System nie taki straszny

Gronik Zabrze - Ruch Chorzow
 fot. Lukasz Laskowski  /  źródło: Pressfocus

Gdy cztery lata temu wprowadzono nowy format rozgrywek ekstraklasy, z podziałem na grupę mistrzowską i spadkową, uznałem go za niesprawiedliwy, dziwaczny i dosyć karkołomny. Podział na grupy kojarzył się wtedy z niewypałem z sezonu 2001/02.

W tamtym czasie liga od początku była poszatkowana na pół! Najpierw na grupy A i B, a później mistrzowską i spadkową. Ten nieudany eksperyment sprawił między innymi, że kibice nie mogli się pasjonować Wielkimi Derbami Śląska, bo Ruch Chorzów i Górnik Zabrze były w różnych grupach.
Po czterech latach funkcjonowania ESA 37 muszę posypać głowę popiołem. Ten format rozgrywek nie jest wcale taki straszny, jak go malowano. Jednym z głównych celów było uatrakcyjnienie rozgrywek; sprawienie, że skończą się mecze o nic, których w poprzednim systemie było mnóstwo. Jesteśmy po świątecznej kolejce, a przed ostatnią sezonu regularnego. Nadal kilka drużyn walczy o miejsce w TOP 8 i dopiero po 30. kolejce okaże się, kogo czeka rywalizacja z najlepszymi, a kogo bardzo trudna walka o utrzymanie. A później emocjonować się będziemy batalią o medale oraz starciami drużyn o zachowanie ligowego bytu.
Największym minusem ESA 37 jest dzielenie punktów; to niesprawiedliwe i nielogiczne. Piłkarze harują na dorobek drużyny, który zostaje zmniejszony aż o połowę. W piłkarskiej centrali doskonale to zauważają i zastanawiają się nad utrzymaniem systemu, ale i nad odrzuceniem tego 50-procentowego cięcia. Zresztą, gdyby w obecnym sezonie zespoły zachowały cały dorobek, końcowa faza rywalizacji nadal byłaby bardzo emocjonująca. Między topowymi drużynami są niewielkie różnice między sobą, a na dole jest jeszcze większy ścisk.
Na pewno ESA 37 to lepszy pomysł niż rozszerzanie ekstraklasy do 18 zespołów, bo takie pomysły również się pojawiają. Przy tym nowym formacie trzy zespoły spadałyby z ekstraklasy, dwa z I ligi awansowałyby automatycznie, a jeden po barażach, w których walczyłyby drużyny z miejsc 3-6 (w piłkarskiej centrali pojawił się nawet pomysł, aby taki turniej I ligi rozgrywany był przykładowo na Stadionie Śląskim; to wszystko jednak na razie tylko przymiarki). Zwolennicy powiększenia ligi stale zaznaczają, że miejsce Górnika Zabrze, GKS-u Katowice, czy Podbeskidzia Bielsko-Biała jest w najwyższej klasie rozgrywkowej. To oczywiste, że chciałbym, aby cała wspomniana trójka występowała w ekstraklasie i aby województwo śląskie miało jak najwięcej swoich przedstawicieli w elicie. Pierwsza liga stoi jednak na niskim poziomie, a dodatkowe drużyny z zaplecza nie wpłyną korzystnie na ekstraklasę. Osiemnastozespołowa liga nie będzie tak atrakcyjna jak ESA 37.

 

Komentarze

Napisz komentarz
No photo
No photo~BlajpiosUżytkownik anonimowy
~Blajpios :
No photo~BlajpiosUżytkownik anonimowy
Szanowny Panie Redaktorze! Ostrożnie, bo może jeszcze będzie trzeba sypać głowę popiołem? Największy problem tkwi w naszych ograniczeniach z przyzwyczajeń, w mentalności. Nie można jednak posuwać tego aż do: tak! do niesprawiedliwości! Niemniej - niesprawiedliwo.ci Pańskiej i mówiących podobnie - a nie systemu. Jeżeli coś jest umówione wcześniej, jako system rozgrywek i nie preferuje jakiejś konkretnej drużyny, TO JEST SPRAWIEDLIWE! Mówienie, że to niesprawiedliwe, jest niesprawiedliwością właśnie; dla mnie wręcz: co najmniej mocno niesmaczną. Niesprawiedliwością jest flekowanie sprawiedliwego, uzgodnionego systemu; podobnie jak np. niesprawiedliwym, to moim zdaniem jest system, który za marne 1-0 strzelone z przypadkowo uzyskanegorzutu wolnego daje 3 punkty, jednocześnie za piękną walkę, przykładowo od 0-1 przez 2-1 dalej 2-3 i na koniec 3-3 daje ledwo punkt! Był sprawiedliwy system, jaki w Polsce kiedyś był ale potem został zlinczowany przez zawistnych działaczy, co mądrego systemu wymyślić nie umieli. MIanowicie - 3 punkty dopiero za zwycięstwo trzema bramkami! System obecny łącznie z podziałem punktów jest sprawiedliwy - nie tylko zresztą dlatego, że umówiony wcześniej. Mdli mnie, jak ktoś operuje hasłem niesprawiedliwości - choć oczywiście, nie znaczy to, że środowisko nie ma prawa wyboru, jaki chce system. Ma prawo - ale nie przekłamujmy oceną niesprawiedliwości. Ma prawo wyboru - bo "jakieś niesprawiedliwości", czyli lepiej: plusy i minusy są w kadżym systemie - i dlatego coś trzeba wybrać i wtedy jest już to sprawiedliwe, bo tak się umówiliśmy.
Jak zaznaczyłem, rzecz w przyzwyczajeniach, obciążeniach mentalności, które nawiązują do tego, że kiedyś, gdy sport był zupełnie inny, wspaniałością ligi, wyższością nad pucharowym systemem było, że każdy grał z każdym, mecz i rewanż, dokładnie uczciwie tak samo - i tak samo ważna była pierwsza runda i druga.
Tyle, że świat się dawno zmienił Panie redaktorze! Sport też. Pora zmienić mentalność. Najpierw jest sezon wstępny - a na finiszu punktu "się liczą podwójnie"! Jak nie możecie przełknąć dzielenia - to od razu sobie w tabelach dajcie po 1,5 punktu w rundach wstępnych. Finały - już od dawna we wszystkim są finałami. One decydują o rozgrywce. Eliminacje - są wstępem. Walka o tytuł rozgrywa się w końcówce. Dokładnie to realizuje ten system. Tak zresztą było w lidze od dawna. Nie pamięta Pan - wraz ze zwolennikami - tytułów prasowych "punkty się liczą podwójnie"? To jest ostatnia prosta! Taka mentalność towarzyszy rozgrywkom. Po wyjściu z eliminacji w piłce - na finałach mistrzów nie liczy się z rundy eliminacyjnej żaden punkt. W tym systemie, jednak się liczą. Pisze Pan "harują cały sezon a tu podział punktów" Na pewno tak samo harują? Łudzi się Pan, że nie wiedzą, iż liczy się finał, końcowe zwycięstwo? Harują, bo to prowadzi do finału, ale liczy się finał. Hokeiści, koszykarze i inni, którzy dawno to zrozumieli, to durnie? Rzeczywiście mniej emocji mają przez to, że są playoffy w finałach? Rzeczywiście nie to jest ważne dla kibiców, nie to kibiców przyciąga? OK! Chcemy zachować ligę do końca - to właśnie ta z podziałem i ścisłą finałową rozgrywką jest moim zdaniem bardzo dobra. Oczywiście - można wybrać, że bez podziału punktów. Moim zdaniem, to najmniej ciekawy wybór, ale oczywiście że można wybierać - tylko nie opowiadajmy bzdur, że jedynie sprawiedliwe, to nie dielić - a inne są niesprawiedliwe. Moim zdaniem - do wyboru pozostaje model z mistrzostw świata czy kontynentu, że z eliminacji nic się nie liczy (nie preferowałbym podobnie, ba! bardziej jeszcze niż tego bez podziału. Dalej - do rozważenia oprócz podziału punktów jest zastosowanie systemu, jak np. w mistrzostwach międzynarodowych w ręcznej, siatkówce, koszykówce: czyli tabelka z zaliczeniem punktów z rund wstępnych ale tylko między tymi klubami, co do danej grupy weszły (też pytanie, czy nie z podziałem). W każdym razie, jak się jakiś system wybierze, to będzie on sprawiedliwym wstępem, byle go rozumieć i stosować. Jakkolwiek - przed wyborem trzeba mieć szerokość horyzontów na tyle chociaż, żeby rozumieć, że wszystkie warianty są realne i każdy ma swoje plusy i minusy, dla nas zrozumiałe.
18 kwi 14:38 | ocena:50%
Liczba głosów:2
50%
50%
Link do tego komentarza:
Z tej samej kategorii