Radoslav Latal - przemiana piłkarza w trenera

PIAST GLIWICE - WISLA KRAKOW
 fot. Michał Chwieduk  /  źródło: FOCUSMEDIA

Radoslav Latal w Czechach czy Niemczech jest kojarzony przede wszystkim ze swoją barwną karierą piłkarską. Tak było i w Polsce, ale dziewięć miesięcy pracy w Gliwicach sprawiło, że zaczęto postrzegać go zupełnie inaczej.

20 marca 2015 roku. Tego dnia Radoslav Latal oficjalnie został zaprezentowany, jako nowy szkoleniowiec Piasta. Pierwszym celem było utrzymanie gliwiczan w ekstraklasie. Latem po wielkim „wietrzeniu szatni” czeski trener zbudował i dowodził zespołem, który stał się rewelacją ligi i dziś ma prawo marzyć o podium. Sam Latal z kolei - o tym, aby stać się równie znanym i szanowanym, jak za czasów swojej piłkarskiej kariery.

 

Latal-piłkarz osiągnął wiele, lecz mógł znacznie więcej. - Mój tata pokazał mi album z naklejkami i był tam Radoslav Latal. Opowiadał mi o nim i wtedy zdałem sobie sprawę, jak dobrym był zawodnikiem – przyznał nam szczerze słoweński pomocnik Sasza Żivec.
- Z Schalke wygraliśmy Puchar UEFA i Puchar Niemiec, choć klub miał wtedy problemy finansowe. Nie mieliśmy w składzie gwiazd, byli Belgowie, Czesi czy Polacy, i jako drużyna byliśmy niezwykle zgraną paczką. Jedyną gwiazdą był Olaf Thon, który przyszedł z Bayernu Monachium. W finale Pucharu UEFA graliśmy z wielkim Interem, jednak to my wygraliśmy – opowiada Radoslav Latal, który ma jednak gorsze wspomnienia.


- Byłem z Schalke mistrzem Niemiec... cztery minuty. Wygraliśmy swój mecz w ostatniej kolejce i słyszeliśmy, że Bayern Monachium przegrywa z Hamburgiem. Chwilę pocieszyliśmy się na murawie, a potem zbiegliśmy do szatni po szampany. Tam zobaczyliśmy w telewizorze, że Bayern w ostatniej minucie wyrównał. Co tam się działo... Leżeliśmy na murawie, płakaliśmy. Koszmar. Zabrakło kilku minut, bym miał w CV tytuł mistrza Niemiec! Nawet patrząc z dzisiejszej perspektywy, brakuje mi tego. Tydzień później wygraliśmy finał Pucharu Niemiec i trochę w ten sposób wyleczyliśmy traumę. To było moje pożegnanie z Schalke – wspomina trener, który w 1996 roku sięgnął z reprezentacją Czech po wicemistrzostwo Europy.

Plebiscyt PS

Komentarze

Napisz komentarz
No photo
No photo~znużonyUżytkownik anonimowy
~znużony :
No photo~znużonyUżytkownik anonimowy
Polskie zespoły w znakomitej większości grają bezmyslnie. Zawodnicy mając piłkę sa mało ruchliwi nie pokazują się do gry choxiaż biegają dużo bo na ogół kopią piłkę do przodu tam ją najczęściej tracą i muszą wracać bo przeciwnik kopnął piłkę w przeciwnym kierunku. To jest po naszemu mecz walki. Nie potrafią skutecznie zastosować pressingu na połowie przeciwnika. Przepaść w tym elemencie gry widać w pucharach.
Latal i Piast ośmieszają naszych klubowych "gigantów" pokazując że jak są zawodnicy którzy mają chęć do biegania i mają trenera który myśli i oni go słuchają to żadne budżety Legii czy Lecha nie są straszne.
Ale do tego trzeba sprowadzić piłkarzy z Czech bo nasi hołdują starej "madrości" że lepiej mądrze stać niż głupio biegać. Ta alternatywa jest dosyć głupia bo przecież można mądrze biegać. Ale żeby na to wpaść to trzeba zatrudnić trenera i kilku piłkarzy z kraju gdzie nie ma wstrętu do wysiłku.
29 gru 15 14:52 | ocena:100%
Liczba głosów:6
100%
0%
Link do tego komentarza:
No photo
No photo~EkscentrykUżytkownik anonimowy
~Ekscentryk :
No photo~EkscentrykUżytkownik anonimowy
To jest to. Legia żeby osłabić Piasta, to wcześniej zamiast Staśka powinni wyjąć im Latala. 2-3 lata i była by LM.
29 gru 15 11:14 | ocena:83%
Liczba głosów:6
83%
17%
Link do tego komentarza:
Z tej samej kategorii