Tercet energetyczny, czyli Badia, Mak, Vacek siłą Piasta!

Piast Gliwice - Podbeskidzie Bielsko Biala
 fot. Łukasz Laskowski  /  źródło: Pressfocus

Zgodnie z zapowiedziami trener Radoslav Latal, mając mecze co kilka dnia, rotował składem. W spotkaniu z Podbeskidziem zmiany wypaliły w stu procentach, a Piast zagrał najlepszy mecz w tym roku.

I co, nie mamy sił, tak? - rzucił z uśmiechem po meczu jeden z członków sztabu szkoleniowego Piasta. To nawiązanie do tego, co widzieliśmy w poprzednich meczach, gdy gliwiczanie opadali z sił po 60-70 minutach gry. W spotkaniu z Podbeskidziem fani przy Okrzei w końcu zobaczyli drużynę z jesieni, czyli pełną energii i wiary w końcowy sukces.


Radoslav Latal w końcu od pierwszych minut postawił tym razem na Gerarda Badię. Hiszpan - wraz z Kamilem Vackiem i Mateuszem Makiem - prezentował się wyśmienicie. Trzech bardzo dobrze wyszkolonych technicznie piłkarzy zrobiło przewagę, która w końcówce doprowadziła do odwrócenia losów i zmiany rezultaty z 1:2 na 3:2. Szczególnie zadowolony mógł być Badia, który w tym roku zaliczył zaledwie 43 minuty gry w trzech meczach. - Dla mnie to zwycięstwo jest warte więcej niż trzy punkty. Aż dostałem gęsiej skórki. Widziałem w oczach wszystkich, że możemy wygrać. Gdy sędzia zakończył mecz, czułem się, jakbym zrzucił plecak pełen kamieni. Czekałem na swoją szansę, choć nie było mi łatwo. Gdy gra się od początku, jest inaczej niż gdy masz tylko kilka minut. Nie ma co ukrywać, że chciałbym grać częściej w wyjściowym składzie - mówił Hiszpan.


Huśtawkę nastrojów przeżył także bardziej doświadczony od Badii Kamil Vacek. Reprezentant Czech podszedł do rzutu karnego w ostatniej minucie, ale jego strzał obronił Emilijus Zubas. Vacek popisał się jednak skuteczną dobitką. Był to czwarty rzut karny wykonywany w tym sezonie przez Czecha i drugi niewykorzystany. - Długo dyskutowaliśmy o tym, kto będzie egzekwował „jedenastkę”. Jesienią w Bielsku robiłem to ja i wówczas udało się. Przyznam szczerze, że było sporo niepewności - rzuty karne to jest loteria i nigdy nie wiadomo, jak zachowa się bramkarz. Napastnik zawsze musi być jednak zawsze przygotowany do ewentualnej dobitki. Czekałem do ostatniego momentu, co zrobi Emilijus Zubas, dlatego też mój strzał nie był zbyt mocny. Na szczęście byłem skoncentrowany do samego końca i udało mi się dobić odbitą piłkę, przez co zgarniamy trzy punkty - opowiadał autor zwycięskiej bramki. - W końcu nasza gra wyglądała tak, jak sobie tego życzyliśmy - zakończył Czech.

 

Janowski: Szczerze? Nie stęskniłem się za żużlem. Jeszcze bym odpoczął

 

 

Plebiscyt PS

Komentarze

Napisz komentarz
No photo
No photo~JanekUżytkownik anonimowy
~Janek :
No photo~JanekUżytkownik anonimowy
Ja sie tu nie zgodzę. Mój Górnik gra bardzo radosny i fajny futbol!.
14 mar 13:37 | ocena:67%
Liczba głosów:6
33%
67%
Link do tego komentarza:
No photo
No photo~PiastunkaUżytkownik anonimowy
~Piastunka :
No photo~PiastunkaUżytkownik anonimowy
Racja oni nam zapewniają do biletów bony z tesco .
14 mar 15:16 | ocena:100%
Liczba głosów:4
0%
100%
Link do tego komentarza:
Z tej samej kategorii