Były reprezentant Polski: Milik jest "zakładnikiem"

Marek Koźmiński
 fot. Rafał Oleksiewicz  /  źródło: Pressfocus

O transfer Arkadiusza Milika i innych polskich piłkarzy zapytaliśmy Marka Koźmińskiego.

Polski piłkarz w poniedziałek podpisał pięcioletni kontrakt z SSC Napoli i został zaprezentowany kibicom. Kwota transferu wyniosła 32 mln euro. O jego transfer i innych polskich piłkarzy zapytaliśmy Marka Koźmińskiego.

 

Co wpływa na tak wielkie zainteresowanie polskimi piłkarzami?
Marek KOŹMIŃSKI: - Kilka czynników. Dobra gra reprezentacji na Euro 2016, ale także udane występy w europejskich pucharach i ligach zagranicznych. Ponadto młodzi zawodnicy, którzy już są we Włoszech, zrobili dobrą reklamę - choćby Łukasz Skorupski, Paweł Wszołek, Bartosz Salamon czy najstarszy z tego grona Wojciech Szczęsny. W ostatnich latach silnym punktem Torino był z kolei Kamil Glik.


Zwraca uwagę suma, jaką za Milika zapłaciło Napoli - 32 miliony euro…
- Sumy może szokują, ale głównie na podstawie transferu Gonzalo Higuaina za 90 mln euro z Napoli do Juventusu. To nakręciło spiralę, magię cyfr, które się kręcą wokół napastników. Dobrych zawodników na tej pozycji jest niewielu, co dodatkowo ma wpływ na cenę. Arek jest młody, perspektywiczny. Skoro ktoś zapłacił za niego takie pieniądze, to znaczy, że jest tyle wart. Jeżeli prawie 29-letni Higuain kosztuje 90 mln euro, to 32 mln euro za 22-latka nie powinno dziwić. To inwestycja na dzisiaj i na przyszłość. Podobnie jak w przypadku Zielińskiego, którego zresztą zna z Empoli obecny trener Napoli, Maurizio Sarri.


Czy nasi rodacy. którzy przechodzą teraz do włoskich klubów - lub je zmieniają - poradzą sobie w Serie A?
- Przede wszystkim nie wrzucajmy ich do jednego worka. Inna jest bowiem sytuacja Milika, a inna np. Bartłomieja Drągowskiego. Arek jest w tym momencie „zakładnikiem” milionów euro, jakie na niego wydano, „zakładnikiem” szumu wokół swojej osoby. Od niego w Neapolu będą oczekiwać od razu wielkich rzeczy. Tego, żeby wygrywał mecze. W Ajaksie było sto tysięcy podań, kombinacyjna gra, a rywale czasami aż tak bardzo nie przeszkadzali. Tutaj od razu trzeba się spodziewać twardego grania, kopania po kostkach. Arek poradzi sobie w Napoli, ale dajmy mu czas. Drągowski z kolei to inwestycja na przyszłość. Jeśli chodzi o Zielińskiego - grał dobrze, ale w mniejszym, słabszym klubie. W Neapolu kibice będą go zatrzymywać na każdym rogu. On tam wejdzie w inne realia. „Ulica” w Neapolu będzie go kochać albo nienawidzić…

Z tej samej kategorii