„Neszpi” i „Papen” grają już do innych bramek. Kto dziś będzie górą?

Ruch Chorzow - KGHM Zaglebie Lubin
 fot. Tomasz Folta  /  źródło: Pressfocus

Dwaj Czesi, Martin Neszpor oraz Michal Papadopulos, nie tak dawno temu zamienili się klubami. Dziś będą chcieli strzelić gole dla swoich obecnych pracodawców, tym samym powodując kłopoty u byłych.

Obaj napastnicy kojarzą się z wielkimi oczekiwaniami. Po wicemistrzostwie Polski fani Piasta oczekiwali, że jednak klubowi uda się zatrzymać Neszpora. Gdy odszedł do Zagłębia, z niecierpliwością wypatrywano godnego następcy. Pojawił się Michal Papadopulos, od razu zderzając się z zadaniem dziurawienia siatki rywali. To wyzwanie wciąż jest aktualne: „Papen” do bramki trafił tylko w pierwszym tegorocznym meczu. - Moja gra nie wygląda źle, ale ciągle brakuje mi bramek, to fakt - podkreśla Czech. A na spotkanie - pierwsze po odejściu z Lubina - z dawnymi kolegami (i z Neszporem) bardzo się cieszy. - To trochę śmieszna sytuacja, że zamieniliśmy się z Martinem miejscami. Chciałbym, żebyśmy obaj strzelali regularnie dla swoich drużyn, ale obaj mamy słabszy sezon, jeśli chodzi o skuteczność. Nie będę ukrywał, jest to dla mnie szczególny mecz, bo z Zagłębia mam same dobre wspomnienia - zaznacza. - Oczywiście przez cztery lata były lepsze i gorsze momenty, spadek i awans. Ale do dziś utrzymuję kontakt z chłopakami, z Guldanem czy Neszporem właśnie. Po meczu pewnie będzie okazja do dłuższego pogadania - uśmiecha się napastnik Piasta.

 

Już nie łysy
Poczucie humoru to także domena Martina Neszpora. Czech z Zagłębia zapytany o to, czym się różni od tego napastnika, który w poprzednim sezonie strzelał regularnie w Gliwicach, odpowiedział krótko: „Fryzurą”. Faktycznie, byłego snajpera Piasta obecnie trudno rozpoznać, bo... nie jest już łysy. - W Gliwicach było cieplej niż w Lubinie - żartuje. - Chciałem coś zmienić, ponieważ przez 11 lat miałem taką samą fryzurę, prostą w przygotowaniu: wystarczyło kupić maszynkę i ogolić się na łyso. Teraz jest inna. A najważniejsze, że mi się podoba i dobrze się z nią czuję – tłumaczy „Neszpi”, który także nie „spalił mostów” w Gliwicach i wciąż ma dobre relacje z dawnymi kolegami z szatni. - Tydzień temu widziałem się z Patrikiem Mrazem i Michalem Papadopulosem. Od czasu do czasu rozmawiam z Radkiem Murawskim i Saszą Żivcem. Będę pamiętał mój sezon rozegrany w Gliwicach, bo był on dobrym doświadczeniem. Wszystko mi tam odpowiadało, ale... teraz jestem w Lubinie i spróbuję strzelić gola dla Zagłębia - opowiada Neszpor.

 

Nie musi podpowiadać
Wracając do Papadopulosa: Czech doskonale zna zespół trenera Piotra Stokowca, ale przekonuje, że nie musi się dzielić wskazówkami z gliwickimi trenerami, bo... oni już wszystko wiedzą o przeciwniku. - Tajemnej wiedzy o Zagłębiu nie posiadam. Zresztą jestem pewien, że nasi szkoleniowcy nie potrzebują żadnych rad – stwierdza „Papen”, który przewagi gliwiczan upatruje w nastawieniu mentalnym. - Zagłębie nie może się odnaleźć w tej grupie spadkowej. Nikt w Lubinie nie wyobrażał sobie, że piłkarze będą w niej grać. To dla nich trudna sytuacja, a my będziemy chcieli to wykorzystać. Jakość Zagłębie ma, ale nie może jej na razie pokazać. Oby tak też było w piątek – dodaje 32-latek z Okrzei.

Z tej samej kategorii