Paradoks w Sosnowcu - drużyna wygrywa tylko bez najlepszego strzelca

Martina Pribulę możemy zobaczyć dzisiaj w meczu z Górnikiem Zabrze. Czy to zły zwiastun dla Zagłębia?

Zaglebie Sosnowiec - Stomil Olsztyn
 fot. Łukasz Laskowski  /  źródło: Pressfocus

Dwie pierwsze potyczki rundy rewanżowej – domową 1:1 ze Stomilem Olsztyn i wyjazdową 0:5 z Sandecją Nowy Sącz - Martin Pribula rozegrał w całości. Na prestiżowy mecz z GKS-em Katowice nie wyszedł i drużyna wygrała 1:0. Wrócił do podstawowego składu na spotkanie ze Zniczem Pruszków. Efekt? Bolesne 0:3. W Kluczborku znów usiadł tylko na ławce i oklaskiwał kolegów. Miał za co – wygrana 4:0 była sosnowiczanom potrzebna jak tlen…

 

Zawodowiec na bocznicy
Spośród obecnych graczy pierwszego zespołu Pribula legitymuje się najlepszym dorobkiem strzeleckim w tym sezonie. Nikt inny nie trafiał do siatki częściej również podczas zimowych sparingów. Odstawianie go na bocznicę nie nosi jednak znamion sabotażu. Słowak przekonuje się właśnie, że za same zasługi na miejsce w wyjściowym składzie liczyć nie może.

- Godnie zastąpił go Konrad Michalak – mówi trener Zagłębia, Dariusz Banasik. - I udowodnił, że jest w bardzo wysokiej dyspozycji. Martin dobrze prezentował się w okresie przygotowawczym, ale nie potwierdził tego po starcie rundy rewanżowej. Na razie usiadł na ławce i na pewno da mu to do myślenia. Przyjął to do wiadomości normalnie, jest zawodowcem. Wie, że trzeba się starać, a w drużynie musi panować rywalizacja. Mam nadzieję, że wpłynie to na niego korzystnie. Chciałbym, żeby wreszcie pokazał, na co go stać. Cały czas liczę na to, że będzie dla nas wartościowym zawodnikiem.

 

Klimat rozbrojony
Póki co, w ostatniej kolejce o wartości drużyny stanowili inni. Zagłębie dało popis skuteczności, wynik spotkania ustalając jeszcze przed przerwą. Ciężar gatunkowy tego zwycięstwa jest trudny do oszacowania. Okazały triumf rozładował napięty klimat w sosnowieckim obozie i pozwolił z optymizmem spojrzeć na najbliższe dni.

- Dobra gra, dobry wynik, czyli w zasadzie wszystko, czego mogliśmy oczekiwać – wraca do Kluczborka trener Banasik. - Mam nadzieję, że to był taki mecz na przełamanie. Mimo że MKS zamyka tabelę, to pamiętajmy, że u siebie w tym roku przegrał tylko dwa razy, a ostatnio pokonał Górnika Zabrze. Przystępowaliśmy do tego spotkania po trudnym tygodniu, w którym podjęliśmy niełatwe decyzje. Nie wiedzieliśmy, jak drużyna zareaguje. Zawodnicy stanęli jednak na wysokości zadania. Teraz na przestrzeni kilku dni czekają nas dwa starcia ze spadkowiczami z ekstraklasy. I też jesteśmy ciekawi, jak nam się to ułoży. Cieszy, że poprawiliśmy zdecydowanie organizację gry. Gramy mniej po juniorsku, a bardziej odpowiedzialnie, już nie tylko z myślą o strzelaniu goli. Efekt jak na razie jest zadowalający. Liczymy na kontynuację.

 

Nie tylko remis
Nie należy się jednak spodziewać, że sztab szkoleniowy zrealizuje dzisiaj w Zabrzu złotą maksymę, wedle której zwycięskiego składu się nie zmienia. Po kartkowej absencji wróci zapewne do gry doświadczony Łukasz Matusiak. Z podstawowej jedenastki wypaść natomiast mogą dwaj zawodnicy, którzy w konfrontacji z Kluczborkiem wpisali się na listę strzelców. Chodzi o Konrada Michalaka i Wojciecha Łuczaka. Obaj borykają się z drobnymi urazami. Jeszcze wczoraj toczyli wyścig z czasem. Wszystko wskazuje na to, że znajdą się w wyjściowej osiemnastce, ale ich występ przy Roosevelta stoi pod sporym znakiem zapytania.

W tej sytuacji rosną szanse na grę Pribuli. Jeśli obaj rekonwalescenci nie zdążą dojść do pełni sił, Słowak może wyjść na mecz z Górnikiem od pierwszej minuty. Chciałby szybko udowodnić, że Zagłębie może zwyciężać również z jego udziałem. Rywal jest jednak silniejszy niż ten z poprzedniego weekendu…

- Wszyscy się spodziewali, że Górnik będzie się spisywał w tej lidze lepiej – zauważa trener Banasik. - Mimo to nikt zabrzan nie ma zamiaru lekceważyć. W tym roku przegrali tyle samo meczów co my, ale mówimy o drużynie, która jest bardzo groźna u siebie. Na pięknym stadionie i przy porywie trybun gra się łatwiej - to zawsze mocno napędza. Górnik nie wygrywa jednak wysoko i wygląda na to, że na razie nie jest w jakiejś superwysokiej formie. Jeśli zagramy dobrze taktycznie i skutecznie, to nie wyjedziemy z Roosevelta z pustymi rękami. I wcale nie myślimy tylko o remisie, bo uważam, że z trudnego terenu możemy wrócić równie dobrze ze zwycięstwem.

 

 

Komentarze (4)

Napisz komentarz
No photo
No photo~FANUżytkownik anonimowy
~FAN
No photo~FANUżytkownik anonimowy
do ~MAX:
No photo~MAXUżytkownik anonimowy
12 kwi 12:44 użytkownik ~MAX napisał
I to Prubila sędziego nabrał :) ... niech wygra lepszy :)
oczywiście i oby nie było "czarowania" sędziego:)
12 kwi 15:19
Liczba głosów:0
0%
0%
Link do tego komentarza:
No photo
No photo~OliUżytkownik anonimowy
~Oli
No photo~OliUżytkownik anonimowy
do ~FAN:
No photo~FANUżytkownik anonimowy
12 kwi 11:34 użytkownik ~FAN napisał
Nie wygrywa wysoko, bo jest MEGA NIESKUTECZNY....a z tego co pamiętam, to w Sosnowcu, Zagłębie wygrało po "wymyślonym" karnym...czas rewanżu....
Z tego co ja pamiętam to poprzednie dwa mecze w Pucharze Polski też przegraliśmy. Żeby tradycji stało się zadość trzeba wygrać w Zabrzu i wskoczyć na wicelidera tabeli ;)
12 kwi 13:08 | ocena:100%
Liczba głosów:1
0%
100%
Link do tego komentarza:
No photo
No photo~MAXUżytkownik anonimowy
~MAX
No photo~MAXUżytkownik anonimowy
do ~FAN:
No photo~FANUżytkownik anonimowy
12 kwi 11:34 użytkownik ~FAN napisał
Nie wygrywa wysoko, bo jest MEGA NIESKUTECZNY....a z tego co pamiętam, to w Sosnowcu, Zagłębie wygrało po "wymyślonym" karnym...czas rewanżu....
I to Prubila sędziego nabrał :) ... niech wygra lepszy :)
12 kwi 12:44 | ocena:100%
Liczba głosów:1
0%
100%
| odpowiedzi: 1
Link do tego komentarza:
Z tej samej kategorii