Wtóruje mu Matuszek. - Na pewno ten monitoring jest dobry, ale wiadomo, przy tym wszystkim jest przede wszystkim piłka. Badania badaniami, ale liczy się to, jak się gra – podkreśla doświadczony pomocnik.

 

- Na pewno nie ścigamy się, kto ile przebiegnie. Takie mamy pozycje, że wiadomo, że skrzydłowi i środkowi pomocnicy najwięcej biegają. Ja spokojnie do tego podchodzę, wiem jakie mam jeszcze rezerwy i nie zadowalam się tym, że przebiegłem 13 kilometrów, ale patrzę przede wszystkim na aspekty piłkarskie. Jedno bieganie, ale przede wszystkim liczy się wynik zespołu, a przy tym gole czy asysty. To bardzo ważne, żeby dawać sygnał trenerowi, że idzie się do przodu – zaznacza Kądzior.

 

Komentarze (5)

Napisz komentarz
No photo
No photo~HAnyseKSGUżytkownik anonimowy
~HAnyseKSG
No photo~HAnyseKSGUżytkownik anonimowy
do ~polo srolo :
No photo~polo srolo Użytkownik anonimowy
13 paź 12:43 użytkownik ~polo srolo napisał
Pan od kogutów opowiadał ze w latach 90-tych rozdawał też wieprze. To są jego słowa z YT. Można to sobie zobaczyć i posłuchać. Buahaha. Wieś tańczy i śpiewa:))
Tak to prawda, jeden mu zwiał ze smyczy i uciekł w stronę Szobiszowic.
Ludzie gadali że zdziczał w lesie jak lochę zobaczył i się rozmnożyli :)))
13 paź 15:52 | ocena:83%
Liczba głosów:6
83%
17%
Link do tego komentarza:
No photo
No photo~giwiczaninUżytkownik anonimowy
~giwiczanin
No photo~giwiczaninUżytkownik anonimowy
do ~polo srolo :
No photo~polo srolo Użytkownik anonimowy
13 paź 12:43 użytkownik ~polo srolo napisał
Pan od kogutów opowiadał ze w latach 90-tych rozdawał też wieprze. To są jego słowa z YT. Można to sobie zobaczyć i posłuchać. Buahaha. Wieś tańczy i śpiewa:))
Pewnie twój stary ciebie za wieprza dostał. A swoją drogą jak to jest uciekać we własnym mieście i chować się za policją ?
13 paź 14:28 | ocena:83%
Liczba głosów:6
83%
17%
Link do tego komentarza:
No photo
No photo~TojaUżytkownik anonimowy
~Toja :
No photo~TojaUżytkownik anonimowy
Facet w staniku ???? !!!! Dziwne
13 paź 22:10 | ocena:100%
Liczba głosów:3
0%
100%
Link do tego komentarza:
Z tej samej kategorii