Łukasz Pielorz podbija Czechy

Mamy całkiem nową drużynę. Naszym nadrzędnym celem jest spokojne utrzymanie, ale fajnie byłoby zakończyć sezon w czołowej ósemce - mówi zawodnik, który broni barw I-ligowego MFK Frydek-Mistek.

Pilka nozna. Sparing. MFK Frydek Mistek - Banik Ostrava. 01.09.2017
 /  fot. Michał Chwieduk  /  źródło: FOCUSMEDIA

Przez ostatnie trzy sezony Łukasz Pielorz bronił barw GKS-u Katowice. W czerwcu włodarze klubu postanowili nie przedłużać z nim umowy. Mówiło się, że doświadczony piłkarz zasili Kotwicę Kołobrzeg, Rozwój Katowice lub GKS 1962 Jastrzębie. Ostatecznie wylądował MFK Frydek-Mistek, grającym w I lidze czeskiej.

 

Bez przeprowadzki
Propozycja występów za południową granicą dla 34-latka okazała się bardzo kusząca. - Jeden ze znajomych menedżerów zadzwonił, że działacze MFK widzieliby mnie w zespole. Przeanalizowałem wszystko dokładnie i podpisałem dwuletni kontrakt - opowiada Łukasz Pielorz, który nie musiał się przeprowadzać. Stadion we Frydku-Mistku leży bowiem 50 km od jego rodzinnego Jastrzębia. - To miało ogromne znaczenie. Mam dwójkę dzieci, więc trudno byłoby mi się gdzieś przenosić. Na treningi dojeżdżam z moim przyjacielem jeszcze z czasów GieKSy, Antkiem Buczkiem. Przyjeżdżam do Ostrawy, gdzie mieszka Antek, a potem razem jedziemy na Stovky (stadion MFK Frydek-Mistek - przyp. red.). Można powiedzieć, że to rewanż za wspólną grę w Katowicach, bo przeważnie moim samochodem jeździliśmy na treningi - mówi z uśmiechem Pielorz.

 

Język uniwersalny
Wejście do czeskiej szatni nie stanowiło dla niego wielkiego problemu. - W szybszym zaaklimatyzowaniu się pomógł mi Antek. Nie bez znaczenia była też obecność Adama Varadiego, który niedawno grał w Polsce. Obaj to doświadczeni zawodnicy, którzy pomagają mi, jak tylko potrzeba - podkreśla były piłkarz m.in. Termaliki Nieciecza czy Odry Wodzisław. Pielorz pobyt we Frydku może też wykorzystać do podszkolenia języka. - Problemów z komunikacją na boisku nie mam żadnych. Język futbolowy jest przecież uniwersalny. Mieszkam blisko granicy, więc czeski od zawsze był mi znany. Jak grałem w Łęcznej, mieliśmy w zespole Czecha Tomasa Peszira, z którym przyjaźnię się do dziś, więc on nauczył mnie podstaw. Zrozumieć jest łatwo, gorzej jest się wypowiedzieć, ale to są dopiero początki i z dnia na dzień jest coraz lepiej.

 

Na wyższym poziomie
Latem klub z rodzinnych stron znanej w Polsce piosenkarki, Haliny Mlynkovej, przeszedł rewolucję kadrową. - Po słabym poprzednim sezonie działacze musieli coś zmienić. Jest tu praktycznie całkowicie nowa drużyna - mówi Pielorz. Po siedmiu kolejkach MFK zajmuje 14. miejsce z dorobkiem 5 punktów. - Na pierwszy rzut oka poziom, jaki prezentują tutejsze zespoły, jest nieco wyższy od tego, jaki na tym samym szczeblu rozgrywkowym jest w Polsce. Jedno pozostaje niezmienne - w każdym meczu trzeba walczyć. Pierwsza liga czeska jest dość wymagająca, ale nie tak łatwo ją porównać z polskimi rozgrywkami. Na dziś wydaje mi się, że poziom w Czechach jest jednak troszeczkę wyższy. Tu jest nowa drużyna i nie jest tak, że w każdym meczu prowadzimy grę i ze wszystkimi "jedziemy". Naszym nadrzędnym celem jest spokojne utrzymanie, ale byłoby bardzo fajnie, gdybyśmy skończyli sezon w czołowej ósemce. Faktem jest, że początek nie był wymarzony. Zgrywamy się jednak i z każdym meczem wygląda to wszystko coraz lepiej - kończy Łukasz Pielorz.

 

Komentarze

Napisz komentarz
No photo
No photo~Piotruś Pan Użytkownik anonimowy
~Piotruś Pan :
No photo~Piotruś Pan Użytkownik anonimowy
Co Pielorz podbija, jak są na 14 miejscu w 1 lidze czeskiej? Bądźcie poważni, a nie wypisujcie głupot.
16 wrz 13:17 | ocena:75%
Liczba głosów:4
75%
25%
Link do tego komentarza:
No photo
No photo~AmerykaninUżytkownik anonimowy
~Amerykanin :
No photo~AmerykaninUżytkownik anonimowy
Mądry facet gra w cywilizowanym kraju.
15 wrz 21:57 | ocena:80%
Liczba głosów:5
80%
20%
Link do tego komentarza:
Z tej samej kategorii