Nabrać rozpędu i przestać być zapchajdziurą

Ruch Chorzow - Piast Gliwice
 fot. Norbert Barczyk  /  źródło: Pressfocus

Długo Bartosz Szeliga szukał nowego klubu, ale w końcu udało mu się go znaleźć. W zespole „Słoni” ma szansę na zdobycie miejsca w podstawowej jedenastce.

Przez cztery lata spędzone w Piaście Gliwice, Bartosz Szeliga wypracował sobie niezłą pozycje w ekstraklasie. - Rozegrałem blisko sto spotkań, zdobyłem z Piastem wicemistrzostwo, więc osiągnąłem bardzo dużo i jestem zadowolony z tego dorobku – przyznaje. W lecie jednak, mimo ważnego przez jeszcze rok kontraktu, trener Dariusz Wdowczyk podziękował mu za grę w pierwszym zespole. - Taka była decyzja szkoleniowca i musiałem ją uszanować. Pracowałem ciężko, będąc w rezerwach Piasta. Cały czas byłem w treningu. Wiadomo, że drużyna rezerw jest w IV lidze, więc to inny poziom, ale jeśli chodzi o wybieganie i przygotowanie fizyczne, jestem gotowy do gry – zapewnia piłkarz, którego w końcu z IV ligi wyrwał Bruk-Bet Termalica Nieciecza. - Długo to zajęło, ale nie ode mnie to zależało. Od samego początku były prowadzone rozmowy. Ciężko było się dogadać. Cieszę się, że zmieniłem otoczenie – zaznacza.
Podpisanie umowy z Bruk-Betem to dla niego w pewnym sensie powrót w rodzinne strony. Jest bowiem wychowankiem Sandecji Nowy Sącz, z którą zresztą teraz negocjował. - Były rozmowy na temat powrotu, ale nie udało się – mówi. - Liczę, że teraz moja kariera nabierze rozpędu. W Piaście byłem rzucany po różnych pozycjach, nie miałem jednej, ustabilizowanej. Tu chciałbym rozwinąć się jako skrzydłowy lub boczny obrońca. Wszystko wygląda w klubie profesjonalnie i widzę tu szansę na rozwój – zaznacza.
Szeliga będzie potrzebny zarówno na prawej obronie, gdzie jest tylko Patryk Fryc, jak i na skrzydłach, gdzie są kłopoty bogactwa. Trener ma do dyspozycji Martina Mikovicza, Patrika Miszaka, Davida Gubę, Romana Gergela, a w razie potrzeby także Vladislavsa Gutkovskisa, ale jeśli chodzi o jakość nie jest najlepiej, bo żaden ze skrzydłowych nie jest w formie. - Mariusz Rumak to bardzo dobry trener i myślę, że jest w stanie poukładać drużynę tak, by funkcjonowała. Jestem tu po to, by w tym pomóc. Zawodnicy są na wysokim poziomie. Brakuje tylko kropki nad i oraz naoliwienia tej maszyny – twierdzi Szeliga.

 

Z tej samej kategorii