Bezsilny gliwicki tercet. Co nie zagrało z Termaliką?

Bruk Bet Termalica Nieciecza - Piast Gliwice
 fot. Norbert Barczyk  /  źródło: Pressfocus

Jak nieoczekiwanie mocno spadła temperatura w Polsce, tak też drastycznie poszła w dół forma gliwiczan. Wicemistrzowie Polski w Niecieczy zrobili dwa kroki w tył w stosunku do tego, co prezentowali w ostatnich kolejkach.

Przypomnijmy, że Piast do poniedziałkowego meczu notował bardzo dobrą passę czterech spotkań bez porażki, na które złożyły się dwa zwycięstwa i dwa remisy. W ostatnich dwóch spotkaniach wicemistrz Polski stracił tylko jednego gola, co jak na defensywę drużyny z Okrzei jest rewelacyjnym osiągnięciem. Także trener Dariusz Wdowczyk miał powody do optymizmu. - Poprawia się kondycja zespołu, wyniki testów poszły w górę - chwalił się niedawno szkoleniowiec, który w końcu miał większy wybór wśród zawodników, bo kilku wyleczyło urazy i choroby bądź - jak w przypadku Heberta - „odcierpiało” kartkową pauzę. Wszystko układało się po myśli gliwiczan, więc tym bardziej wynik, a przede wszystkim brak gry, szokuje i może martwić, zwłaszcza że przed Piastem trudna walka o utrzymanie. Taki mecz jak z Bruk-Betem po prostu nie może się już powtórzyć, jeśli gliwiczanie chcą utrzymać się w ekstraklasie.

 

Wdowczyk zaryzykował i w niedzielę wystawił bardzo ofensywny skład. Pierwszy raz w wyjściowym składzie w akcji oglądaliśmy tercet napastników - Michal Papadopulos, Maciej Jankowski i Łukasz Sekulski. Efekt był jednak odwrotny od zamierzonego, bo jak mówi przysłowie „gdzie kucharek sześć, tam nie ma co jeść”, tak w gliwickiej ekipie trzech napastników nie było w stanie poważnie zagrozić bramce Dariusza Treli.

 

- Graliśmy zbyt mało agresywnie, robiły się dziury, nie zbieraliśmy długich piłek. Nie było zbyt wiele akcji ofensywnych z naszej strony. Ostatnio zmiany dużo dawały, a w Niecieczy nie za wiele; nie potrafiliśmy się przebić - przyznaje obrońca Marcin Flis, który oddał jeden z nielicznych, groźnych strzałów na bramkę gospodarzy. Lista grzechów jest długa. - Moim zdaniem zaprezentowaliśmy się dużo słabiej, niż wyglądamy na co dzień na treningach. Zagraliśmy dużo poniżej naszych możliwości. Uważam jednak, że mimo wszystko, nawet przy naszym nie najlepszym dniu, nie powinniśmy przegrać tego starcia. Bruk-Bet również nie rozgrywał dobrego spotkania - zauważa Sasza Żivec. - Mieliśmy za sobą Jakuba Szmatułę, który nie popełniał wielu błędów. Kilka skutecznych interwencji zaliczyli także Hebert oraz Urosz Korun. Dzięki nim ten mecz zakończył się tylko jednobramkową porażką - oceniał skrzydłowy ze Słowenii.


Piłkarze Piasta mocno nadwerężyli zaufanie kibiców i żadne tłumaczenia nie pomogą tak, jak natychmiastowa rehabilitacja w sobotnim meczu z... liderem ekstraklasy, Jagiellonią. - Nie ma już miejsca na kalkulację, liczą się tylko zwycięstwa - przyznaje Flis.

Komentarze

Napisz komentarz
No photo
No photo~JanekUżytkownik anonimowy
~Janek :
No photo~JanekUżytkownik anonimowy
Szrot i golasy z Chorzowa spadek.
19 kwi 16:52 | ocena:100%
Liczba głosów:1
100%
0%
Link do tego komentarza:
Z tej samej kategorii