Gdzie diabeł nie może, tam babę pośle. I oby jej się udało!

Gornik Zabrze - Legia Warszawa
 fot. Łukasz Sobala  /  źródło: Pressfocus

Jeżeli pierwsza liga - wciąż bardzo odległy i bardzo ubogi krewny ekstraklasy - miała w jakikolwiek sposób dać wyraźny sygnał, że coś jest nie tak w dysproporcji sił, środków i zainteresowania sponsorów, stacji telewizyjnych i... PZPN-u pomiędzy obiema klasami rozgrywkowymi, to nie mogła tego zrobić w lepszy sposób, niż w środowy wieczór.

Górnik Zabrze - nawet jeśli w sztandarze klubu powiewa 14 mistrzowskich gwiazdek - w minionych dniach okazał się za słaby na Miedź Legnica i Stal Mielec, w zupełności jednak wystarczył na legijny „dream team”, który przecież za dwa tygodnie ma stać się pełnoprawnym uczestnikiem Ligi Mistrzów.

 

Nie sposób też nie dostrzec, że z Pucharem Polski pożegnał się też aktualny wicelider ekstraklasy oraz jej trzecia drużyna - obie też nie podołały pierwszoligowcom! Oczywiście „puchary rządzą się swoimi prawami”, a trenerzy „możnych” nie zawsze pchają do boju wszystkich najlepszych, ale to przecież nie wina Górnika, Bytovii czy Wigier Suwałki, że za burtę rozgrywek wyrzuciły m.in. Vadisa Odjidję-Ofoe i Filipa Starzyńskiego - każdy z tych piłkarzy wart jest zaś tyle, co cała jedenastka jego środowych przeciwników...


Przez długie lata Pierwsza Liga Piłkarska - wcześniej zwana Piłkarską Ligą Polską - bezskutecznie starała się dogadać z Ekstraklasą SA w sprawie wspólnego pakietu medialnego, gwarantującego uszczknięcie przez pierwszoligowców choćby niewielkiego kawałeczka z ogromnego tortu finansowego, spływającego do kieszeni włodarzy klubów ekstraklasy z tytułu sprzedaży praw telewizyjnych.

 

Nawet Michał Listkiewicz u steru PLP był kompletnie nieskuteczny w tym zakresie. Teraz na czele organizacji stanęła Martyna Pajączek - już nie celebryta, a działaczowski praktyk, na co dzień zmagający się z siermiężną rzeczywistością I-ligową. W środę dostała potężny oręż w negocjacjach z (postlegijną) wierchuszką „Ekstraklasy” SA.

 

A jeśli jeszcze okaże się w niedzielę, że (prawie) najlepsza w Polsce weekendowa frekwencja będzie w Tychach na meczu GKS-u z Górnikiem, być może znane powiedzenie kończące się frazą „... tam babę pośle” zyska konkretny wymiar i na niwie futbolowej. A my oczywiście - na razie - zapraszamy na stadiony. Zwłaszcza piewszoligowe!

Komentarze

Napisz komentarz
No photo
No photo~kibicUżytkownik anonimowy
~kibic :
No photo~kibicUżytkownik anonimowy
Bla bla bla przecież wiadomo że Górnik ma 3-4 potencjał kibicowski w PL i to nie zależnie od ligi. Na który zespół grający dotąd taki piach nawet w 1 lidze przyszło by w środku tygodnia prawie 17 000 ludzi w tym ponad 15 000 kibiców Górnika.
Ta baba NIC nie zrobiła ba PRZESZKADZA bo mecze Górnika powinny być w SOBOTĘ czy NIEDZIELĘ o 16-18 a nie w piątek o 20:30. Polsat i tak NIC nie pokazuje w tym czasie.
12 sie 16 22:08 | ocena:100%
Liczba głosów:1
0%
100%
Link do tego komentarza:
No photo
No photo~gliwiczaninUżytkownik anonimowy
~gliwiczanin :
No photo~gliwiczaninUżytkownik anonimowy
Że co każdy z tych piłkarzy jest wart tyle co 11 Górnika. Policzmy Kopacz 300 tys Euro,Gergel 300 tys Euro, Agulo 200 tys Euro a Legia ile dała za GRUBASA ?
12 sie 16 22:04
Liczba głosów:0
0%
0%
Link do tego komentarza:
Z tej samej kategorii