Sezon „drugiego rzutu”

MIEDZ LEGNICA - PODBESKIDZIE BIELSKO-BIALA
 /  fot. Paweł Andrachiewicz  /  źródło: Pressfocus

Nie tylko w Niemczech, Francji czy Belgii nasi piłkarze zdobywali w ostatnim sezonie mistrzowskie tytuły i puchary. Dokonywali tego także w ligach mniej popularnych, a nawet egzotycznych. Czasem jednak i w nich miewali kłopot z grą...

Niemcy są niezmiennie najpopularniejszym kierunkiem emigracji polskich piłkarzy. W ubiegłym sezonie doliczono się tam aż 150 naszych zawodników w różnych klasach rozgrywkowych. Za to w Bundeslidze występy zaliczyło tylko pięciu, a dwaj święcili triumfy - Robert Lewandowski (Bayern) został mistrzem, Łukasz Piszczek (BVB) zdobył puchar. We Francji aż tylu Polaków nie grało, tylko 6. Za to wszyscy w Ligue 1 i zdobyli w sumie najwięcej tytułów. Kamil Glik na mistrzostwo z Monaco harował cały sezon i znalazł się w najlepszej jedenastce ligi. Grzegorz Krychowiak zagrał w dwóch meczach i to wystarczyło, żeby zdobył z Paris SG Puchar Ligi Francuskiej i Puchar Francji! Jego zaliczono do największych niewypałów sezonu. Jedyny nasz piłkarz w Belgii, Łukasz Teodorczyk, do mistrzostwa z Anderlechtem dodał tytuł króla strzelców Jupiler Pro League.


Dublet z Jordanii

Polscy piłkarze odnosili także sukcesy w innych krajach, bardziej atrakcyjnych turystycznie niż piłkarsko. Łukasz Gikiewicz to niezmordowany obieżyświat i jego udziałem stał się najbardziej egzotyczny dublet sezonu. Po opuszczeniu Śląska Wrocław grał na Cyprze, w Azerbejdżanie, Bułgarii, Arabii Saudyjskiej, Tajlandii, aż wreszcie na ostatni sezon zawitał do Jordanii, zdobywając dublet z klubem Al-Faisaly Amman. Było to 33. mistrzostwo i 19. puchar tego klubu, w obu przypadkach jest rekordzistą Jordanii. W lidze o dwa punkty klub z Ammanu wyprzedził Al-Jazeerę, w finale pucharu pokonał ten zespół rzutami karnymi 4:2 (po remisie 1:1). Poza Gikiewiczem drugim legionerem Al-Faisaly jest 25-letni napastnik, Libijczyk Akram Zuway, z 9 bramkami najlepszy strzelec zespołu, Gikiewicz zdobył w lidze 5 goli. Trenerem zespołu jest Czarnogórzec Nebojsza Jovović, były zawodnik Zagłębia Lubin.
Arkadiusz Piech też lubi ciepłe klimaty i wybrał Cypr. Przed rokiem bronił barw klubu AEL Limassol, teraz z Apollonem Limassol zdobył puchar i superpuchar, a w lidze jego zespół zajął trzecie miejsce o 7 punktów za mistrzem APOELem. Piech w lidze zagrał w 26 meczach, strzelił 9 goli. Poza nim w pierwszej lidze cypryjskiej grali też Patryk Procek (Ethnikos) i Tomasz Wełna (Aris Limassol).

 

Trzy lata sukcesów
Kolejny udany sezon w walijskim TNS Llansantffraid miał pomocnik Adrian Cieślewicz. Tym razem zdobył mistrzostwo i puchar ligi, co w jego przypadku jest… krokiem wstecz. Dwa poprzednie sezony kończył z potrójną koroną, dodając Puchar Walii. Chociaż zagrał teraz mniej spotkań w lidze (17), zdobył najwięcej goli w karierze (12). Grał wcześniej we Wrexham, a przed kontraktem z TNS zaliczył kilka meczów w klubie B36 Torshavn i został… mistrzem Wysp Owczych.
Swoją trzyletnią przygodę z Ferencvarosem Budapeszt zakończył Michał Nalepa zdobyciem po raz trzeci Pucharu Węgier. W finale „Fradi” pokonali lokalnego rywala Vasas rzutami karnymi. Puchar Ferencvaros obronił, za to nie udało mu się obronić mistrzostwa. Zajął dopiero czwarte miejsce w lidze, triumfował Honved. Nalepa zaliczył 21 meczów, strzelił gola i był „bogaty w kartki” - w sumie 10 żółtych i 2 czerwone.

 

Wilczek zawiedziony

Były też przykre chwile naszych legionerów. Rozczarowany może być Kamil Wilczek. Niestety, możliwości Broendby okazały się za małe na FC Kopenhaga. Obrońca tytułu podyktował w lidze takie tempo, że akurat w przypadku duńskiej ligi można byłoby się zastanawiać, czy dzielenie punktów na pół po rundzie zasadniczej nie byłoby dla Superligi zbawienne. Przed play offem Kopenhaga miała 12 punktów więcej od Broendby, na mecie 22. Okazja do odegrania się była w finale pucharu. Niemiecki trener Alexander Zorniger skupił się wiosną na tych rozgrywkach, oszczędzał w lidze siły kilku zawodników Broendby, w tym Wilczka. Ale i tu Kopenhaga była lepsza wygrywając 3:1 i zdobywając trofeum trzeci raz z rzędu. Wilczek w finale zaliczył tylko żółtą kartkę. W lidze zagrał w 30 meczach, zdobył 13 bramek, co dało mu piąte miejsce w klasyfikacji strzelców.

 

Grając o nic

Przegrał finał pucharu w Czarnogórze Marcin Garuch (na zdjęciu), były zawodnik Miedzi Legnica. Klub OFK Grbalj Radanovići uległ Sutjesce 0:1. Mieszane uczucia musi mieć Mateusz Klich. Pobyt w Niemczech mu nie służy (Wolfsburg, Kaiserslautern), więc wyjechał do Holandii, gdzie przed trzema laty z PEC Zwolle zdobył puchar. Teraz grał w Twente, był podstawowym zawodnikiem, zakładał nawet opaskę kapitana. W Eredivisie zagrał 29 meczów, strzelił 6 goli i „okraszał” je żółtymi kartkami. Ale cały wysiłek jego i kolegów był skazany na marne. Twente zajęło w tabeli 7. miejsce uprawniające do gry w barażach o start w Lidze Europy, ale grać w nich nie mogło. Klub z Enschede w grudniu 2015 roku został na trzy lata wykluczony z europejskich rozgrywek.

 

Zdegradowani

Baraże grał za to Wojciech Golla, ale nie o start w europejskich pucharach, ale o zachowanie miejsca w Eredivisie. NEC Nijmegen dwukrotnie przegrał z NAC Breda i spadł do drugiej ligi. Na miesiąc przed końcem sezonu NEC zwolnił niemieckiego trenera Petera Hyballę, który stawiał na Gollę. Nasz obrońca opuścił tylko jeden mecz ligowy z powodu kartek.
Degradacja spotkała jeszcze kilku naszych piłkarzy. We Włoszech spadli Thiago Cionek (Palermo) i Łukasz Skorupski (Empoli). Najgłośniejszy przypadek to „dobrowolna egzekucja” Kamila Grosickiego. Mając spokojny żywot we francuskim Rennes postanowił zimą spełnić marzenia i przenieść się do ligi angielskiej. Tylko, że obiekt marzeń był niskiego lotu i razem z Hull City znalazł się w drugiej lidze. W Turcji spadł Rizespor, Patryk Tuszyński zagrał w lidze 15 meczów (tylko 649 minut), żadnej bramki nie zdobył. Lepiej było w Pucharze Turcji, 4 bramki w 7 meczach. W Luksemburgu spadł Mateusz Siebert (Rumelange), polski obrońca zagrał w 19 meczach.


Sport i rekreacja

Dla niektórych piłkarzy Europa jest za mała i wzorem Gikiewicza ruszają w świat. Adrian Mierzejewski po trzech latach w tureckim Trabzonsporze, dwóch w Arabii Saudyjskiej (mistrzostwo z Al-Nassr Rijad) zaliczył pierwszy sezon w Zjednoczonych Emiratach Arabskich w klubie Al-Sharjah. Jacek Magdziński po niezbyt udanym epizodzie w Anglii od 2015 roku jest w Angoli i w tej byłej portugalskiej kolonii co roku zmienia klub. Ostatnio był zawodnikiem Sagrada Esperanca. Krzysztof Kamiński od trzech lat jest w Japonii, gra w klubie Jubilo Iwata. Przez Belgię do klubu Mosman FC w Australii trafił napastnik Adrian Pietrowski. Klub z ogonem wieloryba w herbie to bardziej rekreacja, niż wyczynowy sport. To samo można powiedzieć o naszym kwartecie w USA: Marcin Janeczko (Vistula Garfield), Paweł Marczenia (Stal Mielec Nowy Jork), Konrad Plewa (Sant Louis) i Wojciech Wójcik (OKC Energy).

 

Z tej samej kategorii