Głową w głowę, czyli dramatyczne chwile przy Roosevelta

W 55 minucie mieliśmy w niedzielnym meczu Górnik - rka dramatyczną sytuację. W powietrznym starciu Tadeusz Socha i Michał Koj zderzyli się w powietrzu głowami. Wyglądało to bardzo źle, przerwa w grze trwała kilka minut, prawy obrońca Arki - nieprzytomny - został zabrany do szpitala.

Tadeusza Sochę zniesiono z murawy prosto do karetki.

 

-Tadek odzyskał przytomność, jest lepiej. Ale trzeba go będzie obserwować, bo po takich urazach najważniejszy jest kolejny dzień - uspakajał wszystkich Leszek Ojrzyński na pomeczowej konferencji prasowej.

Michał Koj trafił do szatni, skąd - po opatrzeniu głowy - wrócił na ławkę i z niej oglądał końcówkę meczu.

- Po spotkaniu jednak pojechał do szpitala na tomografię głowy. To bardzo nieprzyjemny uraz. Mam nadzieję, że pechowe starcie nie będzie miało wielkich konsekwencji zarówno dla niego, jak i dla zawodnika gości - mówił z kolei Marcin Brosz.

 

Przypomnijmy, że jeszcze w Ruchu Koj miał podobne - poważne! - problemy. 16 września 2016 roku chorzowianie przegrali 0:1 z Termalicą, ale nie wynik był wtedy najważniejszy. Stoper zderzył się głową z jednym z graczy gości, opuścił boisko o własnym siłach. Następnego dni jednak, w trakcie treningu regeneracyjnego, zaczął mieć zawroty oraz bóle głowy. Jego matka, która jest pielęgniarką, natychmiast zorientowała się, że sytuacja jest poważna, więc jej syn trafił do jednego z rudzkich szpitali.

 

Początkowo podejrzewano wstrząśnienie mózgu, ale badania wykazały u zawodnika krwiaka pourazowego mózgu. Kilka tygodni piłkarz spędził w szpitalu. Zimą zaczął indywidualne treningi, by pod koniec lutego, po pięciu miesiącach przerwy, zagrać ze Śląskiem w specjalnym kasku ochronnym. I udowodnił, że jest twardzielem, bo bez strachu wdawał się w pojedynki powietrzne. – Na początku lekarze wybijali mi piłkę z głowy. Nie myślałem o tym co było, patrzyłem tylko w przyszłość. Nie bałem się ostrych starć. Przy takim poziomie adrenaliny się nie kalkuluje. Główki? Absolutnie się tego nie boję i nie bałem – mówił kilka miesięcy temu.

 

Oby i teraz szybko wrócił na boisko!

Komentarze

Napisz komentarz
No photo
No photo~FANUżytkownik anonimowy
~FAN :
No photo~FANUżytkownik anonimowy
A frekwencja w Gliwicach ???....ZERO....Haha
14 sie 11:41 | ocena:75%
Liczba głosów:4
75%
25%
Link do tego komentarza:
Z tej samej kategorii