Trener ponarzekał, kapitan wrócił do formy

Michał Probierz bardzo długo i konsekwentnie stawiał w tym sezonie na Krzysztofa Piątka, mimo że występy 22-latka wcale nie rzucały na kolana. W końcu go skrytykował.

Cracovia Krakow - Korona Kielce
 fot. Krzysztof Porebski  /  źródło: Pressfocus

Napastnik strzelał gole jedynie z rzutów karnych, a z akcji trafiał do siatki tylko raz na kilka miesięcy. Co więcej, trwonił sporo czasu i energii na machanie rękami i narzekania po niekorzystnych dla niego decyzjach sędziowskich. Trener Cracovii w końcu miał tego dość i na konferencji prasowej przed meczem z Lechią Gdańsk skrytykował go, mówiąc, że tak nie zachowuje się kapitan. Efekty są piorunujące. Przeciwko gdańszczanom Piątek dwa razy trafił do siatki, a w poniedziałkowym meczu z Koroną Kielce znów był najlepszy na boisku. Przy pierwszym golu, idealnym, prostopadłym podaniem obsłużył Javiego Hernandeza, zaliczając asystę. Drugiego strzelił sam, świetnie wyskakując w polu karnym. W obu meczach znacznie ograniczył machanie rękami i zachowywał się, jak na kapitana przystało.
Są efekty, bo napastnik „Pasów” ma aktualnie na koncie dziewięć goli. Z Polaków, więcej trafień w lidze zaliczyli tylko Marcin Robak i Jakub Świerczok. Piątek jest jednak od nich młodszy. Już tylko dwóch goli brakuje mu do wyrównania rekordu życiowego z zeszłego sezonu, w którym strzelił ich 11. Cracovia, po słabszej fazie, już nie ma problemu z Piątkiem. Teraz Probierz musi się postarać dotrzeć do jego zmienników i konkurentów w ataku, bo Mateusz Szczepaniak i Tomasz Vestenicky w tym sezonie nie strzelili jeszcze ani jednego gola. W starciu z Koroną żadnego z nich nie było nawet w kadrze meczowej. Szczepaniak zmaga się z wirusem, a Vestenicky sportowo przegrywa rywalizację. Na ostatnie dziesięć minut Probierz wpuścił więc 18-letniego debiutanta Sebastiana Strózika, który był najlepszym piłkarzem niedawnych derbów Krakowa z Wisłą (6:2) w Centralnej Lidze Juniorów. W pierwszym meczu w ekstraklasie dostał dziesięć minut, ale Probierz miał do niego zastrzeżenia. - Widać, że w juniorach jest jednak inne granie. Ktoś go popchnie i od razu wytrąca go z równowagi – zwraca uwagę trener. Wobec mizerii za plecami Piątka, młodzian może jednak dostawać kolejne szanse.

 

Z tej samej kategorii