Pięć „Niebieskich” grzechów

Krzysztof Piątek
 fot. Łukasz Laskowski  /  źródło: Pressfocus

Po nieudanej premierze ligowej nasi eksperci wytykają najpoważniejsze błędy chorzowskiej drużyny. Niektórzy z nich są jednak optymistami.

1. Gnuśność
- W piątek wieczorem podczas meczu z Cracovią (0:1) było dosyć zimno. Temperatura minusowa, lekki, chłodny wiaterek, a mimo to wielu piłkarzy Ruchu nie biegało, tylko truchtało. Gdybym był na ich miejscu, na pewno byłbym w ciągłym ruchu - przekonuje Marian Ostafiński, były utytułowany obrońca „Niebieskich”. - Zmarzłem w tym dniu porządnie, bo nie wziąłem ze sobą czapki, a zawodnicy jakoś swoją postawą mnie nie rozgrzali. Mecz toczył się w sennym tempie, minuty ubywały, a na murawie było monotonnie. Drużyna nie tworzyła akcji, za mało było dynamiki, przyśpieszeń - ocenia Jan Benigier, jeden z czołowych napastników Ruchu w latach 70.

 

2. Zachowawczość
- Brak ryzyka to jedna z największych bolączek drużyny. O to mam pretensje do piłkarzy i sztabu szkoleniowego. Kibice przychodzą na mecz po to, aby oglądać akcje ofensywne, a nie by zanudzano ich piłkarskimi szachami. Taktyka Ruchu w meczu z Cracovią była... dziwna. Jarosław Niezgoda truchtał między obrońcami, a gdy chciał piłkę, musiał się wracać do tyłu. Był rzut wolny i zamiast strzału było podanie, z którego nic nie wyszło. W ten sposób nie można grać, gdy zespół jest na ostatnim miejscu w tabeli i ma sporą stratę do bezpiecznej pozycji. Ruch u siebie powinien grać z dwoma napastnikami. W niedzielę w meczu z Legią może nawet wystąpić bez nominalnego napastnika, bo tam drużyna będzie liczyć na kontry. Ale na własnym stadionie trzeba atakować, próbować strzelić gola. Nie po raz pierwszy kompletnie nie wykorzystano szybkiego Kamila Mazka. Nie dogrywano mu piłek. Niestety, większość trenerów w polskiej lidze, w tym i Waldemar Fornalik, to byli obrońcy. Dla nich liczy się przede wszystkim zabezpieczenie własnej bramki. Są wierni hasłu: "zagrać na zero z tyłu". Ale Ruchowi w obecnej sytuacji wynik 0:0 nic nie daje. Jeśli piłkarze mają problemy z konstruowaniem akcji, trzeba grać "na aferę". Przy stałych fragmentach gry wbiegać w pole karne większą ilością zawodników. To już według mnie pora, aby zespół grał va banque - wylicza Benigier.

 

3. Brak doświadczenia
Marek Motyka, były szkoleniowiec klubów ekstraklasy, z dużą uwagą obserwował premierę ligową. - Młodzież Ruchu jest zarówno błogosławieństwem, jak i przekleństwem zespołu. Inwestowanie w młodych graczy powinno klubowi przynieść owoce, ale z drugiej strony brakuje tym zdolnym chłopakom doświadczenia. W piątek rządził i dzielił Łukasz Surma, czyli najstarszy zawodnik w ekstraklasie. On doskonale wie, jak się ustawić, gdzie zagrać piłkę, nie odczuwa także takiej presji, jak zawodnicy, którzy mają na koncie po kilkanaście spotkań rozegranych w lidze. Ruch nie ma wyjścia i stawia na mało doświadczonych zawodników, którzy są przyszłością drużyny. Ja jednak, w odróżnieniu od niektórych, nie biłbym jeszcze na alarm. Ten zespół ma potencjał, on może już za niedługo odpalić. Nie skreślajmy chorzowian, bo wciąż mają szanse na utrzymanie - ocenia Motyka.

 

4. Krucha psychika
- Ruch słynął zawsze z dobrego przygotowania fizycznego. Jestem przekonany, że z każdą kolejką widać będzie, że piłkarze są pod tym względem odpowiednio przygotowani. Ale na inaugurację szwankowała psychika - przekonuje z kolei Władysław Jan Żmuda, były trener chorzowskiego klubu. - Wyszli na boisko bez wiary we własne umiejętności, przygaszeni. Nie widać było, że wierzą w wygraną. Ta grupa piłkarzy nie tworzyła w piątek drużyny. Byli po prostu mentalnie nieprzygotowani do spotkania - podkreśla Żmuda.

 

 

5. Chaos organizacyjny
- Niestety, Ruch ma od lat problemy organizacyjne i to się przekłada na postawę drużyny. Podobnie było w 1987 roku, kiedy spadliśmy z ekstraklasy - wspomina Mieczysław Szewczyk, znakomity pomocnik „Niebieskich”. - Doszukuję się analogii pomiędzy współczesnością a tym, co my przeżywaliśmy w latach 80. Też wtedy był chaos u góry, panowało zamieszanie. Nie mogliśmy się skupić na grze. Teraz to samo przeżywają gracze Ruchu. Jest jednak jeszcze sporo kolejek do rozegrania. Życzę drużynie, by zaczęła zdobywać punkty i wydostała się z dołu tabeli, a osobom kierującym Ruchem, by poradziły sobie w tym trudnym okresie - kończy Szewczyk.

 

Komentarze (4)

Napisz komentarz
No photo
No photo~PakskUżytkownik anonimowy
~Paksk :
No photo~PakskUżytkownik anonimowy
Piłkarze Ruchu zachowują się jak by nic im się nie chciało, albo nie wiedzą co mają robić na boisku. Mam duży szacunek dla trenera Fornalika ale w tej sytuacji chyba nie wie co zrobić, po każdym meczu na konferencji ta sama gadka aż się nie chce czytać. Jeżeli mamy się uratować to trzeba innego spojrzenia, innego trenera (Kocian)
14 lut 16:59 | ocena:80%
Liczba głosów:5
80%
20%
Link do tego komentarza:
No photo
No photo~cccUżytkownik anonimowy
~ccc :
No photo~cccUżytkownik anonimowy
wyp fornalika tego mamyje który kompletnie nie reaguje na to co się dzieje na boisku 90 minut ani jednej sytuacji podbramkowej masakra i dramat
14 lut 16:20 | ocena:80%
Liczba głosów:5
80%
20%
| odpowiedzi: 1
Link do tego komentarza:
No photo
No photo~FANUżytkownik anonimowy
~FAN :
No photo~FANUżytkownik anonimowy
5 gwoździ do trumny:)
14 lut 15:23 | ocena:80%
Liczba głosów:5
20%
80%
Link do tego komentarza:
Z tej samej kategorii