Tomasz Nawotka: Trener chwycił za mordę

- Pierwsza faza sezonu nie była udana, ale potem przyszedł nowy trener, złapał nas – za przeproszeniem – za mordę i wszystko zaczęło się układać - mówi Tadeusz Nawotka, który podsumował jesień w wykonaniu Zagłębia Sosnowiec.

Zaglebie Sosnowiec - GKS Katowice
 fot. Rafal Rusek  /  źródło: Pressfocus

 

Latem doszło do personalnej rewolucji. Możemy już mówić o prawdziwej drużynie czy może okres aklimatyzacji jeszcze trwa? 
TOMASZ NAWOTKA: Na początku było trochę dziwnie. Każdy przyjechał z innej części Polski, w szatni siadło 15 nowych zawodników. Pierwsza faza sezonu nie była udana, ale potem przyszedł nowy trener, złapał nas – za przeproszeniem – za mordę i wszystko zaczęło się układać. Dzisiaj mogę bez wahania powiedzieć, że jesteśmy zgranym zespołem.

 

Co było największą siłą Zagłębia w pierwszej części rozgrywek? 
TOMASZ NAWOTKA: Wydaje mi się, że szybko zżyliśmy się ze sobą. Zaczęliśmy tworzyć jeden organizm. Jeden za drugiego poszedłby w ogień i to było widać na boisku.

 

Potrafi pan wskazać najlepszy mecz jesieni w waszym wykonaniu?
TOMASZ NAWOTKA: Może nie mecz, ale jedną połowę na pewno. Chodzi oczywiście o drugie 45 minut spotkania ze Stomilem Olsztyn. Do przerwy było 0:1. W przerwie, od razu po wejściu do szatni, każdy powiedział, co mu leży na sercu. Trener też dodał kilka mocnych słów od siebie. Wyszliśmy na drugą połowę i zdobyliśmy pięć bramek. To był popis.

 

A najbardziej dramatyczny moment?
TOMASZ NAWOTKA: Zasłabnięcie Rafała Makowskiego podczas meczu w Bytowie. To prywatnie mój przyjaciel, graliśmy razem w Legii. Kiedy upadł na murawę, byłem akurat najbliżej. Wiedziałem, że to nie kontuzja. Na szczęście po serii badań okazało się, że Rafał jest zdrowy. Wszyscy się z tego bardzo cieszymy.

 

We wszelkich zestawieniach Tomasz Nawotka figuruje jako obrońca. Słusznie? Częściej widzimy pana w roli skrzydłowego… 
TOMASZ NAWOTKA: Moja przygoda z prawą obroną zaczęła się od młodzieżowej Ligi Mistrzów, gdzie grałem w barwach Legii. Wypadłem w tej roli dobrze. W Sosnowcu początkowo też zostałem ustawiony w defensywie. Później wspólnie ze sztabem szkoleniowym uznaliśmy, że bardziej przydatny będę na skrzydle. Tu się najlepiej czuję i sądzę, że to moja docelowa pozycja.

 

Po awansie do I ligi to trzecie podejście Zagłębia do ekstraklasy. Co przemawia za tym, że tym razem się uda? 
TOMASZ NAWOTKA: Kolektyw, jaki udało nam się zbudować. Nie wyglądało to wcześniej kolorowo, ale teraz widać, jak solidną pracę wykonaliśmy. Punkty, po które sięgaliśmy w dziewięciu kolejnych meczach, nie wzięły się z przypadku. 

Z tej samej kategorii