Dwa spojrzenia na ekstraklasę

Przerwa między rundami w Lotto Ekstraklasie trwała 53 dni. To niby niewiele, ale wystarczyło, żeby kibice zdążyli stęsknić się za rozgrywkami. Wiadomo – można ekscytować się Realem, Bayernem i Manchesterami, ale tylko od czasu do czasu. Najbliższa ciału zawsze będzie koszula, nawet jeśli jest cokolwiek siermiężna i nie tak modna jak od Harrodsa.

Gornik Zabrze - Piast Gliwice
 fot. Norbert Barczyk  /  źródło: Pressfocus

Po prawdzie zresztą, na opakowanie rywalizacji polskich klubów nikt nie ma prawa narzekać, pod względem realizacji telewizyjnych plasujemy się przecież w najlepszej piątce w Europie. Pod względem przychodów w ostatnich latach – regularnie w czołowej 12 na kontynencie. Jedynie pod względem sportowym z trudem przychodzi walczyć o utrzymanie miejsce w 20. Czy wiosenna część obecnego sezonu może stanowić przełom? Jako niepoprawni optymiści, niezmiennie od ćwierć wieku żywimy taką nadzieję, choć są oczywiście również racjonalne przesłanki. Już jesienią Górnik udowodnił przecież, że opierając kadrę na młodzieżowcach można zostać ogólnokrajową rewelacją. Zimą właściciel Legii Dariusz Mioduski głębiej sięgnął do kieszeni i zafundował jakościowe transfery. A okienka nie przespali nawet ci, którym powszechnie wróży się walkę o utrzymanie. Zatem? Szykując się na wielkie ligowe emocje, proponujemy dwa – w wielu punktach zupełnie odmienne – spojrzenia na nadchodzącą ligę. Przy pomocy 10 pytań:


1. Kto mistrzem?
2. Kto w pucharach?
3. Czy Igor Angulo strzeli 30 goli?
4. Czy bez podziału punktów, wiosna w ESA 37 będzie równie emocjonująca jak w poprzednich latach?
5. Kto z nowych zawodników okaże się gwiazdą wartą wydanej kasy?
6. Czy Szymon Marciniak będzie w kraju Marciniakiem z Ligi Mistrzów?
7. Jak dużą rolę w wyłonieniu medalistów i spadkowiczów odegra VAR?
8. Jak szybko, i gdzie, spadnie pierwsza trenerska głowa?
9. Czy i kiedy Michał Probierz będzie pluć sobie w brodę po kolejnej czystce krajowców?
10. Kto spadnie?

 

Górą chłopaki z familoków


1. Patrząc zdroworozsądkowo - nie ma wątpliwości, że faworytem jest Legia. Zimowe angaże piłkarzy zrobiły wrażenie; nawet jeśli Eduardo to dziś tylko nazwisko. Ale... nazwiska nie grają, o czym akurat przy Łazienkowskiej dość często przekonują się boleśnie. Stawiam zatem na Górnika! Niechże w końcu Górny Śląsk doczeka się - po prawie trzech dekadach - mistrzowskiej korony, i to wykutej rękami trenera stąd i wykopanej nogami chłopaków z familoków.
2. Jeśli korona dla Górnika, to dwa kolejne miejsca na podium - dla Legii i... Jagiellonii. W stołecznym klubie można oczywiście lekką ręką wydać parędziesiąt milionów euro z tytułu występów w Lidze Mistrzów, można regularnie wracać na tarczy z Niecieczy, ale nie można nie zmieścić się w trójce ligowej! Jagiellonia? Bo Ireneusz Mamrot - wbrew wielu ekspertom - dawał radę jesienią, więc da i wiosną. Czemu nie Lech? Bo - owszem - zarabia (lub... prawie zarabia - vide przykład Roberta Gumnego) na absolwentach swej akademii, ale na wynik sportowy przekłada się to dość średnio.
3. Na razie 34 wpisane ma tylko w metryce - jako aktualny wiek. Że stary i nie wytrzyma na długim dystansie? Bzdura. Dokładnie tyle samo lat miał Marek Koniarek, gdy - sięgając po koronę króla strzelców w 1996 - o mało nie osiągnął magicznej bariery 30 goli, na złamanie której rodzima ekstraklasa czeka od 70 lat! Zresztą ostatnie lata to triumfy samych gości z metrykalną trójką z przodu: Marco Paixao i Marcina Robaka. Angulo w zimowych sparingach też trafiał regularnie (4 mecze, 4 gole) jak w lidze, więc dobrnięcie do wyśrubowanego dwa lata temu wyniku Nemanji Nikolicia (28) nie powinno być dla niego problemem. A dwa kolejne trafienia... też się znajdą!
4. Nie tylko emocjonująca, ale przede wszystkim sprawiedliwa! Z podwójnego podziału - na grupy i punktów - tylko ten pierwszy miał sens, i to przede wszystkim z marketingowego punktu widzenia. Walka o awans do grupy mistrzowskiej (a raczej uniknięcie spadkowej) - owszem - ogniskowała zainteresowanie kibiców, ale była też fundamentem gigantycznego (i skandalicznego) zamieszania w 2016, kiedy - mimo rozegrania 30. kolejek - decyzje zapadły przy zielonym stoliku. A Podbeskidzie w ciągu pięciu tygodni zostało najpierw relegowane z grupy mistrzowskiej, a potem - wyleciało z ligi. Tak niezdrowych emocji nie chcemy!
5. Różnica między graczem wartym 100 tys. i tym za milion euro jest niezauważalna. Dopiero od 4 mln euro wzwyż zaczyna się istotny wzrost jakości, mający wpływ na drużynę - powiedział mi ostatnio jeden z ligowych trenerów. Ta ostatnia kwota wciąż jest dla naszych klubów abstrakcją, więc tak naprawdę wśród nowych liczyć trzeba na tego... za zero złotych - Marcina Urynowicza z Górnika Zabrze. Dla chłopa strzelającego w sezonie po kilkadziesiąt goli w rozgrywkach juniorskich i kompletnie zawodzącego po przejściu do seniorów, najbliższa wiosna będzie grą o być albo nie być w poważnym futbolu. I to ten moment, w którym wreszcie stanie na wysokości zadania!
6. Zdecydowanie nie. Pomijając być może faktycznie problem mentalny arbitra - podświadomy podział na mecze ważne i... ważniejsze - rodzima wszechobecność VAR-u paradoksalnie daje argumenty głównie przeciwnikom rozjemców! W Lidze Mistrzów - biegając po boisku - liczyć może tylko na swój pierwszy osąd i intuicję. W kraju natomiast niby ma wentyl bezpieczeństwa w postaci możliwości zerknięcia w monitor, częściej bywa on jednak przekleństwem; zasianiem wątpliwości i rozterek w pierwotnie dobrej decyzji.
7. Raz jesteś rzeźnikiem, raz baranem - bon mot Bogusława Kaczmarka jest już niemal tak samo słynny, jak wielowiekowa maksyma: „Suma szczęścia zawsze wychodzi na zero". Z tego (statystycznego) punktu widzenia VAR nie ma kompletnie żadnego znaczenia dla całokształtu rozgrywek. Tym bardziej, że - co pokazała jesień - kryteria jego zastosowania wciąż są nieostre, a interpretacje powtórek - wciąż kontrowersyjne. Wciąż też nie rozwiązano głównego problemu - braku czytelności VAR-owskich rozstrzygnięć dla widzów na stadionach.
8. Teoretycznie wydawać by się mogło, że kandydatem nr 1 - vide terminarz pierwszych kolejek wiosennych - do zwolnienia jest Jan Urban. Przetrwał jednak zimowe wstrząsy na szczycie władz Śląska, a nowy prezes klubu - nawet w przypadku niepowodzeń u progu wiosny - może nie chcieć mieć na sumieniu szkoleniowca po niespełna dwóch miesiącach urzędowania. Stawiam więc na Macieja Bartoszka, i to już przed końcem lutego. Raz: pracodawca niecierpliwy. Dwa: w Pafos (miejsce zimowego zgrupowania Bruk-Betu) odnotowano ponoć kilka ciekawych incydentów...
9. Bardzo prawdopodobny termin: 17 lutego, 23. kolejka. Tego dnia Cracovia zagra w Białymstoku, a priorytetem dla Jakuba Wójcickiego w szeregach Jagi będzie zapewne pokazanie szkoleniowcowi Pasów, że za łatwo się go pozbył. A nic tak bardzo nie leży w polskim charakterze, jak udowadnianie rodakowi, że się myli... Na Mateusza Szczepaniaka krakowianie wpaść mogą dopiero w rundzie finałowej, ale trudno wykluczyć, że właśnie jego gol dla Piasta w takim meczu będzie gwoździem do trumny ekipy, w której - po zimowym okienku - obcokrajowców jest więcej od Polaków.
10. Sandecja Nowy Sącz i Bruk-Bet Termalica Nieciecza. Beniaminek - bo zwalniając Radosława Mroczkowskiego (i jeszcze w kilku innych przypadkach - vide show z Freddym Adu) dał dowód amatorstwa, zbieżnego zresztą z amatorstwem wśród miejskich decydentów (sprawa stadionu). Słoniki, bo - pomijając kwestie opisane wyżej - 17 obcokrajowców w kadrze niekoniecznie musi chcieć umierać za Niecieczę w myśl hasła: „Ekstraklasa albo śmierć".

Dariusz Leśnikowski


Tylko bez jaj, panowie sędziowie


1. Legia już w styczniu i lutym zadbała o skład na kwalifikacje Ligi Mistrzów. Wcześnie, a w polskich realiach nawet mega – jak mawiał były prezes Bogusław Leśnodorski – profesjonalnie. Jakość sprowadzonych zawodników nie wzbudza wątpliwości, pytanie jednak czy trener Romeo Jozak szybko poukłada mocno przebudowany zespół? Przy naprawdę wyrównanej w tym sezonie stawce wszyscy jednak będą tracić punkty, więc nawet ewentualne potknięcia na początku nie powinny pokrzyżować planów warszawiakom.
2. Walka o drugą pozycję powinna być o wiele bardziej emocjonująca niż o mistrzostwo. Za Lechem przemawia jakość wyjściowej jedenastki i doświadczenie trenera Nenada Bjelicy, Za Górnikiem – zgranie i stabilny podstawowy skład. Trudno wyobrazić sobie zresztą brak zabrzan w kwalifikacjach Ligi Europy, zachowali przecież dwie drogi do pucharów. Jeśli pokonają Legię w półfinale Pucharu Polski, 2 maja na Stadionie Narodowym będą faworytem. W przeciwnym wypadku – i tak... 4. zespół Lotto Ekstraklasy powinien wywalczyć przepustkę do LE. Czy w eksportowym kwartecie znajdzie się Jagiellonia, czy Zagłębie Lubin – najlepiej, aby zadecydowało bezpośrednie spotkanie w rundzie finałowej.
3. Skoro w 21 kolejkach doświadczony Hiszpan zdobył 19 bramek, to biorąc pod uwagę, że wiosną rozegranych zostanie 16 serii – rozpędzony goleador Górnika ma wręcz obowiązek nie tylko pobić wynik Nemanji Nikolicia, ale i przekroczyć granicę 30 trafień. Wydaje się na tyle rozpędzony, że na przeszkodzie mogłaby Angulo stanąć jedynie kontuzja. Igorze – nie zmarnuj niepowtarzalnej szansy!
4. Emocji wiosną będzie mniej niż w poprzednich sezonach. Podział punktów spłaszczał tabelę i wyrównywał szanse zespołów, które po sezonie zasadniczym miały co odrabiać. Argumenty trenerów, że na dystansie siedmiu kolejek rozgrywanych w szaleńczym tempie ich roczna praca często idzie na marne, były oczywiście zasadne, ale z punktu widzenia kibiców – runda finałowa ESA 37 z podziałem tylko na grupy będzie mniej atrakcyjna. Przy takim regulaminie właściwie nie ma sensu rozgrywania dodatkowych siedmiu kolejek.
5. Wypada życzyć całej lidze, aby Eduardo okazał się grajkiem co najmniej na miarę późnego Danijela Ljuboi. Stanowiłby magnes na stadionie nie tylko dla kibiców z Łazienkowskiej, ale także z wszystkich pozostałych. Eksperci zwracają uwagę na Romana Bezjaka z Jagiellonii oraz Mortena Rasmussena z Pogoni Szczecin. Osobiście wolałbym jednak, żeby cały wymieniony tercet znalazł się cieniu jakiegoś nowego... Szymona Żurkowskiego. Panie trenerze Brosz, czy zimą znalazł pan odpowiedniego kandydata?
6. Będę ściskał kciuki za najlepszego polskiego arbitra, aby nie poszedł szlakiem wydeptanym przez Ryszarda Wójcika, który na międzynarodowej arenie gwizdał na tyle dobrze, że pojechał na finały France '98, za to w ekstraklasie – często zaledwie średnio. Marciniak robi wielką karierę w Europie, może w każdej chwili przeprowadzić się do... MLS, ale jego podstawowym obowiązkiem jest rozprowadzanie krajowej stawki sędziów na coraz wyższy poziom. Zatem Szymonie – po pierwsze koncentracja!
7. Pod adresem mobilnego studia VAR padło jesienią – i słusznie – wiele cierpkich uwag, ale jeśli popatrzymy z jakimi problemami system wdrażali Niemcy, gdzie nawet nie błędy – a wręcz wielbłądy - zdarzały się niemal co kolejkę, to z narzekaniem trzeba dać sobie na wstrzymanie. VAR to postęp w ocenie sytuacji na boisku, a po półrocznych próbach jest szansa na wyeliminowanie w Lotto Ekstraklasie jeszcze większej liczby pomyłek. Panowie sędziowie: nie róbcie jaj, korzystajcie z tej pomocy z głową, bo może to dać najbardziej sprawiedliwy sezon w najnowszej historii polskiego futbolu.
8. Kazimierz Moskal ma obecnie najkrótszy staż w stawce ekstraklasowych szkoleniowców, ale też nie zdziwiłbym się, gdyby jego półroczna umowa z Sandecją okazała się najkrótszym sześciomiesięcznym kontraktem pod naszą szerokością geograficzną. Krawiec tak po prostu kraje, jak mu materii staje. A w Nowym Sączu tworzywo jest co najwyżej przeciętne, natomiast zaplecze niewystarczające. Po prawdzie jednak to życzę, aby trener Moskal zaskoczył – przede wszystkim ligowych rywali.
9. Probierz długo zastanawiał się, czy wyjechać za granicę po poprzednim sezonie, a skoro został – ma długofalowy plan. Jest być może pierwszym w ogóle trenerem w ekstraklasie, który dostał od właściciela klubu kompetencje porównywalne z menedżerami w Premier League. Profiluje zatem szatnię Cracovii wedle autorskiego pomysłu, wbrew utartej zasadzie, że łatwiej zmienić szkoleniowca niż grupę zawodników. Celem, jak rozumiem, jest regularna gra Pasów o medale, oczywiście już od przyszłego sezonu. Nie po to robi więc porządki w kadrze, żeby później pluć sobie w brodę. Michale – rób swoje!
10. Nie wyobrażam sobie, żeby zamykające tabelę Pogoń i Piast zostały zdegradowane. Portowcy mają zbyt silną kadrę, z kolei Waldemar Fornalik jest zbyt wytrawnym fachowcem, aby nie poradzić sobie z krajową konkurencją. Zatem pierwsza w kolejce do I ligi jest Sandecja,. Kto może podzielić jej los? Nawet Lechia, która jesienią grała zdecydowanie poniżej możliwości, powinna czuć się zagrożona. Nie wykluczam więc niespodzianki, nawet dużego kalibru, przy wyłanianiu drugiego spadkowicza. Oby jednak walczył do 37 kolejki, a rywalizacja na dole tabeli do końca trzymała w napięciu. Czego Wam i sobie życzę.

Adam Godlewski

Z tej samej kategorii