„Lewy” i... dramatyczna pustka

Negatywnej tendencji z poprzednich lat w 2017 roku nie udało się zatrzymać. Polacy znaczą w Bundeslidze coraz mniej i tylko Robert Lewandowski poprawia coraz gorszy obraz.

VfB Stuttgart - FC Bayern Monachium
 źródło: Pressfocus

Poprzedni sezon był dla Polaków w Bundeslidze rekordowo słaby. Od połowy lat osiemdziesiątych, gdy polscy piłkarze zaczęli masowo wyjeżdżać do Niemiec, nie zdarzyło się jeszcze, by po niemieckich boiskach biegało ich tak mało. Jesień poprawiła te statystyki, ale nieznacznie. W ciągu minionych 12 miesięcy na boiskach Bundesligi pojawiło się siedmiu piłkarzy. Jednak właściwie tylko Robert Lewandowski może zaliczyć ten rok do udanych. Pozostali albo walczyli z kontuzjami, albo mieli problemy z wywalczeniem sobie miejsca w składzie. Kolejnych dwóch Polaków siedziało w 2017 roku na ławkach rezerwowych, ale w lidze nie zadebiutowali. Kamil Wojtkowski na początku wiosny dwa razy był w kadrze meczowej Rasenballsport Lipsk, jednak w czerwcu odszedł do Wisły Kraków. Rafał Gikiewicz cały czas czeka z kolei na pierwszy ligowy występ w SC Freiburg, do którego przeszedł półtora roku temu. Jak w szczegółach wyglądał 2017 rok w wykonaniu tych, którzy na boiskach Bundesligi się pojawiali?

 

Robert Lewandowski (Bayern Monachium)
Najlepszy polski piłkarz może być z 2017 roku na niemieckich boiskach umiarkowanie zadowolony. Jesienią wskoczył do dziesiątki najlepszych strzelców w historii ligi niemieckiej. Pewnym zgrzytem może być, że wiosną nie udało mu się obronić tytułu króla strzelców, który przegrał na ostatniej prostej z Pierrem-Emerickiem Aubameyangiem z Borussii Dortmund. Miał później pretensje do trenera i kolegów z drużyny o to, że nie do końca wsparli go w tej walce. Jesienią nie miał jednak sobie równych jeśli chodzi o strzelanie goli i zmierza po szóste mistrzostwo Niemiec w karierze. Wciąż należy do najlepszych piłkarzy Bundesligi i jest jej największą gwiazdą, co w kończącym się roku podkreślił także pozwalając sobie na publiczną krytykę polityki transferowej Bayernu Monachium i nie wywołując tym żadnej negatywnej reakcji szefów. Niewielu piłkarzy mogłoby sobie bezkarnie pozwolić na podobną szczerość wobec pracodawcy.
Bilans w Bundeslidze w 2017 roku: 34 mecze, 35 goli

 

Jakub Błaszczykowski (VfL Wolfsburg)
To nie był udany rok dla doświadczonego polskiego skrzydłowego. Wiosną grał regularnie w barwach „Wilków”, zarówno pod wodzą trenera Valeriena Ismaela, jak i u Andriesa Jonkera. W jego występach brakowało jednak dynamiki i błysków, do których przyzwyczaił. Brakowało też konkretów. Przez cały rok strzelił tylko jednego gola. Od zawodnika o takim dorobku oczekuje się w Wolfsburgu więcej. W połowie roku uznawano go za jednego z winnych tego, że VfL o mało nie spadł z ligi, ratując się dopiero po barażach. Mówiło się o jego możliwym odejściu z klubu. On jednak został i – dopóki był zdrowy – grał dość regularnie, także pod wodzą nowego trenera Martina Schmidta. Od początku listopada nie pojawił się już na boisku z powodu problemów z plecami. Wydaje się, że jego przygoda z Wolfsburgiem i z Bundesligą nieuchronnie zbliża się do końca. Raczej nie zimą, ale latem.
Bilans w Bundeslidze w 2017 roku: 23 mecze, 1 gol

 

Łukasz Piszczek (Borussia Dortmund)
To był dla najbardziej doświadczonego zawodnika z pola Borussii Dortmund rok pełen turbulencji. Wiosną spisywał się naprawdę dobrze. Został w poprzednim sezonie najlepszym strzelcem spośród wszystkich obrońców Bundesligi, wiosną dokładając do dorobku dwa gole. Wyprzedził Tomasza Wałdocha, stając się Polakiem z największą liczbą występów w Bundeslidze. Miał różne przeżycia. W kwietniu był w autobusie, na który przeprowadzono atak bombowy. Miesiąc później wygrał w Berlinie Puchar Niemiec. Świetnie rozpoczął sezon pod wodzą nowego trenera Petera Bosza, ale gdy doznał kontuzji, drużyna wpadła w gigantyczny kryzys, który skończył się zwolnieniem Holendra i przegraniem całego sezonu. Piszczek jesienią tylko siedem razy pojawił się na boisku. Ale gdy go zabrakło jeszcze raz potwierdziło się, jak ważnym jest zawodnikiem dla dortmundczyków. Trenerzy Bosz i Peter Stoeger mieli aż do końca rundy potężny problem z obsadzeniem prawej obrony.
Bilans w Bundeslidze w 2017 roku: 20 meczów, 2 gole

 

Paweł Olkowski (1. FC Koeln)
To był dla niego fatalny rok. A zaczął się bardzo obiecująco. Na początku wiosny wskoczył do podstawowego składu, bo więzadła krzyżowe zerwał Marcel Risse, który blokował mu miejsce na prawej obronie „Kozłów”. Olkowski do kwietnia rozegrał dziewięć z dziesięciu możliwych meczów. Trener Peter Stoeger nie był jednak z niego zadowolony i postawił na Lukasa Kluentera, 21-latka, który już miał być oddany na wypożyczenie do Unionu Berlin. Wychowanek miejsca już nie oddał, a Olkowski złapał kontuzję i runda była dla niego zakończona. Jesień była jeszcze gorsza. Były gracz Górnika Zabrze wystąpił w lidze tylko pięć razy, mimo że jego klub musiał radzić sobie na trzech frontach. Kolonia była jedną z najgorszych drużyn w historii Bundesligi, przeżywała gigantyczną plagę kontuzji, a jednak Olkowski i tak zwykle siedział na ławce. Jeśli ktoś jeszcze się łudził, że Polak przebije się w Kolonii, w 2017 roku raczej dostał informację, że to się nie uda. Chyba że w 2. Bundeslidze, do której klub nieuchronnie zmierza.
Bilans w Bundeslidze w 2017 roku: 14 meczów, 0 goli

 

Marcin Kamiński (VfB Stuttgart)
Były obrońca Lecha Poznań może zapisać rok na umiarkowany plus. 25-latek nie grał rewelacyjnie, ale i tak można być z niego zadowolonym. W maju z VfB Stuttgart świętował awans do Bundesligi jako podstawowy zawodnik tego klubu. Utrzymał miejsce w składzie także po awansie. Mimo że popełnił kilka błędów, a do drużyny ściągnięto bardziej doświadczonego Holgera Badstubera, trener Hannes Wolf cały czas ufał Polakowi. Dopiero kontuzja sprawiła, że „Kamyk” wypadł ze składu. Po wyleczeniu urazu wskoczył od razu do składu, co świadczy o zaufaniu szkoleniowca, ale spisał się na tyle słabo, że później siedział już na ławce. W zimie czeka go walka o odzyskanie miejsca w podstawowym składzie, by wskoczyć do kadry Adama Nawałki na mundial. Wcześniej musi jednak z VfB obronić się przed spadkiem.
Bilans w Bundeslidze w 2017 roku: 10 meczów, 0 goli

 

Eugen Polanski (TSG Hoffenheim)
Kapitan w stanie spoczynku. I tak już raczej w TSG Hoffenheim pozostanie. Trener Julian Nagelsmann daje doświadczonemu piłkarzowi wyraźnie do zrozumienia, że na boisku już go raczej nie potrzebuje. Choć zespół grał na trzech frontach, Polanski jesienią zaliczył tylko cztery ligowe występy, w tym zaledwie jeden w podstawowym składzie. W klubie pełni ważną rolę, jest kapitanem i jednym z liderów szatni, ale 31-latek ma jeszcze ambicje sportowe, dlatego niewykluczone, że odejdzie w poszukiwaniu częstszej gry. Wydawało się, że odejście Sebastiana Rudego do Bayernu Monachium jest dla 19-krotnego reprezentanta Polski jakąś szansą, ale niespecjalnie poprawiło to jego sytuację. Na pocieszenie Polanskiemu pozostaje fakt, że w listopadzie rozegrał 250. mecz w karierze w Bundeslidze. Z Polaków tylko Piszczek zaliczył ich w historii więcej.
Bilans w Bundeslidze w 2017 roku: 9 meczów, 0 goli

 

Bartosz Kapustka (SC Freiburg)
Na pewno nie tak wyobrażał sobie początek przygody z SC Freiburg. Trener Christian Streich bardzo chciał go widzieć w drużynie i osobiście namawiał go na wypożyczenie z Leicester City właśnie do Fryburga, gdzie wiedzą jak przystosowywać młodych zawodników do robienia dużych karier. Okazało się jednak szybko, że Kapustka nie jest na razie gotowy do gry w Bundeslidze. Najpierw długo czekał na debiut, później, po epizodzie z Bayerem Leverkusen, czekał na kolejny występ. Gdy w końcu pojawił się w składzie na mecz z Schalke 04 spisał się bardzo dobrze. Tydzień później strzelił debiutanckiego gola i wydawało się, że wskoczył na dobre tory. Jednak potem na kolejne tygodnie znów popadł w niebyt. Pięć meczów w pół roku to lepszy wynik, niż w Leicester, ale jednak daleki od oczekiwań. Polak ma pół roku na przekonanie do siebie władz SC Freiburg, że warto wydać na niego sześć milionów euro i wykupić go z Leicester. W tle wciąż jest jeszcze mundial, bo na skrzydłach w reprezentacji Polski panuje posucha. Kapustka musiałby jednak zacząć regularnie grać. A od półtora roku mu się to nie udaje.
Bilans w Bundeslidze w 2017 roku: 5 meczów, 1 gol.

 


Liczba - 17
To miejsce zajmują polscy zawodnicy wśród nacji najczęściej grających w Bundeslidze minionej jesieni. Jeśli chodzi o liczbę zawodników, to Polacy są na 11. miejscu , jeśli chodzi o zdobyte bramki, to na piątym.

 

Z tej samej kategorii